cześć dziewczyny !!
U nas nocka super! Szymcio zasnął grzecznie o 21 i spał ciagiem do 4, wtedy cyc i od razu zasnął i spał do 7. potem lekarka go badała, antybiotyk, pobawił się, strzelił kupę i podczas zabawy przed chwilą znowu zasnął...kurcze..mam nadzieję, że przez ten antybioyk nie straci odporności.... bo jak dotąd to nie miał katarku, nie kaszlał...a boję się, że po antybiotyku się to zmieni..
Wiecie co?? przyjechało do sali obok takie maleństwo!! z 2 tygodnie ma chyba... Szymek przy nim to smok !! !! biedne pod kroplówką leży...
Jak byłam na ginekologii na tym zabiegu, to tak patrzyłam na zamknięte drzwi położnictwa z taką lekką zazdrością... zatęskniłam troszkę za tym oddziałem..żeby znowu tam być z takim małym "kokonem".... coś czuję, że za rok zaczniemy się starać o drugiego bobaska...
Wesolutka - współczuję Ci tego usypiania...a podczas jedzenia Jagusia nie zasypia wieczorkiem ?? U nas z zasypianiem na szczęście nie ma problemu...Szymek na rękach nie zasypia, lecz w swoim łóżeczku,a już w ogóle najchętniej to w naszym łóżku, a ja go tylko do łóżeczka przenoszę. Czasem przy cycu też zaśnie. Ehh...ale co z tego?? Od pewnego czasu jest bardzo grzeczny, ale za to wstrętne choróbsko mu się przypałętało... :-(
Dorotka - no oby inhalacje pomogły ...
My też czasem wychodzimy osobno...rzadko bo rzadko, gdyż właściwie wszystkich znajomych mamy wspólnych .... ale zdarza się czasem.. np w przyszłym tyg. M obiecał mi, że zostanie z Szymkiem, żebym mogła pojechać sobie do Krakowa, spotkać się z koleżankami... on z kolei z kolegą biega regularnie, ostatnio był na wieczornej jeździe na nartach, za to następny raz ja jdę na wieczorne narty, lub oboje, jeżeli Szymkiem zajmie się moja mama, wszystko w granicach normy.
Kurde....już mam dość tego szpitala.... powiem Wam jaki absurd... nie wolno z dziećmi wychodzić na korytarz, żeby się nie zaraziły od innych chorych dzieci, a ponadto, żeby same nie roznosiły zarazek - jest to zrozumiałe... po czym dzisiaj pielęgniarka kazała zabrać wszystkie dzieci naraz i iść do ważenia. Ponieważ waga jest `tylko jedna, więc ustawiła się długaśna kolejka..... na szczęście my byliśmy drudzy, więc mam nadzieję, że Szymcio nic nie złapie....
Prawie wszystkie dzieci to zapalenie płuc lub biegunka rotawirusowa.
U nas nocka super! Szymcio zasnął grzecznie o 21 i spał ciagiem do 4, wtedy cyc i od razu zasnął i spał do 7. potem lekarka go badała, antybiotyk, pobawił się, strzelił kupę i podczas zabawy przed chwilą znowu zasnął...kurcze..mam nadzieję, że przez ten antybioyk nie straci odporności.... bo jak dotąd to nie miał katarku, nie kaszlał...a boję się, że po antybiotyku się to zmieni..
Wiecie co?? przyjechało do sali obok takie maleństwo!! z 2 tygodnie ma chyba... Szymek przy nim to smok !! !! biedne pod kroplówką leży...
Jak byłam na ginekologii na tym zabiegu, to tak patrzyłam na zamknięte drzwi położnictwa z taką lekką zazdrością... zatęskniłam troszkę za tym oddziałem..żeby znowu tam być z takim małym "kokonem".... coś czuję, że za rok zaczniemy się starać o drugiego bobaska...
Wesolutka - współczuję Ci tego usypiania...a podczas jedzenia Jagusia nie zasypia wieczorkiem ?? U nas z zasypianiem na szczęście nie ma problemu...Szymek na rękach nie zasypia, lecz w swoim łóżeczku,a już w ogóle najchętniej to w naszym łóżku, a ja go tylko do łóżeczka przenoszę. Czasem przy cycu też zaśnie. Ehh...ale co z tego?? Od pewnego czasu jest bardzo grzeczny, ale za to wstrętne choróbsko mu się przypałętało... :-(
Dorotka - no oby inhalacje pomogły ...
My też czasem wychodzimy osobno...rzadko bo rzadko, gdyż właściwie wszystkich znajomych mamy wspólnych .... ale zdarza się czasem.. np w przyszłym tyg. M obiecał mi, że zostanie z Szymkiem, żebym mogła pojechać sobie do Krakowa, spotkać się z koleżankami... on z kolei z kolegą biega regularnie, ostatnio był na wieczornej jeździe na nartach, za to następny raz ja jdę na wieczorne narty, lub oboje, jeżeli Szymkiem zajmie się moja mama, wszystko w granicach normy.
Kurde....już mam dość tego szpitala.... powiem Wam jaki absurd... nie wolno z dziećmi wychodzić na korytarz, żeby się nie zaraziły od innych chorych dzieci, a ponadto, żeby same nie roznosiły zarazek - jest to zrozumiałe... po czym dzisiaj pielęgniarka kazała zabrać wszystkie dzieci naraz i iść do ważenia. Ponieważ waga jest `tylko jedna, więc ustawiła się długaśna kolejka..... na szczęście my byliśmy drudzy, więc mam nadzieję, że Szymcio nic nie złapie....
Prawie wszystkie dzieci to zapalenie płuc lub biegunka rotawirusowa.
z tym psychopatą to uważaj. Po pierwsze na niego (choć pewnie tylko tak straszy), a po drugie żeby to się na Tobie nie odbiło... ja też tak troszkę mam, a raczej miałam. Były momenty, że jak tylko robiło się ciemno, to mnie strach dopadał... teraz jak zaszłam w ciążę, to znowu to wróciło... Trzeba żyć normalnie, a jedynie uważać na siebie i bliskich.
