Marma ja tez mam baaaardzo absorbujace dziecko i rozumiem Cię. Niestety sama go nauczyłam, ze duzo się z nim bawie. Jak nie spi to naprawde niewiele mogę zrobić. Nawet do kompa na minute nie usiąde. Może to dlatego ze mały jest chory i dlatego ciągle chciałam przy nim być na zapas bo nie wiedzieliśmy kiedy zaczną się dializy i czy nie wyląduje na dłuzej w szpitalu. Ale jest już dobrze.Michu to też rozrabiaka z charakterkiem!!!!!!!! Wiem jak trudno utrzymac czasem nerwy na wodzy ale mama nauczyła mnie ze najpierw musze wyciszyc siebie (trudne jak cholerka) a potem ile sil w rekach przytrzymac go i spokojnym głosem mówić że jak sie nie uspokoi to nie dostanie czego chce i że moze plakac do końca świata (po kilku próbach zaczął kumac) Czasem jest taki ryk że chyba pół miasta słyszy, ja wiem że sprawdza moją konsekwencje
nie raz chciało i mi sie ryczec - z bezsilności. Małymi kroczkami do przodu. Umnie zaczyna przynosić to efekty. A w domu faktycznie czesto wygląda jak po wybuchu bomby i mogłabym sie nagrać 'nie wolno, nie dotykaj.........."Może u Ciebie tez się sprawdzi. Powodzenia!!!!! i trzymam kciuki bo wiem jak ci cięzko...




Teraz siedzi za mną i bawi się ładnie
Musze się streszczac, bo na 10:00 mam dentystę.



