nie rycz!! palanci nie zaslugują na płacz kobiet a ty za chwile będziesz miała na kogo przelać moooorze miłościa wtedy bedziesz tak promieniała, że niejeden będzie do ciebie wzdychał:-)
Popieram w całej rozciągłości
, ale łatwo mówić.Ale mam doła własnie rozmawiałam z M i dostają nowe zlecenia i jest coraz więcej pracy i najprawdopodobniej nieprzyjedzie na poród miał przyleciec po 4tyg a przyleci po 6tak jak zawsze czyli 2tyg po planowanym terminie porodu:--
-
-
-(i miał dostac urlop żeby dłuzej pobyc ze mną po porodzie i go raczej niedostanie, niewyobrazam sobie jak to bedzie bez niego ale mam załamke:-
-
-
-(
To przykre, ale może coś się zmieni albo nadarzy jakaś okazja.
wanilia tez uwazamze to psy sie lasza.a na sympatie kota trzeba sobie zapracowac wiec ja je wole.ale zawsze sa 2 obozy-malo spotkalam osob ktore lubulyby tak samo psy jak i koty
Ja miałam dwa psy w życiu. Oba żyły ok 10 lat. Od 5 lat odkąd mieszkam "na swoim" mamy kotkę i szczerze powiem, że wydawało mi się, że kot będzie niezależny i prowadził życie obok nas, a ona jest prawie jak mały piesek - biegnie do drzwi się przywitać, śpi "nosek w nosek" i ma dużo cierpliwości dla Martynki. Nieoceniona jest podczas wyjazdów, gdzie bez problemu zostanie na weekend sama, no i nie trzeba wychodzić na spacery - są plusy. Z psem jest jednak więcej kłopotu jeśli chodzi o wyjazdy jeśli się nie ma kogoś do pomocy.
Witam się baaardzo wieczorową porą
Miałam dzień pełen atrakcji, lepiej niż w cyrku
Rano teściu postawił dom na nogi, bo na 8 mial przyjsc Facet od internetu, żeby zainstalowac routera (tak to sie pisze?!), żeby teściu mogl sobie korzystac z naszego necika za free. Nerwu, nerwu, dalej polecielismy znowu po urzędach
mam status bezrobotnej ale zdolnej do pracy
. Jeszcze zachaczylam o księgową M., bo moj szpital od czerwca wymaga potwierdzenia, ze jestem ubezpieczona
Potem zupki-srupki dla Juli. Odwiedzila mnie jeszcze siostra ze swoją Małą, gadalysmy z naszą Mamuską przez Skypa (Oczywiscie mama beczala
). Potem polecialam do ginki (to juz na innym wątku). Po gince zakupy obiadowe, a po obiadku prasowanie i spacer. I tu najlepsze: wyszlysmy z Piotrka siostrą i jej dziewczynkami, moja Julą nad jezioro, żeby Lalki się wyhasały, a tu....
Burza, siet.... Blyskalo, lało niemiłosiernie, ale mialysmy taki ubaw, że mnie brzucho rozbolał. Krążyłyśmy jak głupie, bo co chwile deszcz padał coraz mocniej
I w koncu mokre, w kalużowym błocie o 7 wieczorem dotarlysmy do domu. A w domku gofry i gorąca herbata (teściówka się spisała na medal
). A teraz wykąpana i pafnąca zajrzalam na BB. Dzięki za pamięć
)))))))))) BUziam mocno :*******************************


nie ma to jak dobre zakończenie dniaHej poczytaw później Was - dizś cały dzień spędzony na prasowaniu i układaniu ciuszków.
Jeszcze jedna partia poszła do prania dziś, ale deszczyk troszkę postraszył i suszą się na strychu.
Jakąś godzinkę temu dostałam od przyjaciółki sms, iż leży na patologii ciąży (34/35tc).
Wczoraj miała ból w nerkach a dziś nie mogła wytrzymać i pojechała do lekarza.
Okazało się, że to skurcze i brzuszek ma twardy jak blat stołu.
Podłączono ją pod ktg na 4 godzinki i kazano leżeć w szpitalu.
Szyjka 1 cm ma i jest zamknięta.
Nawet nie przypuszczała, że to mogą być skurcze i jej synek już rwie się na świat.
W sumie lekarze powiedzieli iż lepiej byłoby, gdyby urodził się mały o czasie a nie przed terminem.
Ech zmartwiłam się i mam nadzieję, że będzie dobrze u niej.
Przepraszam że tak samolubnie.
Zmykam się położyć i odreagować snem.
Pa dobranoc dziewczyny.
Patologia to żadna przyjemność, ale jak mus to mus. Powodzenia dla koleżanki.


Burza, siet.... Blyskalo, lało niemiłosiernie, ale mialysmy taki ubaw, że mnie brzucho rozbolał. Krążyłyśmy jak głupie, bo co chwile deszcz padał coraz mocniej
. Zamierzam więc leżeć i czytać książki. No może jeszcze po allegro pobiegam 
ugotowac obiad, sprzatnac chatke to jeszcze na koniec stwierdziłam ze trza jeszcze umyc podłoge