reklama

Październik 2008

Dziekuje dziewczyny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Agniesia i Justynka ciesze sie ze Wam sie udało.
Justynka slicznie opisane az mi zy w oczach stanely bo to moje marzenie co Was spotkalo.Ja mam silny charakter i lubie ryzyko bo uwazam ze kto nie ryzykuje tan nic nie ma. Nie rozumiem takich ludzi ktorzy maja jakas szanse w zyciu jak ty dalas tym ludziom z forum a tego nie wykorzystaja jak sie nalezy:no: Ja dzis chodze smutna i cochwile mam lzy w oczach nie wiem co sie dzieje ale tak mnie jakis dol dopadl.Wczoraj z moim postanowilismy ze jak tylko uda sie znalezc jakis namiar na pewna prace to pojedzie tylko musi iec gdzie sie uchaczyc zeby na dworcu nie siedziec :baffled: nie mamy nikogo kto by podpowiedzial czy pomogl choc troche:no:.Dalam mu przeczytac twojego posta i widzialam ze wstapila w niego sila ze jednak mozna (on najbardziej boi sie rozlaki i ze nie bedzie widzial tych pierwszych sukcesow naszego dziecka)ale musimy dac rade i jakos wziasc sie w garsc.Teraz nie ma tragedii ale nie jest najlepiej dzieci rosna a znimi potrzeby, teraz mieszkamy z moimi rodzicami i mamy swoj kat ale mamy dwa pokoje a nas 5 musimy cos zrobic by maludy mialy swoje pokoje bo ich trojki nie umieszcze w jednym bo juz nie ma kiejsca!!
Kurcze to brzmi jak jeden wielki placz - mowie wam mam jakiegos dola!!!i marudze.Wiedzielismy co robimuy biorac slub i zakladajac rodzine -sprowadzajac na swiat Weronike i damy rade ale musze sie wyzalic komus bo rodzicom ani tesciom nie zamierzam bo uslysze a nie mowilam albo radzcie sobie.
Ja chce tylko zeby moim dziecio podstawowych rzeczy nie zabraklo a z biegiem czasu wszystko drozeje potrzeby rosna a pensje stoja w miejscu. Wiec ja nie zamierzam klepac biedy i musze cos zrobic.... i stawiam na wyjazd.


Dorotka GRATULKI DLA OLIWKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Moja terrorystka jest niesamowita musi byc w kregu zainteresowania bo inaczej ryyyyyk!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
 
reklama
Chce dodac ze my nie zamierzamy sie rozstawac na stale tylko ja chce do niego dojechac jak ulozy sobie tam jakos sprawy(praca, mieszkanie).
Justyna Ty jakas poetka moglabys byc tak pieknie piszesz a na NK to juz wogole te opisy to zdjec i komentarze na profilu:tak: normalnie szok.
Buźka ide sie polozyc o ile Weronisia mi pozwoli:baffled:

Madzia nie mam pojecia o co tam chodzi pierwsze widze ta stronke
 
Czarna Nicole dziekuje za zyczenia, kurde 2 miesiace i kiedy to minelo.Szyjka ladniejsza po tym pudrze tylko mala drze sie wnieboglosy, ona wogole jaks niedotykalska jest:tak:wyplakanie sie mi troche pomoglo, tylko ze jak zaczelam wczoraj tak dopiero niedawno skonczylam.Dobrze ze bylam sama w domku.
Minisia masz racje, kto nie ryzykuje ten nie ma, tez jestem tego zdania.My nie zalujemy ze zaryzykowalismy, chciec to moc, trzeba wierzyc w siebie.Tym ktorym naprawde zalezy sie uda.
 
AGA i ja sie dolanczam do zyczonek :tak:

Moja zasnela ciekawe na jak dlugo Ja sie poloze o 21 po skazanym a M bedzie z mala siedzial abym ja sobie troche pospala M mial miec do srody wlacznie wolne ale moze jutro pojdzie za kolege na nocke bo kolega ma mmu dac kase a to sie nam zawsze przyda Chco ja bym wolala aby M byl w domu i mi pomagal chpc wiem ze kasa potrzebna a to zawsze jakis grosz np na pampki :tak:
Glowa mnie boli i wzielam apap i troche lepiej :tak:

Cos dzis nie widac ASI,MAGDZIUNI I WIOLI
jak kogos pominelam to sorki
 
jestem:tak:dzieki za pamiec.
jakis ten dzien taki rozwalony.salam do 10 i wszystko mi sie przesunelo.pozniej oszlam na spacer, obiad pozniej, prasowanie i tak jakos zlecialo.wogole znowu jakis dol mnie lapie-ja widze ze to tak mam co niedziele jak C wraca do Szczecina.do tego powiedzial mi dzisiaj ze nic z tego nie bedzie...wiec juz wogole juz mam metlik w glowie i wiem co powinnam robic ale wiadomo nie umiem chyba..no ale ja juz marudze o tym ze dam sobie spokoj i i tak nic nie wychodzi.
Agniesia i Dorotka sto lat dla Waszych coreczek!!!wyszlo jakbyscie razem mialy:-D
 
Dorotka, Agnieszka - dużo zdrówka dla dziewczynek!!!

Co do wyjazdów, to mój M też planuje wyjechać, do Szwajcarii. Nie podoba mu sie praca, którą ma tu w Warszawie, za to miło wspomina czas, kiedy tam pracował. Rok temu wrócił do kraju, najpierw do siedziby głównej swojej firmy do Gdańska, a później przeniósł się do mnie do Warszawy. A tu nijak nie może się dogadać z szefem.
Tak własciwie, to my jesteśmy związkiem na odległość od samego początku, czyli 2001 roku. Najpierw z powodu studiów, on w Gdańsku, ja w Toruniu a później pracy (ja Słupsk, on Gdańsk, a następnie Londyn i Zurich). Razem mieszkaliśmy 5 miesięcy jak pracowaliśmy razem w wakacje w Nowym Jorku i po studiach, również 5 mies mieszkaliśmy w Gdyni. Cały czas planowaliśmy mieszkać razem, tylko nie wiedzieliśmy za bardzo co wybierzemy - Trójmiasto czy Warszawę. Doszliśmy do wniosku, że osiądziemy tam gdzie ja wcześniej znajdę pracę, a on wtedy albo zostanie w firmie w Gdańsku albo się przeniesie do oddziału w Wawie. No i ja znalazłam pracę w Warszawie, więc od kwietnia tego roku znów razem mieszkamy. Jakby nie patrzeć następne 5 miesięcy.
I po tym wszystkim wiem, że to nie jest dobre rozwiazanie. Nauczyliśmy się żyć po swojemu, mamy swoje przyzwyczajenia. I chyba coś się po drodze wypaliło i skończyło. Jak sie człowiek widzi od święta, to każde spotkanie jest celebrowane i nie zwraca się uwagi na pierdoły. Ale w życiu codziennym te pierdoły potrafią urosnąć do rangi wielkiego problemu. I zaczyna się dostrzegać wady tej drugiej osoby i zdawać sprawę, że ona się nie zmieni. I to jest początek końca.
M ma już kupione bilety i 10 jedzie na 4 dni do Zurichu pogadać ze swoim byłym szefem o możliwości pracy. Ja nie chcę z Polski wyjeżdzać. Więc on jak będzie mógł wyjedzie a ja zostanę. No i wiem jak cała ta sprawa się skończy. I nie chce mi się nic z tym robić. Jestem już zmęczona tym wszystkim.
No to teraz ja się wypłakałam :-(
 
Ostatnia edycja:
I ja jestem :-) dzięki Dorotko :tak:
ja dzisiaj byłam kościele, pierwsy raz od porodu, po południu byliśmy w Galerii handlowej w Płocku, którą wczoraj otworzyli. Tłumy straszne! :szok: Maluszka zostawiłam z teściową, no i jakoś mi smutno było i nawet nie chciało mi się specjalnie zwiedzać tej galerii i po 1,5 godzinie wrócilismy.

A teraz mykam robić butle dla Szymcia i troszkę sie poprzytulac do niego.

Dobranoc!
 
ale u nas zimno...mróz jak 150:baffled:
urodzinki udane, było dużo dzieci a Laura była mega grzeczna jak nigdy więc super,super. Teraz dziewczynki słodko śpią:-)
Ja powinnam troche poćwiczyć jeszcze ale dzis wyjątkowo potwornie mi sie nie chce...

Magdasf- nigdy nie kupowałam tam, wiec ja się nie oriętuję. ja to bije rekordy na allegro i ebayu:-D teraz intensywnie szukam dłuuugiej czerwonej sukienki dla Laury na Wigilię i jakiegoś ładnego płaszczyka
Minisia- ja poetką?? coś ty:-D:rofl2: ps. a jak język twojego m??
Aga, gratuluje 2 miesiecy:-) my zaczynamy za kilka dni ale czas szybko leci;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry