Ja już nie wiem. Powiedzcie same, co myślicie? Mój brat oświadczył się kilka dni temu i stwierdził, że żenić będzie się natychmiast. Zawsze myślałam, że fajnie będzie na weselu mojego brata. Ja sama miałam wesele, które trwało dwa dni i on na nim był jako taki wyjątkowy gość w smokingu takim samym jak mój mąż, nasi ojcowie i brat męża. Rozumiecie ... Okazało się, że bez żadnego powodu postanowili wyznaczyć datę na wrzesień, początkowo na mój 36 tc. W poprzedniej ciąży leżałam już wtedy w szpitalu, a w 37 tc urodziłam. Już nawet nie mówię, jak czułam się przez kilka ostatnich tygodni. Powiedziałam rodzicom, co o tym myślę, a narzeczonej brata, która pyta o termin z uwagi na wyjazd służbowy mojego męża tylko tyle, żeby naszą obecnością nie sugerowali się przy wyborze daty, bo pewnie i tak nie damy rady z uwagi na moją ciążę. Teraz chcą urządzić ślub 2 tygodnie wcześniej (nie ze względu na nas - taki termin z uwagi na salę) w czasie wyjazdu służbowego męża. Chcą, żeby mój mąż przebookował bilet na samolot. Niby im zależy na naszej obecności. Wkurzyłam się i napisałam bratu, że jakby mu zależało to nie robiłby wesele w 9 miesiącu mojej ciąży. Przełożenie lotu będzie kosztowało 500 zł a z ślubu wyjdziemy po godzinie, bo odpadnę. Podkreśliłam, że nie chodzi o o to, że mnie nie będzie tylko o obłudę, że niby im tak zależy. Ja wiem,że to ich dzień i gdyby nie to, że tak naciskali i wysuwali dalej idące żądania, zwyczajnie poprzestałabym na tym, że pewnie nas nie będzie z uwagi na ciążę. Byłoby mi przykro i tyle. Teraz wybuchła awantura.