Moriam może jeszcze wszystko bedzie ok i malutka zacznie nagle lepiej przybierac na wadze, a zawsze to lepiej ocenić, jesli faktycznie okaże się że problem z łozyskiem jest na tyle poważny że marne szanse aby przybrała to może zdecydują że lepiej jej będzie już na zewnątrz. Z jednej strony taki pobyt nie jest przyjemny bo lezysz i nie wiesz ile tak lezeć będziesz, kobiety z róznymi problemami dookoła i to nie działa dobrze na człowieka, z drugiej strony będą robic systematycznie zapisy KTG, monitorować stan malutkiej i ona tam bedzie bezpieczna. Ja tez zostane przyjeta na patologie za ok 1,5 tygodnia, więc na takim samym etapie ciąży co Ty w zasadzie, tez nie wiem ile tak będę tam leżała ale przed rozwiązaniem już nie wyjde więc bedziemy tak koczować, ale za to bedzie potem wspaniała nagroda i szybko zapomnimy o wszystkich wczesniejszych niedogodnościach.
Problem toreb rozwiazuje w ten sposób, ze pakuje na pobyt tylko siebie:
- szlafrok
- 2 piżamy (u nas można przed porodem chodzić w spodniach a dla mnie to bardziej komfortowe niz koszula)
- 2 koszule
- bielizna (5 kompletów - mąż bedzie dowoził ale na wszelki wypadek jakbym sie jakos strasznie pociła albo cos poplamiło to wole mieć zapas)
- 2 ręczniki (duży i mniejszy)
- kosmetyczka i przybory toaletowe a w tym mega ilość wkładek higienicznych i chusteczek do higieny intymnej bo jak znam życie to na jednym badaniu ginek sie nie skończy a tam raczej nie ma warunków żeby się podmyc przed badaniem więc chusteczki przy sobie wole mieć
- sztućce, kubek, talerzyk
- pantofle + oddzielne klapki pod prysznic
- papier toaletowy + ręcznik papierowy
- gazety, książka, krzyzówki, odtwarzacz mp3, ładowarka do tel, aparat foto (na wszelki wypadek jakby się cos wydarzyło zanim M dotrze)
- kilka wkładek laktacyjnych jakby sie siara zaczłęa wcześniej wydobywać
- maść do brodawek zeby wcześniej zacząć smarować
- pełna dokumentacja medyczna + oczywiście dowód osobisty i dokument potwierdzajacy ubezpieczenie
- jakies drobne na zakupy w szpitalnym sklepiku
- cos do przegryzienia - w moim przypadku bakalie, woda niegazowana, sól (szpitalne jedzenie dla mnie jest bez smaku)
- dodatkowo: kilka sztuk pampersów, chusteczki do pupy i 2 pieluszki tetrowe (jakby tak mały zapragnął wyjśc zanim M dotrze)
- pozytywne nastawienie i duzo cierpliwości
Poza tym M ma przygotowaną torbe do dowiezienia w dniu porodu i tam juz więcej pamków, wkłady poporodowe, podpaski bella te największe, podkłady na lóżko, 2 pieluszki tetrowe, kremy do twarzy i do pupy dla Franka, laktator, smoczek, butelke, 2 koszule nocne, wkładki laktacyjne w dużej ilości, majtki jednorazowe. Jak mnie położą to tą druga torbe on wsadza do bagażnika i już z nią jeździ jakby tak cos się wydarzyło podczas jego pobytu np w pracy zeby jeszcze po torbe nie musiał wracac do domu. I na wyjście torba nr 3 czyli zestaw na wyjście dla Franka zgodny z listą podana przez oddział noworodkowy szpitala w którym bede rodzić + dres i adidasy dla mnie
Bedzie dobrze!
Ja dzis oczywiście podłogi (odkurzanie + mycie) i kurze, potem mam ochotę cos dobrego do jedzenia zrobic, może zapiekanke z bakłażanem i tarte z wiśniami...ale najpier biegne na otwarcie lumpka na 9:00
