reklama

Październik 2008

Dorotko i jak zleciał niedzile
Aisah to spacer udany
magdziunia u nas też festyn ale pogoda jak u Ciebie i byliśmy pół godzinki po południu po balon dla młodego
marma gratki zębola i pisz co tam u potworniastego
Ania ale fajnie

My dzień na miejscu, rano młody dał nam pospać do 9, jejku ale miło, choć w nocy 2 pobudki były i za każdym razem mocno przesikany pampers i śpiochy mokre. Potem zabawa, spacerek leniwy, obiad u teściów i chwila festyn i zleciała niedziela.
 
reklama
No i my wróciliśmy. Moja psiapsiółka wyjechała z powrotem do Szkocji. Nagadac sie nie mogłyśmy. Macio zaliczył od dziadków i Cioć prezenciki na Dzień Dziecka :-) Jutra ja mu muszę cos kupic tylko nie wiem no sie zdecydowac czy pan metka czy garnuszek na klocuszek czy szczeniaczek uczniaczek?:-) oto jest pytanie :-)
 
Dzień doberek!
Nocka koszmarna, ale za to:
MAMY PIERWSZEGO ZĄBKA.
Jeszcze go nie wypatrzyłam, bo język wystawia, ale dzwoni o łyżeczkę :tak:
Matka się cieszy jak głupia.

Wczoraj cały dzień leżenia, przysypiania.
No jak za panieńskich czasów niedziela.
Wypiłam w sobotę 2 piwa i się męczyłam wczoraj jak nie wiem co!:-D

Malena - ja też od początku kaszki robię mleczne i nigdy nie było problemów po nich...wcześniej jeszcze Sinlac nesle na zmianę...może znowu ja kupię tak na odmianę ...Powiedz mi...jak chcesz się napić, to następnego dnia ściągasz mleko, czy po prostu cazły dzien nie karmisz i dopiero wieczorem, ale bez ściagania??
:-]

Ściągam, żeby tego mleczka "podtrutego" nie piła.
Np. w sobotę poszlismy na grilla po wieczornym karmieniu.
W nocy i rano dostała butlę, w dzień inne posiłki.
A ja gdzieś ok. 11 rano ściągnęłam mleko do pusta i tyle.:-D
Gorzej było wczesniej jak się tego dużo produkowało...
 
Ostatnia edycja:
Dla wszystkich paździoszkowych Dzieciaczków i ich rodzeństwa
spełnienia marzeń i samych kolorowych dni!!!


Witam się i ja. Gratuluję nowych ząbków.
W sumie to jak po ogień wpadam. Weekend u nas zupełnie nie wypalił. Wczoraj jak mieliśmy jechać na starówkę przyszłą taaaka burza, a potem jeszcze dwie :no: No i festyny na DD przepadły, bo w sobotę było podobnie. Śmiałam się, że teściowa maczała w tym palce, bo chciała na ten weekend zabrać Martynkę, a ja odmówiłam ze względu na DD :eek:
Dzisiaj jadę do rodziców. Dostęp do neta będzie, tylko nie wiem jak z czasem. Trochę z M się poprztykałam, ale to chyba wina owulacji :sorry:. Pierdół, ale nie mogłam się powstrzymać :-p Dobrze nam zrobi chwila odpoczynku od siebie.
 
Mo więc już odpisuję. W piątek w końcu nie wyjechaliśmy bo M wrócił o 19. 30 do domu robiąc mi awanturę o ryczące dziecko co skończyło się tym że zabrałam się za pakowanie , stwierdziłam że niech sobie poszuka nowej mamusi dla synusia skoro je jestem złą matką i się wyprowadzam. Potem były przeprosiny i takie tam no i postanowiliśmy wyjeżdżać rano. 5 rano pobudka no bo przecież mamuśka musi się wypindrzyć i do końca popakować. Potem próba dobudzenia M. Mieliśmy wyjeżdżać o 7 i miałam go o 6 obudzić. Oczywiście nie wyszło no bo M nie mógł się dobudzić. Jak udało mi się go zwalić z wyrka i spakowaliśmy się to przyszła kolej na Potworniastego który akurat w tym dniu postanowił pobić rekord swojego spania. Po długich bojach wstał o 8 ( stukanie garnkami, podnoszenie rolet i włączenie na cały regulator radia nie pomogło dopiero wstrząsy przewijania i ubierania dały rezultat że zaczął kontaktować z rzeczywistością) Jak już byliśmy spakowani, ubrani i gotowi do wyjścia Potworniak stwierdził ze właściwie to on by coś przekąsił. No więc skończyło się tym że zjadł 2 słoiczki jeden z owockami a drugi z kleikiem. No to 8.30 wyruszamy w drogę. A tam mleko i wali żabami tak że M cała drogę marudzi że może jednak zawrócimy na co ja że nawet mowy niema. Szyłam 2 tygodnie, pakowałam się 2 dnia a teraz to mnie może pocałować w 4 litery. O 10 byliśmy na miejscu. Oczywiście wszyscy jeszcze zalegali po wieczornej imprezie. Kacper przez cała drogę spał i jak dotarliśmy to jeszcze kimał w samochodzie bo czekaliśmy na pokój. Pokój dostaliśmy o 12. W tym czasie młody był tak zachwycony ilością osób i nowym miejscem że głowa tylko latała w lewo i w prawo. Jak poszliśmy do pokoju młody razem z M zalegli i spali do 15. No ale tu wam zdradzę czym zakończyła się awantura z poprzedniego wieczoru. A mianowicie mój M stwierdził że impreza jest dla mnie i to ON zajmuje się przez cały czas dzieckiem :-D:-D:-D:-D:-D:-D No więc mamuśka bawiła się na całego, tzn siedziała w kółku gospodyń wiejskich i robiła to co można w taką pogodę, czyli ciąg dalszy szycia. Wieczorkiem uczta. Młody był zachwycony Ciotkami noszącymi go na rękach. Było tak zimno i wilgotno że nie dało rady go położyć nawet na grubych kocach żeby sobie połaził. Turyści robili achy i ochy na jego widok a młody co chwila robił coraz to leprze miny. Wieczorkiem mamusia wypiła pół butli winka i zaległa w łóżku zwalniając tatę z obowiązku czuwania przy śpiącym bąblu który stwierdził że po całym dniu spania najwyższa pora na zabawę. Rano spakowaliśmy się i pojechaliśmy jeszcze do znajomych zaliczając po drodze restaurację w której młody w końcu po dwóch dniach wciągnął mamie ziemniaczki z obiadu. No ale żeby nie było za pięknie młody cały wieczór wył. Zębole dają mu zdrowo do wiwatu. Zresztą cała impreza była na przeciw bólach i viburcolu. Reasumując impreza była boska. M przekonał się co potrafi nasze żywe srebro ( stwierdził że jedzie dziś po bramki do pokoi i inne zabezpieczenia ) Ja jestem wypoczęta i szczęśliwa a Kacper wrócił że swoją pierwszą szramą turniejową, która nie wiem gdzie, kiedy ani jak sobie zrobił :-p:-D
No a z nowych umiejętności Potworniastego to wstaje i i popycha przedmioty ( czytaj krzesła, koszyki, pudełka) do przodu i przesuwa się z nimi. Coś mi się wydaje że młody próbuje chodzić. Zastanawiam się czy nie kupić mu takiego chodzika gdzie się trzyma go jak wózek i tak popychać do przodu i chodzi bo inaczej moje meble mogą tego nie przeżyć. Wczoraj jak próbował tej sztuczki z koszykiem wiklinowym na dywanie to wykonał z nim salto w przód na główkę...:baffled:Nawet nie pisnął że go coś zabolało tylko zaczął się śmiać i próbował to powtórzyć....:eek:
 
Hej mamusie
DLA NASZYCH MILUSIŃSKICH DUŻO SŁONECZKA, BEZBOLESNEGO ZĄBKOWANIA, ZDRÓWKA I UŚMIECHU NA CO DZIEŃ!!

Wpadłam tylko na chwile bo u mnie zaczyna sie szpital w domu:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: Qrw... nie wiem czy to zbieg okolicznosci ale za kazdym razem jak wracam od tesciów po tyg moja Lala jest chora:eek::eek::eek: tak było przez ostatnie razy i jest teraz:baffled::baffled::baffled: Podejrzewam oskrzela M z nia dzis pojedzie do lekarza. Mam nadzieje ze mały nie załapie:no::no::no: Bo za tydzien mamy planowany wyjazd:nerd:
Sorka ze tak egoistycznie ale zła jestem jak osa:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
 
Wszystkiego najlepszego dla maluszków w dniu ich świeta


malena gratki zębola
magda inspekcja będzie
kasia wszędzie taka pogoda chyba była
marma to udany wypad, a potworniasty szaleje jak zawsze
czarna zdrówka dla Lali

w nocy o 3 budze sie i słysze ze łóżeczko sie rusza, patrze młody siedzi, zanim zdążyłam wstać młody juz stał zadowolony i potem spać się mu odechciało, wzieliśmy go do łóżka i zaczepiał M. Potem spał jeszcze do 8 i teraz szaleje. wiec dzis łóżeczko leci już na sam dół
 
reklama
ppatqa ale zawał bym dostała po takim czyms :-D Aisza w koju jak siedzi przewraca się na kolana, ciągle ją obserwuje bo mam stracha że wyadnie:tak:

Dzisiaj obudziła sie o 5:00 pewnie goraco jej było, spała z nami do 9:00, ale fajnie wyspałam sie jak nigdy :-D

Miłego dnia zycze :tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry