Ja nikogo nie chciałam do niczego przekonywać. Uznałam, że skoro tak postanowili to ok. Nie zależ im na mojej obecności, ich prawo, może być mi tylko przykro. Powiedziałam im zatem, żeby nie zawracali sobie głowy dopasowywaniem terminu do planów mojego męża. Rodzicom powiedziałam więcej. Że to nieelegancko, ale właściwie nie dziwi mnie ta sytuacja znając mojego brata. Chodzi o to, że wszyscy uznali, że przesadzam, bo przecież mam termin na październik i zaczęli naciskać. Trochę dziwne, bo mój brat sam urodził się w 36 tc, a jego narzeczona jeszcze wcześniej.
Problem w tym, że my teraz pokłóciliśmy się na śmierć i życie. Serio, powiedziałam, że nie życzę sobie kontaktu. Usłyszałam bardzo wiele, a nie czuję się winna tej sytuacji.