Sorki, że się nie odzywam cały weekend, ale czasu nie miałam, a dziś co siądę i chcę pisać to Marika się budzi - jak na złość.
Wczoraj zapakowaliśmy się w auto i nad kanałek pojechaliśmy z wózkiem pospacerować, super było. Potem do rodziców na obiad, następnie do dziadków na ciasto (no kto jadł to jadł...). Dziś rano trochę posprzątałam, a potem mamę wyciągnęłam na długi spacer, bo tak pięknie było, a potem jeszcze moja koleżanka z córeczką dołączyły. Przy okazji kupiłam prezent mikołajkowy dla M. - mapę Polski, wybiera się w weekend do Lublina, a że kiepska ma jeszcze orientację to póki GPS nie ma to mapa się przyda.
Oczywiście znowu nie nadążam z czytaniem Was - Blond pogadaj z C., bo moim zdaniem pisanie do tej laski nie ma sensu.