reklama

Październik 2011

reklama
Hej laseczki !
My bylismy wczorak u pediatry Hania ma czyściutkie oskrzela, mamy jeszcze dwa dni robić inhalacje i ewentualnie do kontroli w piątek jakby nas coś niepokoiło. Usg brzuszka też zaliczyliśmy i wsio ok. Dzisiaj mąż naleśniki robił i testuje jajko czy mogę i niechcący zaczął nalewać mleko i krzyknęłam, co on robi. No ale mam nadzieje że ta odrobina Hani nie zaszkodzi. Kurcze Hania mi w 2 tygodnie przytyła 100g - tzn troche wiecej, bo ostatnio w pampersie była ważona a teraz bez. Ale doktor mówiła,ze mam sie nie przejmować, bo to normalne podczas choroby dziecka i to dobrze,że nie schudła.

Korbobor super tekst! sama prawda

Dobra ssak sie obudził ide ją cyckać :-)
 
witojciez
Mi sie wydaje ze noworodki potrafia, a nasze juz ta umiejetnosc stracily. Ania byla albo u nas na rekach albo w takim plywaczku-siedzonku. Kilka razy buzia w wode poleciala, ale nawet nie marudzila z tego powodu.

Ewa ja mala na basen zabralam, sama nawet nie poplywalam ;)

Korbobor fajny tekst

Dziewczyny ktore siedza w domu z dziecmi - ja was podziwiam, u mnie na palcach mozna policzyc dni ktore spedzilysmy cale w domu, pierwszy raz Anule "wynioslam" jak miala 8 dni i od tej pory praktycznie codziennie gdzies idziemy, conajmniej na glupi spacer, tylko ze u nas pogoda na to pozwala.

my tez od 3 dnia chodzimy na spacerki, chyba ze rzuca zabami za oknem albo wieje tak ze nie da rady drzwi otworzyc:) nawet jak sniegu nawalilo to smigalam z Olim nasza bryka po zaspach, btw moja znajoma na fb miala fotke: zapakowala malenstwo do lezaczka, z ktorego zrobila sanki. super pomysl a jak zajebiaszczo wygladaly sanki.)
chodzimy na play grupy, masaze, i jak maly dostanie ostatnia dawke szczepionek, zaczynamy basen raz w tygodniu.
Dzisiaj spedzilismy pol dnia poza domem... rano grupa dla dzieciakow a pozniej szwedanie sie po miescie, lunch w mcdonaldzie i dalej w droge.
Ale tak jak cytryna pisze ze pogoda u nas sprzyja.

Wczoraj w Uwadze na tvn był program o "macierzyństwie bez lukru" dziś zajrzałam na tą stronkę i polecam wszystkim :) Szczególnie tym które mają czasami wszystkiego dosyć (ze mną na czele ) :)
Tyle razy już wyrzucałam sobie, że jestem złą matką a przecież sama tego chciałam i wielokrotnie potem powtarzałam sobie masz czego chciałaś to cierp ;) A przecież w ogień bym za Hania skoczyła. Bycia matką po prostu trzeba się nauczyć myślę, że pewne zachowania mamy wrodzone ale cierpliwości, wytrwałości rezygnowania z własnych przyjemności i wygody na rzecz tych naszych nie znających kompromisów maluchów nikt nam nie zapisał w genach to trudne ale nikt nie mówił, że będzie łatwo prawda ? ale żeby aż tak trudno ...
I tu cytat
"Matek złych jest wbrew pozorom zaskakująco dużo. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że nie istnieją matki dobre. W sensie dobre dla wszystkich. W sensie jeszcze ściślejszym dobre w opinii wszystkich. Inaczej mówiąc, możecie stawać na uszach, szlifować dar telepatii tak, że droga do finału Mam talent to tylko kwestia czasu, myśleć tylko o tym, żeby w rankingu superrodziców być w najgorszym wypadku na najniższym stopniu podium, a i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że nie rokujecie i jesteście be. Przy czym kompletnie nie ma znaczenia, co robicie. Ważne, że nie robicie tego INACZEJ. Na czym to polega? Voila!

1. Po macierzyńskim wracasz do pracy – zamiast siedzieć na tyłku i wychowywać dzieciaka, ty się uganiasz za kasą. Jesteś zimna jak podbiegunowy lód i zobaczysz, wychowasz emocjonalnego kalekę.
2. Po macierzyńskim decydujesz się na wychowawczy – znalazłabyś sobie jakąś robotę, a nie tylko opierdzielasz się całymi dniami. Społeczeństwo płaci na ciebie podatki a mąż zarabia na twoje zachcianki.
3. Przez dwa lata karmisz dziecko piersią – wariatka! To wbrew naturze! To mniej więcej tak, jakbyś przystawiała do piersi maturzystę.
4. Nie karmisz piersią lub karmisz krótko – nie zdziw się, jeśli twoje dziecko będzie miało niższy niż koledzy iloraz inteligencji, będzie chorowite, a w ogóle to ma w życiu przerąbane i to przez kogo? Przez ciebie właśnie, a co.
5. Walczyłaś o karmienie piersią, ale się nie udało – ludzie to sobie komplikują życie. Trzeba było od razu zapodać butlę i spać spokojnie.
6. Walczyłaś o karmienie piersią, ale się nie udało – starałaś się za mało. Gdyby NAPRAWDĘ ci zależało, to dopiełabyś swego, bo chcieć, to móc.
7. Miałaś cesarkę – co ty, k…, wiesz o rodzeniu?
8. Nie miałaś cesarki – naraziłaś dzieciaka na niedotlenienie i urazy, a sama przeszłaś wielogodzinną męczarnię. I po co ci to było?
9. Ubierasz dziecko na cebulkę – najwidoczniej nie masz pojęcia (a powinnaś jako matka!), że najczęstszą przyczyną chorób jest przegrzanie.
10. Ubierasz dziecko lekko – najwyraźniej zaszkodziła ci Irlandia.
11. Rozszerzasz dietę w 5. miesiącu życia – robisz wszystko, żeby twoje dziecko nabawiło się AZS, astmy, galopującej alergii na wszystko, co się je, a jeśli na dodatek nie karmisz piersią, to patrz punkt 6.
12. Rozszerzasz dietę znacznie później – na miłość boską, to człowiek, odżywiaj go po ludzku!
13. Posłałaś dziecko do żłobka – patrz punkt 1.
14. Nie posłałaś dziecka do żłobka – tak, żeruj na babciach, żeruj, pasożycie społeczny. Wersja druga: zamiast narzekać na to, że cienko z kasą, rusz tyłek i idź do roboty.
15. Realizujesz swoje pasje, zawsze znajdziesz trochę czasu na hobby – olewasz swoje dziecko i nie poświęcasz mu odpowiedniej ilości czasu. Zobaczysz, to się na tobie zemści.
16. Zrezygnowałaś z realizacji pasji, bo chcesz poświęcić więcej czasu dziecku – macierzyństwo wyprało ci mózg, jesteś tylko prozaiczną kurą domową, tylko patrzeć, jak zaczniesz do ludzi wychodzić w rozciągniętym dresie.
17. Dajesz dziecku słodycze – chyba ocipiałaś. W wieku sześciu miesięcy będzie musiało nosić sztuczną szczękę.
18. Nie dajesz słodyczy – odmawiasz dziecku nawet tej odrobiny przyjemności, jesteś wredna i w ten sposób z pewnością maskujesz jakieś swoje kompleksy.
19. Stosujesz przy karmieniu metodę BLW – ulegasz jakieś durnej, nowoczesnej fanaberii i najpewniej nudzi ci się w życiu, skoro lubisz tyle sprzątać.
20. Nie stosujesz metody BLW – twoje dziecko do podstawówki nie nauczy się trzymać łyżki czy widelca, a być może gimnazjalistę będziesz musiał karmić metodą „za mamusię, za tatusia”.

Można tak w nieskończoność. Ogólnie rzecz biorąc nie tak ubierasz, nie tak żywisz, nie tak wychowujesz, nie tak kształcisz. Gdybyś była dobrą matką, robiłabyś to tak i tak (w domyśle: tak jak MY to robimy, lub nasi znajomi), ale najwyraźniej nie jesteś, bo nie robisz."

ja mysle ze najwazniejsze w tym wszystkim znalezc zloty srodek i nie dac sie zwariowac bo mozna by oszalec z tych wszystkich porad od ciotek "dobrarada"

brakuje mi tu jeszcze punktu co do podawania smoczka, z jednej strony dziecko mniej zestresowane jak ssie smoka, a z drugiej krzywy zgryz.
Moja tesciowa byla u nas 3 tygodnie w swieta to tez sie nasluchalam... ze dziecko powinno jesc co 3 h a nie na zadanie, bo musi sie nauczyc i juz, bo za jej czasow bylo tak i tak... teraz nami maly dyryguje bo k**** glodny i krzyczy a ja mu lece z cyckiem od razu. 3 kocami by go przykrywala bo zima ( w UK!) itp. itd. :no:
 
Hello :-)
A tak z innej beczki, podziwiam wszystkie te dziewczyny, ktore czerpia taka satysfakcje z bycia non stop z dzieckiem. Ja po tych 4mc mam juz serdecznie dosc tego, ze nie mam sie do kogo odezwac, ze nic tylko zajmuje sie dzieckiem i ze czuje sie uwieziona we wlasnym mieszkaniu. I strasznie mnie wkurza ta chora nagonka na bycie matka idealna, a jak tylko zaczynasz narzekac jestes zła.

Myślę dziewczyny że po prostu trafiłyśmy na złą porę roku z tym naszym początkiem macierzyństwa, jakby to było lato albo wiosna to by się na spacerki chodziło na pół dnia, przewinęło i nakarmiło na trawce w parku, pojechało gdzieś nad wodę żeby choć posiedzieć w cieniu i popatrzeć na ludzi. A tak tylko w chałupie z kuchni do pokoju można sobie podreptać z dzieckiem na rękach albo tęsknie za okno powyglądać :( Faktycznie można czasami ocipieć :wściekła/y: Obu do wiosny!! Ale faktycznie bb i taka świadomość że nie tylko ja się tak "męczę" pomaga :-D
 
Hello :-)


Myślę dziewczyny że po prostu trafiłyśmy na złą porę roku z tym naszym początkiem macierzyństwa, jakby to było lato albo wiosna to by się na spacerki chodziło na pół dnia, przewinęło i nakarmiło na trawce w parku, pojechało gdzieś nad wodę żeby choć posiedzieć w cieniu i popatrzeć na ludzi. A tak tylko w chałupie z kuchni do pokoju można sobie podreptać z dzieckiem na rękach albo tęsknie za okno powyglądać :( Faktycznie można czasami ocipieć :wściekła/y: Obu do wiosny!! Ale faktycznie bb i taka świadomość że nie tylko ja się tak "męczę" pomaga :-D

dokladnie tak, gdyby byla wisona byloby inaczej:tak:A tak jak bedzie wiosna, ja wroce do pracy :-D
 
Hej

Dziewuszki nie jesteście same odnośnie macierzyństwa:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: Każda z Nas na pewno raz na jakiś czas ma kryzys, i wszystko wydaję się beznadziejne i bezsensu.

Ja mam tak jak mój m jedzie na statek wtedy już każdy dzień wygląda tak samo, dni liczę po każdej wieczornej kąpieli, zastanawiam się czasem czy jestem w związku z tym dobrą, troskliwą matka:szok::szok: Ale wystarczy że młody się do mnie uśmiechnie i już jest oki:tak: Więc myślę że takie uczucia i myśli są normalne i w pełni usprawiedliwione.
 
reklama
jak mam dokładnie to samo, normalnie czuje się jak jakiś łachmyta.... siedze zamknięta w domu choćby w jakiejś dziupli, już marze żeby była wiosna i wyjść w końcu gdzieś do ludzi. Tak to nawet się nie maluje bo nie mam na to czasu, popierniczam w domu w dresie ehh... dzisiaj w końcu się oporządziłam, wyregulowałam sobie brwi, wydepilowałam nogi i poszłam odwiedzić siostre żeby w końcu z kimś pogadać, jakieś plotki itp. a mama została z mała. Czekam z utęsknieniem na wiosne.... skończy mi się ta zimowa chandra i zaczną się długie przyjemne spacerki
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry