Witam się i ja w końcu po wyprawie do PL.


Ciężko było bo jechaliśmy autem długo, byliśmy potwornie zmęczeni ale dzieci spaly , dzielnie zniosły podróż, więc nie bylo tak zle.
Ale w PL bylo fajnie bo 15go nasza Lenka miala chrzest Św, byla bardzo grzeczna w kościółku bo przespała całą mszę ale za to potem w domu do samej północy wojowała dopiero jak goście wyszli to zasnęła i spała do rana.
Ogólnie to każdej nocy fajnie śpi budzi się tyko raz w nocy i potem ok 6, 7 rano oby tak dalej...

Już fajna, uśmiecha się choć trzeba sobie zasłużyć na uśmiech bo nie rozpieszcza nas nim zbyt często

, przytyła już prawie 1,5 kg od urodzenia, tak że narazie jest super...tylko ja czasem zmęczona bo nie ma czasu za dużo dla siebie, ale to nie tylk ja tak mam

.
Jeszcze wybawiliśmy się na weselu u szwagra, mala byla u mojej sąsiadki i byla bardzo grzeczna, a my pobalowaliśmy do 3 w nocy,
Co do mieszkania na odległość to my też to przerobiliśmy po ślubie byly Niemcy, potem 1.5 roku M w Irl a ja z malutką Karoliną w PL, ale dojechałyśmy tu w końcu i byla to nasza najlepsza decyzja jaką wtedy mogliśmy podjąć. Jesteśmy tu szczęśliwi hoć jak każdy na emigracji z daleka od rodziny, znajomych ale jak pisała Justynka to nasza rodzina jest najważniejsza i jesteśmy wszyscy razem
Blond przykro mi że tak cierpisz ale nie poddawaj się walcz o swoje szczęście, trzymam kciuki za Was.
Narazie uciekam bo mała sie drze, papa