wawka2013
Fanka BB :)
Babina: tydzień przed porodem miałam skurcze przepowiadające między 23 a 1 rano i po prysznicu przeszły. Po tygodniu powtórka tylko że tym razem nie przeszły. Zaczęły się o 23 i o 2 w nocy byłam na porodówce. O 5 rano urodziłam. Pewnie czekałabym nie wiadomo na co ale moja położna jest żoną mojego prowadzącego ginekologa i jak do mniej zadzwoniłam, że mam skurcze to ta od razu kazała mi do szpitala jechać. Konsultowała z nim czy mogę czekać w domu czy mam pędzić do szpitala. Gdyby nie oni to bym w domu urodziła
Na wejście miałam już 6 cm rozwarcia.
Najlepsze, że nie wiem kiedy odeszły mi wody ani czop. Na porodówkę dotarłam cała, pewnie jak leżałam w wannie na porodówce albo przy samym porodzie.
Marrika: ja gdybym czekała tak jak ty do rana to bym w domu urodziła.
Pscółka: klimę mam w obu pokojach przy czym jeden jest połączony z kuchnią to mam chłodno wszędzie.
Na wejście miałam już 6 cm rozwarcia.Najlepsze, że nie wiem kiedy odeszły mi wody ani czop. Na porodówkę dotarłam cała, pewnie jak leżałam w wannie na porodówce albo przy samym porodzie.
Marrika: ja gdybym czekała tak jak ty do rana to bym w domu urodziła.
Pscółka: klimę mam w obu pokojach przy czym jeden jest połączony z kuchnią to mam chłodno wszędzie.
Ostatnia edycja:

i pierwsze co dzwoniła do mnie bo mój brat śmigał z kosiarką na dworze i nie slyszał jak przez okno go woła
Liczę że tym razem sprawy szybciej się potoczą, nadzieję jakąs trzeba mieć :-)
ale z tego co się nasłuchałam to nie jedna kobitka chodziła przez wiele tygodni z niewielkim rozwarciem i dotrwała do terminu, więc liczę że jakoś to będzie. Musi być.
No i dupa, dalej wiecie co było. Chrapanie na pół piętra i znów po spaniu
Ledwo żyję. A przecież jej nie powiem żeby nie chrapała bo wiem że robi to nieświadomie. Do tego dziś się okazało że będzie tu jeszcze przez co najmniej najbliższe dwa dni. Zajefajnie wręcz.