Witam

na początek:
JOLI, gratuluję suwaczka!!!
nasze święta jakieś takie nijakie były... cały piątek zapiernicz bo i robienie ciasta i sałatki były na zmianę z usypianiem dzidzi, potem sprintem szykowanie ciuszków dla Michaliny i dla nas, prasowanie naszych, ubieranie... no i oczywiscie wtedy jak już kurtki powinnismy byli zakładać to jeszcze cycanie... Wigilia u teściów miła jak zwykle, z tym że usmiech z buźki młodej znikł kiedy obsiadło ją zbyt duzo ludzi... może i nie przeszkadza jej trzymanie na rękach przez inne osoby, ale za duzo hałasu wokół jest na NIE!!! nie jest przyzwyczajona i już... i też oprdoliłam męża, że nie potrafi sie odezwać w takiej sytuacji! zresztą nie pierwszy raz... a uspokajanie jej w drugim pokoju wyszło jak krew z nosa bo też wszyscy musieli przyleźć - w rezultacie uspokoila sie dopiero w domu, a i tak były już cyrki ze spaniem, bo za bardzo zmęczona i zestresowana była...
a w pierwszy i drugi dzień świąt młoda odsypiała w domku, a my nadrabialiśmy filmowe zaległości, bo zasypało nas (śniegiem oczywiscie;P) i nikomu nie chciało się szuflą machać na podjeździe - co bardzo mnie cieszyło bo w końcu mieliśmy troche spokoju i okazję żeby posiedzieć w trójkę



oczywiscie bez kwasów z moją mamą sie nie obeszło... wigilijne zawieszenie broni minęło wraz z nastaniem nowego dnia;P oczywiscie tematem był piec... szkoda gadać... napiszę tylko tyle, że to co ona nam teraz serwuje, zawsze było przedmiotem jej narzekań w opowieściach o jej rodzicach a moich dziadkach - historia się powtarza... czemu ludzie są tak krótkowzroczni...
a my dzisiaj drugie podejście do szczepienia... jak zwykle juz mam stresa - TRZYMAJCIE KCIUKI!!!
Dziewczyny jeszcze jedno czy któraś stosowała plastry? Bo ja już 10 razy zapomniałabym łyknąć - to nie dla mnie, moje karmienie i tak już legło w gruzach więc myśle o zmianie i to właśnie o plastrach. Please poradźcie cosik
DAGISIA, ja uzywałam ich na samym początku mojej przygody z antykoncepcja, jakieś pół roku moze trochę dłużej.
minusy - cena, klej do kitu, bo plaster odklejał sie już dwa dni po przyklejeniu no i fazę łapałam czy dalej działa, taki na siłę przyklejany, w końcu ten "cudowny" klej zaczął mnie uczulać... - i przeszłam na tabletki
DAGISU ja tez biore cerazette i tez przytylam tylko od zarcia czy od pigulek??
NATOLIN- za 30 euro we francji mozna kupic sporo zarcia, tzn daje przyklad: proszek wielkie pudlo persilu kosztuje 10 euro (64 prania), sery ( od 1 euro w gore-mowie o plesniowych i innych), wedliny od 1 euro w gore, owoce zalezy jakie i jaka promocja sie trafi tez od 1 euro w gore, mieso np nieraz schab byl za 2.5 euro kilo. jesli choddzi o ubrania to na targu np za 30 euro ubiore sie cala, dzinsy 10, swetr lub bluzka od 5-10 euro, buty od 5 euro w gore, bizlizna 2-3euro komplet-stanik+majty.
no żesz kurde!!! ja chcę mieszkać we Francji... wystarczy u was znajomość angielksiego i podstaw hiszpańskiego?;D;D;D
Jeśli chodzi o rodzinę męża to ja miałam strasznego wkur... w Wigilię. Poszliśmy do moich rodziców i potem wpadliśmy do rodziców męża. Bartuś już był zmęczony, wiadomo dla malucha to dużo wrażeń. A u męża rodzinki jak na niego napadli, głośno, tłoczno. Masakra jakaś. Każdy dawaj go na ręce, teściowa jak go zaczęła szarpać to myślałam że ją walnę. Powiedziałam jej że my go tak nie szarpiemy. Rezultat był taki że mały się popłakał i musiałam iść do drugiego pokoju uspokoić go przy cycku i spędziłam tam cały ten czas jaki tam byliśmy. Co próbowałam małego odstawić to płacz. Bidulek. Jejku jaka byłam wściekła na tą rodzinkę. W domu nagadałam mężowi że skoro on swoim nie potrafi powiedzieć to jak ja powiem to będzie kłótnia. Uświadomiłam mu że jest ojcem, dziecko mu ufa i musi dbać o jego dobro a to co się wydarzyło w domu jego rodziców na pewno nie było dla niego dobre i że jak będą go tak szarpać i drzeć mu się nad uchem to ja po prostu nie będę z nim tam chodziła. Na szczęście małż zrozumiał i następnego dnia na śniadaniu u teściów już było miło. Dziecko było uśmiechnięte i zadowolone. Nikt go nie tarmosił. Oczywiście każdy go do zdjęcia wziął na ręce ale spokojnie. Dziecko spokojne to i ja byłam zadowolona. Ale w wigilię miałam zepsuty humor. Dziecko było w szoku i ja też że z nich takie dzikusy.
no widzisz, malutka, nie jesteś sama;D wyzej opisałam praktycznie identyczne przeżycia:/// ja nie wiem... czy każde dziecko musi lubić atmosferę jak w domu patologicznych alkoholików??? hałas nie dla każdego dziecka jest samą przyjemnością/ tym bardziej ze młoda raczej ograniczoną liczbę decybeli ma na co dzień...