reklama

Październikowe Mamy 2010

Witam się poświątecznie!

U mnie generalnie śŚwięta minęły bezproblemowo. Wigilia była u nas(mamy tylko jedną),minęła spokojnie. Franek dość szybko "odleciał", bo mieliśmy kolację o 18,a on zasnął około 19. Wczoraj siedzieliuśmy przy stole i jedliśmy. Dzisiaj pojechaliśmy do mojej babci,gdzie przy stole zasiadło 15 osób:tak:! Franek była niesamowicie grzeczny-nie przeszkadzał mu szum,wiele ludzi. Tylko się przyglądał wszystkim i uśmiechał do każdego! Normalnie super chłopak! :-)
Trochę jestem zła na siebie,bo mało zdjęć zrobiliśmy-normalnie zapomnieliśmy o aparacie...
Dobrze,że Święta się skończyły,ale zostały dodatkowe kilogramy ciała i tona jedzenia do zjedzenia lub zamrożenia!

A co do cerazette,to mnie dziewczyny przestraszyłyście. Ja mam je przepisane i aż się boję tego tycia:no:
 
reklama
EMILIAB no wlasnie nie wiem czy mi dupsko utylo troche (nieduzo) od tego czy od zarcia bo zimno a ja jak potencjalny zabojad wpierniczam serow na tony:))) teraz nie wiem od czego :ppppp ja tam zwale na tabletki hihihih
 
dagisu, makuc gratuluję suwaczków!
Co do rodzin i prezentów. My święta spędziliśmy miło. Wigilia we trójkę, pierwszy dzień świąt z przyjaciółmi, dziś przyjechała teściowa.
O prezentach pamiętały tylko babcie. Mój ojciec pewnie uznał, że dał na chrzciny od chrzestnej i dość. Kurcze, żałuję, że macochę na chrzestną wzięłam, myślałam, że jest inna... Męża ojciec przyjechał na dwa tygodnie z Norwegii i nie ma czasu nas odwiedzić, bo umila czas "ukochanej" córce, ukochanej od czasu jak stary ma kasę, wcześniej zamiast "tatusiu" mówiła o nim jakoś tak na "ch" bodajże ;-)
Dla mnie to wszystko mało istotne. Najważniejsze, że bardzo się kochamy (odpukać, tfu, tfu, tfux 3). A reszta? A reszta niech się wypcha sianem... wigilijnym ;-)
 
Jeśli chodzi o rodzinę męża to ja miałam strasznego wkur... w Wigilię. Poszliśmy do moich rodziców i potem wpadliśmy do rodziców męża. Bartuś już był zmęczony, wiadomo dla malucha to dużo wrażeń. A u męża rodzinki jak na niego napadli, głośno, tłoczno. Masakra jakaś. Każdy dawaj go na ręce, teściowa jak go zaczęła szarpać to myślałam że ją walnę. Powiedziałam jej że my go tak nie szarpiemy. Rezultat był taki że mały się popłakał i musiałam iść do drugiego pokoju uspokoić go przy cycku i spędziłam tam cały ten czas jaki tam byliśmy. Co próbowałam małego odstawić to płacz. Bidulek. Jejku jaka byłam wściekła na tą rodzinkę. W domu nagadałam mężowi że skoro on swoim nie potrafi powiedzieć to jak ja powiem to będzie kłótnia. Uświadomiłam mu że jest ojcem, dziecko mu ufa i musi dbać o jego dobro a to co się wydarzyło w domu jego rodziców na pewno nie było dla niego dobre i że jak będą go tak szarpać i drzeć mu się nad uchem to ja po prostu nie będę z nim tam chodziła. Na szczęście małż zrozumiał i następnego dnia na śniadaniu u teściów już było miło. Dziecko było uśmiechnięte i zadowolone. Nikt go nie tarmosił. Oczywiście każdy go do zdjęcia wziął na ręce ale spokojnie. Dziecko spokojne to i ja byłam zadowolona. Ale w wigilię miałam zepsuty humor. Dziecko było w szoku i ja też że z nich takie dzikusy.
 
dziulka to ja myślałam, że drożej jest :surprised:
dziewczyny jasne, że ja też mam na codzień gdzieś takie podejście, ale po prostu u mnie w rodzinie takie zachowanie jest niespotykane, zawsze się pamięta o jakiś prezentach, a już na pewno o prezentach dla dzieci, ale nieważne, mały i tak ma dużo rzeczy - dzięki mojej rodzinie, a przede wszystkim rodzicom! :-)
pozdrawiam, mały wstał o 7:15, ale chyba już spania nie będzie, ale leży w łóżeczku i patrzy się w to co projektor wyświetla, więc ja może przysnę ;-)
 
Witam z rana przy kawie. Krzyś dał pospać prawie całą noc z jedna pobudka o 4 i nadal śpi :)
Widzę że fajny temat narzucony ja bym mogła epopeje napisać o tym co moja teściowa obiecuje i co ona to nie zrobi, jestem z mężem 11 lat prawie i nic jeszcze nie wprowadziła w życie.
Co do prezentów to jest tak jak u was moja rodzina (rodzice siostra, brat) zawsze pamiętają święta, urodziny itp. a z M strony to niedoczekanie, tylko chrzestny Emilki jest inny zawsze pamięta a że jest w Irlandii to za często u nas nie bywa, jednak prezenty przeliczać można na kilogramy (paczka na święta dla dzieciaczków 10 kg firmówek) bo zabawek nie kupuje tylko ciuszki.
U nas święta pod "bystrym" okiem teściowej tzn. nadzór całodobowy, nawet przy kąpieli małego "a za uszkami mu myjesz", przy przewijaniu "a jajeczka mu układasz do góry", "nie za zimno mu", etc. etc.
 
Nasz maluch dostał głównie ciuszki bo tak chcieliśmy. My mu kupiliśmy bujaczek, małża siostra kupiła wielkiego miśka (nie chciałam takich wielkich pluszaków no ale dostał) a reszta kupiła ciuszki takie większe. Także jesteśmy zadowoleni. Prezenty robimy głównie dzieciom. Dorosłym to tylko jakiś symboliczny drobiazg. My np kupiliśmy każdej parze śliczną świąteczną świeczkę. Siostrzenicy męża kupiliśmy sanki a mojemu siostrzeńcowi model do składania jakiegoś promu kosmicznego millenium czy coś ze Star Wars :D Był zachwycony. Siostrzenica męża nie wiem bo nie czekali na nas z prezentami, co jest np dla mnie dziwne.
 
luty małgoś współczuję tego czujnego oka ;-) mojej mamie też się zdarzają różne takie tekściki, ale to z troski o małego, a swoją mamę to wiadomo, że łatwiej "uciszyć" ;-) i tak robię :-)
malutka jak to nie czekali na Was z prezentami?
 
reklama
Chodzi mi o to że swoje rozpakowali wcześniej.
Moja mama też czasem coś ciekawego powie. Np w wigilię mały najedzony ale coś pomarudził. I co? Pewnie głodny jest. Wkurzyłam się i wyszłam z pokoju.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry