reklama

Październik 2012

absolutnie nie trzeba. ciuchy są prasowane przez sprężone powietrze w środku. na bawełnianych rzeczach jest napisane żeby nie suszyć w takiej suszarce, ale ja suszę i nic się póki co z żadną rzeczą nic się nie stało. nie zmieniają kształtu ani nic. ja swoją kupiłam za 1200zł. trzeba tylko zwrócić uwagę na typ przy zakupie, bo są dwa: wywiewna- czyli taka która musi być podłączona do komina albo szybu wentylacyjnego, albo kondensacyjna (taką mam)- w takiej para skrapla się, a woda zbiera się w pojemniku, który się opróżnia.

Mam pytanie odnośnie tej suszarki. Też taką mam, ale na razie we dwoje z mężem jesteśmy, więc rzadko uzywaliśmy. Na jaką temperaturę i długość suszenia ustawić? Ja często stosuję program 10 minut, tzn łatwe prasowanie, wysuszone ciuchy albo się prostują, albo wymagają nieznacznego przeciąnięcia żelazkiem. A tak do końca nie suszyłam. Będę wdzięczna za pomoc.

Na zakupowym pisałyście o wkładkach laktacyjnych - w szkole rodzenia połozna kazała zwracac szczególna uwagę, aby często je zmieniać. Jeżeli sutki mają styczność z wilgotnością zbyt długo, pękają i bolą.
Nie wiem też jakie majtki poporodowe kupujecie, ale te z siatki są najlepsze, ponieważ przepuszczają powietrze. Inne, każą ściągać na noc:-) w celu wietrzenia i lepszej wentylacji:)
 
reklama
Coś mnie wciągnęło w wir pracy. Ścierałam kurze, latałam z mopem, prałam, myłam łazienkę i na koniec pozbierałam trochę wiśni i zrobiłam pół ciasta Erde. Pół, bo reszta jutro, będzie świeżutkie, gotowe na przyjazd rodzinki. Przyjeżdża siostra mojej mamy z mężem (moim ulubionym chrzestnym) i pomogą nam zrywać resztę wiśni. Dodatkowo przyjeżdżają z obiadem, mam tylko ziemniaki ugotować :-) To się nazywa rodzinna wizyta :-D
A wczoraj jak mąż poszedł do pracy to umyłam drzwi wejściowe z prawa i lewa, cały przedsionek i okienka w piwnicy :baffled:

słońce, Ty jesteś tytanem pracy :-), a rodziny - zazdraszczam, moi teściowie by nie uwierzyli :-)

ja też dostałam ostatnio powera, dziś kupiliśmy lampy do kilku pokoi bo żarówki łyse wisiały i małż montował, ja pościągałam i poskładałam to pranie i czekam na ochłodzenie, by prasować, zrobiłam tarte z malinami i zawijane waflowe roladki czekoladowe, a na obiad - domową pizzę, ale jutro grilluje małż, więc tylko górę surówki zrobię, bo nie potrafię nic zjeść bez warzyw teraz, dzisiaj nawet pizzę jadłam z miseczką pomidorów :-)

jutrzenka - ja też tak mam czasem, że wydaje mi się, że brzuch mniejszy, a Michaś w upały nie rusza się tak mocno, zaczyna np. jak schłodzę się w basenie, we czwartek przekonasz się, że wszystko ok :-)
 
malinowa p to sie nazywa syndrom wicia gniazda hehehe ja tak miwilam ze ja nie mam ale.....wrocilam do domku poszlam sie wykapac. wyszlam z wanny i zaczelam MYC SCIANY W LAZIENCE:szok: niech mi ktos nzajdzie dobrego psychiatre blagam bo tonie moze byc normalne:baffled::nerd: sciany nie mam w kafelkach mam pomalowane farba silk czy jakas taka typowa laznienkowa wiec myc moge ale zeby tak mnie walnelo??????????? umylam sicany progi podloge kibelek umywalke szafki z zew i wew:szok: maz sie patrzy jak na debila:-D
 
zaczyna np. jak schłodzę się w basenie, we czwartek przekonasz się, że wszystko ok :-)

Zauważyłam, ze moje Małe ożywia się jak napiję się wody z lodem lub zjem owoc z lodówki :-)
Uwielbiam tartę, a nie umiem jej robić :-(

p.s. bałam się o Ciebie, miałam myśli ponure, że Cie maliny porwały. Albo inne poziomki :ninja2:

azorek84 żadne to wicie gniazda, u mnie normalne, że jak nic nie mam do roboty to ogarniam całą chałupę, nadrabiam tez to na co nie ma czasu moja zapracowana mama (jak np. okienka w piwnicy)
Wicie gniazda rozpocznę już na własnych śmieciach, wkrótce :D
 
Ostatnia edycja:
Malinowa - mój małż ciężko przeżywa czas bez pracy i wynajduje robotę, więc z rozpędu i ja jestem pracusie, choć ostatnio rzeczywiście dostrzegam jakiś przypływ energii :-) , a co do przetworów - wykonałam rewelacyjne dżemy agrestowo - porzeczkowe i cieszę się, bo potem tak zima spróbować lata zamkniętego w słoiczku... cudne :-)

daj znać jak wyszło ciasto czekoladowo - wiśniowe :-)
 
jeszcze często słyszę od znajomych, że karmią bo to je uchroni przed rakiem piersi (o naiwności ludzka, nie znasz granic)
Mi wspomniala o tym polozna w szpitalu,
nie namawiaja tutaj ani do takiego ani takiego karmienia, ale dali ulotki plusow i minusow i jedengo i drugiego 'obiektywnie'

te 10 ruchów to powinno być w porze zwykłej aktywności dziecka w ciągu godziny a nie przez cały dzień w każdej godzinie...
Dzieki Mina, sie zastanawialam jak ja mam bedac w pracyu i ciagle sie ruszajac zwracac uwage na ruchy :D

Nie pisze wiele,
padam dzis.. znowu :/ Przespalam pol dnia,
Musialam zwolnic sie z pracy 4 h wczesniej bo nie dalam rade,
ostatnio sie cieszylam ze stopy mi przynajmniej nie puchna - tylko nogi od skapet w dore, wiec to juz sie zmienilo,
nie bylam w stanie ubrac butow dzis 'sluzbowych', nogi mi scierply ze chodzic nie moglam, a na ddatek znowu wrocily moje 'klucia'

Naszczescie do lekarza juz w srode ide, a do srody mam dni wolne od pracy wiec bede odpczywac ile sie da.

Jesli chodzi o karmienie to uwazam ze to kazdego indywidualna sprawa; wiekszosc osob chce karmic cycem - ale czasem se poprostu nie da.
Ale jak slysze teksty ze ktos naprzyklad nie chce sobie zniszczyc biustu, czy jest po prostu leniwy to nie powiem - szczela mnie :D
 
Ostatnia edycja:
ech zazdroszcze tej pracowitości, ja moze w przyszlym tygodniu odzyskam wene jak sie ochlodzi
ja dzis nic nie zrobilam poza praniem i zmywaniem.
ja w dzień nie robię nic. wieczorem dopiero wstawiam zmywarkę z dnia i coś tam sobie piekę. nawet do wanny chodzę z wiatrakiem.



Mam pytanie odnośnie tej suszarki. Też taką mam, ale na razie we dwoje z mężem jesteśmy, więc rzadko uzywaliśmy. Na jaką temperaturę i długość suszenia ustawić? Ja często stosuję program 10 minut, tzn łatwe prasowanie, wysuszone ciuchy albo się prostują, albo wymagają nieznacznego przeciąnięcia żelazkiem. A tak do końca nie suszyłam. Będę wdzięczna za pomoc.
My mamy takie programy jak prasowanie (do rzeczy super wymagających prasowania- ale tego nie używam), wieszanie (do takich co nie trzeba dosuszać tylko np wrzucasz na wieszak i się dosusza samo), szafa (taki na full uprasowany i suchy żeby można było od razu upchnąć do szafy), extra (do super grubych rzeczy jak swetry, ręczniki czy zasłony). Ciuchy ustawiam na "szafa", ale nie wiem ile czasu się robi dokładnie, chyba ok godziny. ale to zależy też od szybkości obrotów.



Klaczek wiesz nie wyobrazam sobie sciagnac na noc majtki przy krwawieniu poporodowym :no:. Ja mialam majtki jednorazowe, juz nie pamietam dokladnie jakies
Oj ja też nie.... lubię swoją pościel, a bez podkładów pod prześcieradło i tak się pewnie nie obejdzie przy majtkach i podpaskach nawet....

Azorek, Paula jesteście niesamowite. ja w trakcie dnia nie mam siły wstać po sok po lodówki.



Piekę sobie jagodzianki i cieszę się względnym chłodem. Nie wiem jakim sposobem mam w ciąży nie tyć skoro odkryłam radość jaką niesie zabawa w cukiernika.... :-D

ostatnio sie cieszylam ze stopy mi przynajmniej nie puchna - tylko nogi od skapet w dore, wiec to juz sie zmienilo,
nie bylam w stanie ubrac butow dzis 'sluzbowych', nogi mi scierply ze chodzic nie moglam, a na ddatek znowu wrocily moje 'klucia'

Ja też powiedziałam do widzenia trampkom i przytulam się z japonkami. nogi do góry. nie ma innej opcji.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Malinowa - mój małż ciężko przeżywa czas bez pracy i wynajduje robotę, więc z rozpędu i ja jestem pracusie, choć ostatnio rzeczywiście dostrzegam jakiś przypływ energii :-) , a co do przetworów - wykonałam rewelacyjne dżemy agrestowo - porzeczkowe i cieszę się, bo potem tak zima spróbować lata zamkniętego w słoiczku... cudne :-)

daj znać jak wyszło ciasto czekoladowo - wiśniowe :-)
Trzymam kciuki żeby jak najszybciej znalazł pracę, która będzie satysfakcjonująca i odpowiednio płatna &&&&&&&&&& :happy:
Oczywiście nie omieszkam się nie pochwalić jak wyszło ;-) Jak wyjdzie oczywiście :-D
ja w dzień nie robię nic. wieczorem dopiero wstawiam zmywarkę z dnia i coś tam sobie piekę. nawet do wanny chodzę z wiatrakiem.



Piekę sobie jagodzianki i cieszę się względnym chłodem. Nie wiem jakim sposobem mam w ciąży nie tyć skoro odkryłam radość jaką niesie zabawa w cukiernika.... :-D

Widzę taki plakat - kobieta z brzuchem, buzią zwrócona do wiatraka (jak do pierwszych promieni słońca po zimie) i hasło:
Wiatrak przyjacielem każdej ciężarnej 2012!!

Jagodzianki pyszna sprawa :-) Smacznego!!


Kolorowych snów Brzuchatki Zobacz załącznik 481153
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry