reklama

Październik 2008

Minisia tobie chyba jeszcze hormony szaleja ze pleciesz głupoty ze pusty łeb masz. Napewno wszytko sie ułozy. Moze nie bedzie łatwo ale WY dacie rade:tak:

Kaka u mojego okaze sie styczen/luty jakie plany na przyszłośc:baffled: a z tym cyckiem to dobrze robisz moze sie uda, A jakie dajesz mleko małej????

Kate mi sie wydaje ze powinnas M zaufac:tak: bo inaczej on moze poczuc sie niedoceniany itp. I chyba ja bym wolała jechac niz zeby do mnie sie zwalili:-p

Asiu dla Rafałka naszego duza buzia za ukończenie Pierwszego miesiąca;-)

Mirabelka no własnie M nie kupił:angry::angry::angry: ale powiedziałam ze nie podaruje mu i poleci kupic:-p

Mój maluszek własnie drzemie wiec mam chwilunie dla siebie;-) w czwartek troche sie spiekłam w solarce i teraz sie zastanawiam czy isc dzis czy nie:sorry: Bo M w poniedziałek wyjezdza i wraca dopiero w środe w nocy wiec tydzien przerwy w opalaniu to duzo:tak: Musze pomyslec:-p
 
reklama
CZARNA jak ty dalas rade ciaze bez SOLARKI hihi zart

Moja nadal spi choc juz kilka razy bylo rzez sen EEE ale dostala smoka i spi dalej Ja polezalam bo nie wiem co z tymi moimi plecami mam zrobic tak mnie bola :-( I umylam klatke schodowaCycki mnie juz bola i czekam na karmienie i juz zaczely mi momentami przeciekac hihi :-) Mnie sie juz spac chce szok
 
Dorotka co innego jak nie mozna a jak juz mozna to szkoda nie korzystac:laugh2:. Mnie nic tak nie jara jak opalone ciałko:-pi moze zabrzmi to smieszne ale strasznie polepsza mi to samopoczucie:-p

moze zle spałas ze cie bola???

idu małego szykowac powoli do kapieli;-)
 
witam sie sobotnio, my po spacerku, rano było sprzątanie. Na spacerze na który byłam z M mały nam się obudził po 2 h i naszcześci bylismy blisko mojej babci i tam go nakarmiłam, zawsze spał 4 h a teraz nie wiem co mu się stało.
 
CZARNA mnie tez sie podoba opalenizna :tak:Ja to niestety corka mlynarza jestem :szok:Bo jestem strasznie BLADA
PPATQA teraz nasze dzieci chyba beda coraz mniej spaly a wiecej swiat podziwialy :-)

Ja dzis pierwszy raz sama ukapalam Oliwie i wcale to nie bylo takie straszne Jak M bedzie szedl na nocki to ja bede kapala:tak:
Oliwia spi w wozku Kurcze zla jestem na siebie bo jak z poczatku tak nie plakala to usypiala u siebie w lozeczku i to sama a teraz jest taka placzliwa ze non stop na raczkach jest i na nich tez usypia albo w wozku bo musi byc chustana :-(
Kurcze teraz jak M bedzie mial wolne to nie ma bata bedziemy razem siedziec i usypiac ja bez noszenia Ona ostatnio doskonale usypia na rekach a jak sie odklada to od razu ryk A ja nie chce aby sie przyzwyczajala bo pozniej bedzie ciezko :-(Chyba ide spac poki ona spi M bedzie w domu przed 2 w nocy
 
Kate mi sie wydaje ze powinnas M zaufac:tak: bo inaczej on moze poczuc sie niedoceniany itp. I chyba ja bym wolała jechac niz zeby do mnie sie zwalili:-p

no ja z nim i z Mariką jeździłam autem 3h po Warszawie (pojechaliśmy na Ursynów odebrać kombinezon z Allegro i trochę błądziliśmy :-)); nie bałam się, ale jeszcze za pewnie to mój M. nie czuje się za kierownicą... gdyby nie to, że Marika jest na świecie to wolałabym, żeby wszyscy przyjechali do nas

Oliwia spi w wozku Kurcze zla jestem na siebie bo jak z poczatku tak nie plakala to usypiala u siebie w lozeczku i to sama a teraz jest taka placzliwa ze non stop na raczkach jest i na nich tez usypia albo w wozku bo musi byc chustana :-(
Kurcze teraz jak M bedzie mial wolne to nie ma bata bedziemy razem siedziec i usypiac ja bez noszenia Ona ostatnio doskonale usypia na rekach a jak sie odklada to od razu ryk A ja nie chce aby sie przyzwyczajala bo pozniej bedzie ciezko :-(

też sobie ciągle to obiecuje, bo mamy to samo - teraz już śpi cały czas z nami; ciężko, bo chyba nie jestem konsekwentna mamą, ale ona naprawdę nie chce sama spać w swoim łóżeczku i sama zasypiać!!!!!

mamy jeszcze to przemyśleć, ale już jest ok
 
Ostatnia edycja:
Czesc kochane :-)
Ja sie przyznam, ze was codziennie podczytuje, ale nie mam weny, zeby cos pisac. Rafałkowi odpadła we wtorek w koncu pępowina, czyli dokladnie jak miał 5 tygodni :-D Normalnie jakas oporna była, chyba faktycznie jakas mega gruba :-D W zeszły weekend byłam w koncu w szkole, Patryk jak zwykle w weekend na uczelini, wiec mały pierwszy raz został na dłuzej u dziadkow. Był karmiony moim sciagnietym mleczkiem. Teraz sciagam na przyszły tydzien, bo znow musze do szkoły. Wczesniej było mi łatwiej, bo miałam nadmiar pokarmu, a teraz juz sie unormowało i dostosowało do małego, wiec nie jest łatwo sciagac dodatkowo. Mały w nocy wczoraj pobił swój rekord i spał około 8h. Od 23 do 7 rano, ja za to spac nie mogłam i wcale sie zbytnio nie wyspałam.
Dodatkowo od 2 dni ma wzdecia, nie wiem od czego. Nie mogł zrobic kupki, prezył sie stekał,płakał. Wczoraj dałam mu herbatki uławiajacej trawienie z Hippa, to jak zrobił kupe to go umyc całego musiałam bo mu wszystko bokami poszło :-D Dzisiaj tez po herbatce kupa była nie duzo mniejsza, ale pampers wytrzymał na szczescie. Ogolnie Rafałek ładnie rosnie, wszyscy mówia ze sie pultasek robi :-) Oczko juz praktycznie nie ropieje samo, tylko jak masuje kacik ropka wychodzi. Za to teraz pojawiła sie ciemieniuszka, ale nie na samej głowce, a na brwiach, miedzy nimi i na czołku, ale na głowce tez sie chyba bedzie robic. Na razie smaruje oliwka. Co do kupek to on cały czas robi strasznie zadkie, lekko ciagnace, nie wiem czy takie powinny byc. Pierwszy tydzien robił gestsze, a potem juz takie jakby troszke sluzowate, ale ja mam chyba tłusty pokarm, tak mi sie wydaje. No i ulewa dalej, je coraz wiecej, wiec wiecej ulewa. Herbatke i wczoraj i dzisiaj mi wyzygał, ale na szczescie pomogła. A tego ulewania mam czasem dosc, mimo tetrowek sliniaczkow itd. z reguły ja jestem cała mokra, mały mokry, łożko z reguły tez, jak go Patryk wezmie do odpicia to on jeszcze mokry, a ze 2 razy juz nawet dywan opluty... Czasem tak spokojnie mu boczkiem to leci, a czasem tak chlusnie, ze szkoda mowic. Martwi mnie troche to jego ulewanie, niby jesli przybiera na wadze to jest ok, no ale jakos tak dziwnie... Musze go umowic teraz na USG bioderek, a szczepienie mamy 9.12. W ogole to zastanawiam sie nad tymi szczepieniami, czy normalne bezplatne, jakies płatne zamienniki czy skojarzone?? I czy robic dodatkowe? Rota-wirus? Pneumokoki?? Jak wy robicie??
Teraz spi sobie u tatusia na klatce piersiowej, zaraz kapiel, dydek i do lozeczka spac... Mam nadzieje, ze pospi znowu ładnie :-)
A my bylismy ostatnio na zakupach i kupilismy sobie choinke 1,80m, swiatełka i troche bombek na nasze pierwsze swieta "na swoim". Jeszcze kilka dokupie, kilka mamie zabiore, bo ona ma tyle pieknych, ze na jej 2,50m choince sie ledwo mieszczą... A teraz bombki sa strasznie drogie, szczegolnie te recznie malowane albo jakies o orginalnym kształcie typu pieski, ludziki, ptaszki itd... A takie piekne sa niektore.. ehh Juz zapowiedziałam mamie, ze chce po niej w spadku nasze wszystkie ozdoby swiateczne ;-)
A małemu tez cos kupilismy, zaraz zdjecie wkleje :-)
No nic uciekam. Sorki ze tak bez składu, ale pisałam, zeby jak najwiecej przekazac :-)
Buziaczki cioteczki - kloteczki :-)

A tu, to co kupilismy dla małego (na scianie):
 

Załączniki

  • 100_0552.jpg
    100_0552.jpg
    712,2 KB · Wyświetleń: 48
hej babeczki:-):-)

widze że dyskutujecie o wyjeździe. Minisia, ja ci powiem tak...
tzn powiem jak to z nami jest:rofl2: dzieci śpią to mam wreszcie chwilke;-)

Jak kiedyś rozmawiałyśmy, my mieliśmy w PL działalność i dopóki skarbówka nie zdarła z nas "ostatniej koszuli" żyliśmy jak pączusie tyle że kosztem czasu, zdrowia i spokoju nawet w święta itd ale nie o tym. No więc zapłaciliśmy potężną karę państwu ale trzeba było żyć dalej, tym bardziej, że Laura miała zaledwie kilka tygodni... Po tak ogormnym stresie jaki przeszliśmy, nie chcieliśmy wracać do prywaty, przynajmniej jakiś czas a jednak nie wyobrażaliśmy sobie życia za 1500zł, pracy na pstryczek czyjegoś palca, zależnego od humoru i mieszkając u teściów z perspektywą na najbliższe 10 lat... Byliśmy, jesteśmy zresztą, młodzi- ryzyk fizyk, jak nie spróbujemy to sie nie dowiemy- tak mówiliśmy; do stracenia mieliśmy niewiele a więc... Pojechał. Laura miała 3 miesiące, od urodzenia byłą trudnym dzieckiem, którego nie dało się zostawić w łóżeczku, tak po prostu, na 10min( ale to też inna długa historia...), ja miałam sesje z 12 egzaminami- zmęczona, ZAmęczona, nie wyspana, stęskoniona i upłakana przez kilka ładnych miesięcy siedziałam i sama uczyłam się bycia matką, co nie jest łatwym zadaniem, nie ukrywajmy- to wielki test wytrwałości. Robert zresztą tak samo- tęsknił, nie widział jak rośnie jego córka-jak pierwszy raz usiadła, jak je swój pierwszy prawdziwy obiadek, jak uczy się zabawy, jak śmieje się każdego ranka...Oboje to przeżywaliśmy.
Mamy to już za sobą:-) Jesteśmy razem, czwóreczką i póki co nigdzie się nie wybieramy i pewnie nie prędko wrócimy na stałe. życie jest dużo łatwiejsze, prostsze; nie trzeba chodzić z zegarkiem w ręku czy telefonem przy ...4 literach, 24h/dobe jak to było w PL w naszym przypadku. Ja nie pracuje, mój mąż tylko. Zajmuje się praniem dywanów na duuuużych powierzchniach (dyskoteki,kluby bingo, kasyna itd...)- jeździ po prawie całej wyspie. Szefostwo mamy super- Robert przyjechał tutaj i zaczepił się u znajomych gdzie własciwie nie zamierzał na dłużej zostać-miał jechać do mojego brata i tam spróbować na początek zaczepić się w fabryce i zupełnie przypadkowo dostał pracę w tym praniu. Szef ma 74 lata, szefowa 65- zawsze jak jeździmy na wakacje,dopytują się czy wrócimy- boją się że nie wrócimy. Mamy z nimi świetny kontakt, czujemy się z nimi jak z rodziną. Wiemy że zawsze możemy na nich liczyć.
Słyszałam, że podobno w Anglii kryzys jest. My osobiście tego nie odczuwamy. Moim zdaniem wszystko zależy od miejsca zamieszkania, liczby mieszkańców itd itd Nasze miasto jest nie duże ale stare zabytkowe, coś w stylu Krakowa- a więc gastronomia, hotelarstwo to wiodące miejsca pracy (a podobno to w tych dziedzinach jest kryzys). Poza tym wszystkim, trzeba mieć troszkę szczęścia , głowę na karku, znajomość języka no i chęć do pracy nie tylko na papierze.... Poznałam kiedyś dziewczynę, na forum, kolejna historia;-) która miała też jakieś tam problemy finansowe, dwoje dzieci w tym jedno chore itd itd no i ściągnęliśmy jej męża do nas do domu, bardzo chciałam im pomóc ale.... kiedy ktoś woli kupic sobie najnowszy telefon zamiast wysłać pieniądze żonie na dom i jedzenie, która dosłownie prosi ludzi o żywność to już dla mnie stało się paranoją jakąś i mase takich historii mogłabym przytoczyć, dotyczącym takiego nieodpowiedzialnego człowieka- jednym słowem krew mnie zalewała jak widziałam co wyczynia a dzieci w domu nie mają co jeść....
My żyjemy NORMALNIE, w sensie normalnie:-D Nie wiem czy opłaca sie przyjeżdzać na zarobek czy nie- to indywidualna kalkulacja na którą składa się wiele czynników... Może gdybyśmy żyli po studencku- gdzieś na pokoju z dzieciakami, bez samochodu, urządzania sie po swojemu itd to może i moglibysmy odkładać.
Nie martwimy się o jutro, o to czy kupić dziecku zabawkę czy buty itd itd... Jesteśmy szczęśliwi. Pewnie, że tęsknimy za rodziną i przyjaciółmi ale jesteśmy dorośli już, mamy własną rodzinę dzieci i to ich byt i start jest dla nas teraz najwazniejszy. Pewnie!- nie chcemy tu siedzieć do usranej śmierci ale wrócić do teściów- nie nie nie, nie ma takiej opcji;-) jak wrócimy to na swoje, kiedyś kiedyś, z mniejszą siwizną na głowie niż nasi rodzice;-)
to tyle chciałam powiedzieć. ale się rozpisałam:rofl2:
 
Domi, ja też chyba bym nie wyjechała:no:, wydaje mi się, że i tutaj znajdzie się jakaś praca dla S. Mam nadzieję, że jeszcze coś wspólnie wymyślicie. :tak::tak::tak:.

rok przed wyjazdem mojego męża, wyjeżdżał mój brat- totalnie w ciemno, o czym wiedziałam tylko ja:szok: rodzicom, zonie powiedział że ma nagraną prace....
zarzekałam się wtedy że nigdy nie wyjadę, że zapłaczę sie za rodzicami....To życie weryfikuje scenariusz naszych poczynań ;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry