A ja wpadłam się odstresować bo za chwilę
zamorduję swoje dziecko. Normalnie
mam go serdecznie dość. Przechodzi gówniarz samego siebie

Ja wychodze z nim na zakupy a on kładzie mi się przed schodami pod domem i on się nigdzie nie rusza, potem cały czas wył. Zapomniałam przez niego zabrać zakupów z placu i musze się wrucić jak już potwór jeden pujdzie spać bo o wyjściu z nim niema mowy. W dodatku poszedł mi zamek w nowym kombinezonie Kacpra i teraz muszę go reklamować a kupowałam na allegro.

Muszę tego Potworka zaraz spakować bo na szczęście razem z M wyjeżdżają na weekend do naszych znajomych do poznania a jeszcze muszę przygotować prezenty dla dzieciaków bo genialny mój M nie wpadł na to że przecież w niedziele mikołaj i trzeba coś dać.

Już nie wspomnę o tym że to małe coś zrobiło mi taki syf w domu że nie wiem w co ręce włożyć. Powywalało wszystko z szuflad, rozciągało ze środka stołu piloty i rozłożyło na części jedzenie jest porozwalane po całym mieszkaniu na podłodze

Ja już do tego dziecka nie mam siły. To jest chyba
jakaś kara z moje grzechy z dzieciństw.....Czy ja nie mogę mieć jakiegoś
normalnego, flegmatycznego dziecka.... Wczoraj mi zrobił jazdę na schodach bo mu się wspinać nie pozwalałam to się położył pod nimi i zaczął się drzeć i walić rękoma i nogami w podłogę.... Ja owszem słyszałam o buncie 2 latka ale ta mała cholera ma dopiero rok... to co będzie za rok..... będzie ludzi mordował....


:-(Jestem
beznadziejną matką ale normalnie cieszę się że
nie będę go wodziła przez weekend....:-(