reklama

Październik 2008

reklama
Dlaczego tak jest niesprawiedliwie, ze sa kobiety, ktore palą, piją w ciązy, szmacą się, a rodzą bez problemów. A inne, jakby najbardziej dbaly o siebie, nie sa w stanie donosic ciąży?:wściekła/y: Tez mykam spac... :**************** Na dobranoc
 
Gosiuk... bo takie rzeczy sa już od górnie przypisane. Bynajmniej ja w to wierze. Bo gdyby kazda ciąża i życie zależało od nas samych napewno śmiertelność spadła by o 80 % (no może przesadziłam) Dlatego nie ma co sie obwiniać i myśleć co by było gdyby:confused: a jakbym:confused:
 
Rety, nie spodziewałam się takiej wiadomości przed snem :-(:-(:-(Bardzo mi przykro, Aniołek patrzy już na nią z góry. Oby szybko udało się zaciążyć i choć trochę zmniejszyć ból po stracie...
 
To może dziwnie zabrzmi, ale czarna podzielam Twoje zdanie. I ona też.
Rozmawiałam z nią przed chwilą i słyszałam, że poczuła ulgę. Została zwolniona z podjęcia niezwykle trudnej decyzji!!!! Duże prawdopodobieństwo było, że dziewczyneczka byłaby niepełnosprawna.
Oj takie jest to nasze życie. Pozostaje nam je zaakceptować takim jakie jest.
Spokojnej nocy koleżanki!
 
Dobry wieczór wszystkim;-) nie było mnie tu dziś bo troszke leżałam i bąki zbijałam:-)

Super ale ci zazdroszcze tego do mku i ogródka:tak:
Ja dzis dziewczyny przeżyłam HORROR. Mieszkam na 4 pietrze i moja Laura dzis wspieła sie na barierke od balkonu. Normalnie nie wiem co by było gdybym była w kuchni w tym czasie. Nadal nie moge do siebie dojsc!!!!! I kategorycznie zakazałam otwierac balkon (tzn mozna wyjsc ale zaraz musi byc zamkniety)
A porobiłam dzis zakupy na allegro:-p drobne bo drobne ale i tak potrzebne:tak:

Strasznie sie ciesze z tego domku ale wprowadzimy sie tam dopiero w październiku bo narazie jeszcze ludzie tam mieszką do września a potem bedziemy chcieli troszke go wyremontować:-)
Ja ostatnio z moją Laura też mam jakieś chore filmy że wypadnie mi z okna(u nas strasznie nisko) i zakluczyłam u niej w pokoju na piętrze na zamek.

Hello w upalny środowy dzień ... ja padam dosłownie.
Właśnie skończyłam stać przy kuchni - dziś znów leczo :-D:-D:-D

Ja włąsnie dzis zebrałam się i zrobiłam leczo, bo takie mi tu apetytu narobiłyście z tym leczem:-)

A u mnie jeszcze obiadek się warzy, zaraz lecę odebrać samochod od mechanika... 500 stowek jak nic pojdzie sie klepać :sorry2:. No, ale potem fryzjer :-p:-p:-p .

Ja właśnie jestem na etapie nie patrzenia w lustro- miałam niedawno piękne, czekoladowa włosy do połowy pleców...poprosiłam fryzerke by mi je skróciła i pocieniowała jak na wskazanej fotografii, mniej wiecej 1cm za ramiona, a ona mi opitoliła prawie do ucha....(!) A u kolejnej rozjaśniłam sobie na platynke z baleyagem w brązach, i jestem w efekcie kompletnie do siebie nie podobna:-( Najbardziej szlag mnie trafia z tą długością wlosów, teraz juz troche podrosły ze moge je w kita spiąć, ale masakra, ile sie naryczałam....TAKżE UWAżAJ:-D:-)

dziewczynki napisałam cosik na zamkniętym:sorry2:

a wy co, tu jakiś klan czarownic macie??:-D

Właśnie dostałam smsa od mojej koleżanki (wyszła z usg): to była dziewczynka, umarła...
Łzy same mi poleciały, to był 12 tc.
Lekarz powiedział, żeby od razu starali się o kolejne nie robiąc żadnej przerwy. Podobno jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że szybko zajdzie w ciążę i wszystko będzie okej.
Oby właśnie tak było.
Jutro idzie do szpitala...

Ja z tych emocji opadłam całkowicie z sił, a do tego coś mnie boli. to się nazywa chyba spojenie, ale lekarka mi powiedziała, że w 2. ciąży to nie powinno mnie to boleć...
więc nie wiem co jest. Jak się utrzyma do jutra to podjadę do Lublina na wizytę...
Spokojnej nocy Wam życzę.
[*]
[*]
[*] śpij Aniołku...

Kochana mamo,
wiem, że mnie nie widzisz, nie słyszysz i nie możesz dotknąć. Ale ja jestem...istnieję ...w Twoim życiu, snach, Twoim sercu...Istnieję.
Kidy byłem tam na dole ,w Twoim ciepłym brzuchu godzinami zastanawiałem się, jak to będzie kiedy będę już przy Tobie, w tym miejscu o którym powiadałaś gładząc się po brzuchu wieczorami kiedy chyba nie mogłaś zasnąć.
Ja wsłuchany w Twoje opowieści i kojący głos chłonąłem każde słowo ,każdą informację, a potem cichutko, że by Cię nie obudzić, kiedy wreszcie zasypiałaś...marzyłem. Wyobrażałem sobie te wszystkie cudowne miejsca i Ciebie ,jak wyglądasz...
Patrzyłem na swoje dziwne nóżki i rączki u których nie wiem czemu było po dziesięć palców i zastanawiałem się czy jestem do Ciebie podobny. Chyba nie – myślałem – bo Ty pewnie jesteś piękna, a ja taki dziwny.. pomarszczony...no i po co mi te dziesięć palców?
A potem się wszystko jednego dnia zmieniło.
Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i już nie było opowieści. "To nie może być prawda" -mówiłaś godzinami. Słuchałem teraz jak płaczesz, krzyczysz, prosisz i błagasz.. A ja nie wiedziałem o co i dlaczego?
Chciałem Cię bardzo pocieszyć więc wywracałem fikołki, żebyś poczuła, że ja tu jestem i Cię kocham. Ale wtedy ty płakałaś jeszcze bardziej.
A potem nadszedł tez straszny dzień. Zobaczyłem, że ktoś świeci mi po oczach, straszne światło wpadło w głąb Ciebie. I nagłe wszystko zrobiło się czarne. A mnie coś wyciągnęło. I zrobiło się cicho. Ktoś trzymał mnie na rękach, ale to nie byłaś Ty. A potem usnąłem i kiedy otworzyłem oczy, wszystko wokoło mnie zalewał błękit we wszystkich odcieniach. Byłem ten sam, mały pomarszczony, z dziesięcioma palcami u rąk. Ale Ciebie nigdzie nie było.
Obok mnie siedział mały rudy chłopczyk. Witaj – powiedział i uśmiechnął się do mnie.
Gdzie moja mama? - zapytałem. On wtedy opowiedział mi wszystko. Że nie każde dziecko trafia do swoich rodziców. Że to nie ma związku z tym jak bardzo mnie chcieli i kochali, że teraz tu jest moje miejsce, pośród innych małych Aniołków.
Że będzie mi teraz Ciebie Mamo, brakowało, ale musimy oboje nauczyć się żyć bez siebie. I musiałem nauczyć się tak żyć. Nie, nie było mi łatwo. Płakałem tak jak Ty. I cierpiałem tak jak Ty.
Ale jest mi tu naprawdę dobrze. Mam tu wielu przyjaciół, wiele zabawy i radości. Ale nie szalejemy całymi dniami na łące, mamo. Pomagamy starszym ludziom przeprowadzić ich na spotkanie tu w niebie. Znajdujemy ich rodziny, mężów, dzieci, żeby mogli się spotkać tu w niebie. Możesz być ze mnie dumna, mamo. Jestem grzecznym Aniołkiem, naprawdę. No...czasami tylko robimy sobie psikusy i troszkę rozrabiamy..
Wiesz kiedy się tu znalazłem jeden Aniołek ,mój Przyjaciel wytłumaczył mi że nie mogę się skontaktować z Tobą osobiście. Czasem tylko wolno mi pojawić się w Twoich snach ...nic więcej.
Ostatnio jednak zacząłem się robić przeźroczysty. I skrzydełka mi nie działają tak jak kiedyś. Mój Przyjaciel popatrzył na mnie smutny i...zabrał mnie na ziemię. Usiedliśmy na białym krzyżu i nagle Cię zobaczyłem. Wiedziałem że to Ty. Poznałem Twój głos. Stałaś tam w deszczu i płakałaś. Powtarzałaś ze bardzo cierpisz...tęsknisz... Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i powiedział że musimy coś z tym zrobić, bo nie możesz tak dalej cierpieć. Musisz żyć, bo wobec Ciebie jest jeszcze wiele planów. Bo są gdzieś dzieci którym musisz pomóc przejść przez życie i otoczyć je miłością tak wielką, jak tą która powoduje teraz Twój wielki ból. Więc piszę, mamo ten list. Pierwszy i ostatni. Musisz wziąć się w garść, uśmiechać ,żyć. Ja Cię bardzo mocno kocham i wiem że to z mojego powodu płaczesz ale tak nie można. Każda Twoja łza powoduje, że moje skrzydełka znikają. Kiedy Ty się poddasz, ja też zniknę. Tu na górze istnieję dzięki tobie i Twoim myślom o mnie. Ale tylko tym dobrym myślom. Mamo uśmiechaj się częściej. Każdy Twój uśmiech to dla mnie radosna chwila. Dzięki Tobie mogę jeszcze zrobić tyle dobrego.
Proszę, mamo, żyj dalej. Nie jesteś sama ...pamiętaj o tym. Nie smuć się bo smutek powoduje, że znikam. Pamiętaj, że ja jestem cały czas przy tobie.
Kocham Cię mamo...
 
wanilia krótkiej kolejki
baza przykro mi bardzo
justynko az się łza w oku zakręciła


Ja mam na 13 SR, zobaczymy jak będzie, potem zakupy, a po 17 zbierają słomę, byle nie padało, dziś jest targ więc może skocze, ale narzie mi się niechce wstać z łózka
 
Wstalam dzis z wieeelkim ociąganiem :-pAle muszę raz dwa sie ogarnąć, bo obiecalam, ze wpadnę na dluzej do siostry, a potem kolo 4-5 popoludniu tesciu przywiezie Piotra siostre z coreczkami z lotniska, wiec musze im jakis obiadek uszykowac:sorry2:. Z kolei jutro zabieram sie za ciasto na urodziny (sobota) mego M. :-D Dziewczyny nie mogę uwierzyc, ze juz nie mam tego helmu na glowie :-p:-D Milego dnia Kochaniutkie :-D:-D:-D :*******************
 
reklama
dzien doberek:-) Ja wczoraj na poprawienie sobie humoru, ze musielismy juz wrocic, po przyjezdzie do domku, zabralam karte kredytowa, z ktorej nie lubie korzystac bo jakby nie bylo trzeba to oddac, i pojechalismy na zakupy.
troche zaszalalam, ale mialam farta, w 5-10-15 wczoraj byly takie promocje:szok:a dotego kazdej pani w ciazy dawali 10% dodatkowewgo rabatu:-):-):-) Oczywiscie wiecej bylo ubranek dla dziewczynek, alei tak kupilam sporo, i jeszcze zostalo mi kupic kombinezonik, pieluszki tetrowe i flanowe i to by bylo na tyle:-) Obkupilam tez Zoche bo wiadomo jak to jest w przedszkolu, dzieci niszcza tam ubrania w takim tepie ze trudno pozniej nadazyc.
teraz bede bywala czesciej, Zoche wczoraj po zakupach zawiezlismy do dziadkow i jakos mi teraz tak nieswojo, za cicho...nikt nie biega i nie krzyczy;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry