reklama

Październik 2014

No nieprzyjemna sytuacja. Jesteś jego siostrą i zawsze nią będziesz. Żon może mieć kilka ;) Zrobić ślub miesiąc później, to żaden problem przecież.
A jakie masz relacje z tą narzeczoną? Może ją uda Ci się przekonać?
 
reklama
Skoro tak stawiają sprawę to moze warto odpuścić i sie nie denerwować bo widocznie dla nich nie jest to najważniejsze. Faktycznie mogli brac wasza sytuacje pod uwagę skoro tego nie zrobili to moze im zależeć na tym szybkim ślubie a nie koniecznie na waszej obecności.
 
Ja nikogo nie chciałam do niczego przekonywać. Uznałam, że skoro tak postanowili to ok. Nie zależ im na mojej obecności, ich prawo, może być mi tylko przykro. Powiedziałam im zatem, żeby nie zawracali sobie głowy dopasowywaniem terminu do planów mojego męża. Rodzicom powiedziałam więcej. Że to nieelegancko, ale właściwie nie dziwi mnie ta sytuacja znając mojego brata. Chodzi o to, że wszyscy uznali, że przesadzam, bo przecież mam termin na październik i zaczęli naciskać. Trochę dziwne, bo mój brat sam urodził się w 36 tc, a jego narzeczona jeszcze wcześniej.

Problem w tym, że my teraz pokłóciliśmy się na śmierć i życie. Serio, powiedziałam, że nie życzę sobie kontaktu. Usłyszałam bardzo wiele, a nie czuję się winna tej sytuacji.
 
Oj a wiesz czemu on tak sie spieszy? Kurcze szkoda ze wczesniej nie pimyslal o tobie, syatczylo by poczekac z miesiac.

Jak tak piszemy o rodzinie to ja bralam miesiac temu cywilny i chialam nzrobic skromna impreze obiad i jakis deser to od tesciowej uslyszalam jak ja ich potem wyprosze ( byla tylko najblisza rodzina) aaale to nic tesciu mowi mi ze on obiad moze zjesc w domu wiec on zostanie! !!!! Nieodezwalam sie nic bo bym cos glupiego palnela. Powiefzialam tylko mojemu m ze to nie jest koncert zyczen gosci. Najgorsze jest to ze nie dali ani zlotowki a chcieli decydowac, nie chodzi o to ze ja oczekiwalam kasy ale o to ze jak nie pomagaja to czmu mysla ze ja "sram";kasa i zrobie taka impreze jaka oni chca? Ehh oCzywiscie skonczylo sie na imrezie z kolacka itp. Ale tylko dlatego ze moji rodzice nam wiekszasc kasy dali bo gdyby nie to to ja bym nie wydala tyle bo musimy oszczedzac. Aaa zapomnialam dodac ze rodzice mego m zawsze mowia o sobie ze oni sie nie wtracaja haha smieszne:P

Noo i ja tesz musialam to z siebie wydusic:-)
 
Kacha spieszy mu się i już. Stwierdzili, że jak przygotowania miałyby trwać dłużej to im się nie chce. No i jego narzeczona też mi napisała na samym początku, kiedy uświadomiłam jej, że z uwagi na ciąże może mnie nie być, że jeśli tak to ma wyglądać, to ona nie jest zainteresowana organizacją. Rozumiem, że mogło być Ci przykro z powodu teściów. To przykre, kiedy goście wybrzydzają, szczególne, jeśli nie potrafią zrozumieć niuansów finansowych. Dlatego też tak mi zależało, żeby oprócz suchego stwierdzenia na temat ciąży, nie padło między nami nic więcej. Niestety nie udało się :zawstydzona/y:, ale bezczelność ma swoje granice.

Ja generalnie mam dość mojego brata i jego narzeczonej. Oni dość kiepsko reagują na młodą. Tzn. narzeczona niby ją lubi, bawi się z nią, ale zdecydowanie oświadczyła, że brzydzi ją karmienie piersią i musiałam uciekać, żeby nas nie widziała przy tej czynności. Mój brat ogólnie chyba brzydzi się młodą. Szczególnie, kiedy ma brudną pieluchę, czy się opluje. Co tydzień przy obiedzie głupie komentarze. Szczególnie ten o mojej drugim dziecku, że teraz przez 10 lat będę w ciąży chodzić.
 
Hym to jednym slowem BIEDNE bedzie ich dziecko.
Swoj droga takie uwagi w twojim kierunku powinien zachowac dla siebie a nie przy dziecku tak mowic one wszustko chlona jak gabka.
Twoji rodzice nic sie nie odezwa Jak. On takimi tekstami do ciebie mowi?
 
Moi rodzice zawsze go bronią. Mówią, że ludzie są różni, różnie reagują na dzieci, a to jest mój brat i muszę z nim mieć dobre stosunki. Z nami są bliżej niż z nimi. Mnie to mierzi. Te kontakty są przykre.
 
Ehh ale on nie musi komentowac twojego stanu:-/ aaa szkoda slow i nerwow.

Ja jutro jade w odwiedziny do tesciow i to sama wiec mam nadzieje ze ibejdzie sie bez wtracania sie w nasze decyzje:P
 
reklama
Moja mama milczy do mnie bo śmiałam skomentować zachowanie mojego najmłodszego brata. Chłopak ma 24 lata, utrzymują go rodzice, ma zatargi z policja i jak ostatnio narozrabial to rodzice liczyli ze skoro my mamy troszkę oszczędności to powinnismy mu pomoc... Tłumacze ze dziecko ma nam sie urodzić, zmieniamy mieszkanie itp a on narozrabial z premedytacja wiec niech ponosi skutki... Cóż mimo ze pomoglam to i tak chodzą obrażeni. Czasem trudno dogadać sie z najbliższymi. Powoli jednak zaczynam myślec ze moje dziecko i moj P sa dla mnie najważniejsi i moj brat musi dorosnąć. Rodzice mogą sie gniewać. Przykro mi ze nie traktują nas jednakowo ale co moge. Rodzina jest ważna ale teraz sama będę mama i musze zmienić priorytety.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry