reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
skąd ja to znam... moja mama jak tylko miauknięcie Małej usłyszy to już mnie goni żebym ją nakarmiła :/ i średnio pomaga informacja, że przecież przed chwilą jadła... no ale własną mamę łatwiej na ziemię sprowadzić niż teściową. Tej to czasami nie wiem jak odpowiedzieć jak mi "życiowymi mądrościami dot. wychowania malucha" sypie.
Na Wigilii słyszałam tylko "ooo kładziesz ją na kolankach tak jak ja...', "trzymaj ją inaczej bo jej niewygodnie", "jak leży to daj jej większą poduszkę, bo przecież dzieci też potrzebują mieć miekko pod główką" itp. Myślałam, że wyjdę z siebie i nie wrócę...
 
ja tesciowej nie mam, bo mama mojego nie zyje:(( a i cala jego rodzinka 3500tys km od nas:( a szkoda, bo wszyscy bardzo radosni i zyczliwi. Paczka z Portugalii, choc na swieta nie dotarla, wyslana. Bardzo jestem ciekawa, co bedzie w srodku:)))na pewno ciuszki:) Moj to sie smial, ze juz 7 lat w Polsce i nikt nigdy mu nic nie przeslal, a jak Maurunia sie urodzila, to wszyscy dzwonili pytac o adres:))
Moja mama tez czasem mnie irytuje, ale zaczelam uczyc sie milczec w takich momentach, bo ogolnie baaaardzo mi od porodu pomogla i bez niej byłoby tylko gorzej:)
Ja dzisiaj jeszcze u rodzicow, ale po obiadku wracam do Wroclawia. Jak mi sie nie chce!!! Wracam do spakowanych kartonow i nie do konca sprzatnietego mieszkania. Mama jedzie mi pomoc:))
Dziulka, ciebie tez zabieram, bo wprawe masz juz w temacie:)) no i energii duzo i w ogole jakas bardziej zorganizowana ode mnie jestes:)

a internet podlacza mi tam juz dzis:) wiec zostaje w kontakcie:) over:)
 
Witam w poniedziałek po świętach.
U nas święta minęły super- wigilia u moich rodziców i pierwsze święto też .W drugie mieliśmy jechać do teściów ale pogoda u nas kiepska no i Gabi ma katarek.Także zostaliśmy w domku.
U nas jak co roku masa prezentów- dziadkowie poszaleli.
Na teściów też nie mogę narzekać -zawsze pamiętają o dziewczynkach.
Musimy dziś pochwalić się suwaczkiem-już mamy 3 miesiące.
Pozdrawiam wszystkie mamuśki:)
 
moriam jak ja Ci tej Portugalii zazdroszczę, chciałabym choć na wakacje pojechać, ale chyba to za drogie wakacje by były...
dołączam się do tych co im włosy garściami wypadają... ;-/
 
Witam:)
na początek:
JOLI, gratuluję suwaczka!!!

nasze święta jakieś takie nijakie były... cały piątek zapiernicz bo i robienie ciasta i sałatki były na zmianę z usypianiem dzidzi, potem sprintem szykowanie ciuszków dla Michaliny i dla nas, prasowanie naszych, ubieranie... no i oczywiscie wtedy jak już kurtki powinnismy byli zakładać to jeszcze cycanie... Wigilia u teściów miła jak zwykle, z tym że usmiech z buźki młodej znikł kiedy obsiadło ją zbyt duzo ludzi... może i nie przeszkadza jej trzymanie na rękach przez inne osoby, ale za duzo hałasu wokół jest na NIE!!! nie jest przyzwyczajona i już... i też oprdoliłam męża, że nie potrafi sie odezwać w takiej sytuacji! zresztą nie pierwszy raz... a uspokajanie jej w drugim pokoju wyszło jak krew z nosa bo też wszyscy musieli przyleźć - w rezultacie uspokoila sie dopiero w domu, a i tak były już cyrki ze spaniem, bo za bardzo zmęczona i zestresowana była...
a w pierwszy i drugi dzień świąt młoda odsypiała w domku, a my nadrabialiśmy filmowe zaległości, bo zasypało nas (śniegiem oczywiscie;P) i nikomu nie chciało się szuflą machać na podjeździe - co bardzo mnie cieszyło bo w końcu mieliśmy troche spokoju i okazję żeby posiedzieć w trójkę:D:D:D
oczywiscie bez kwasów z moją mamą sie nie obeszło... wigilijne zawieszenie broni minęło wraz z nastaniem nowego dnia;P oczywiscie tematem był piec... szkoda gadać... napiszę tylko tyle, że to co ona nam teraz serwuje, zawsze było przedmiotem jej narzekań w opowieściach o jej rodzicach a moich dziadkach - historia się powtarza... czemu ludzie są tak krótkowzroczni...

a my dzisiaj drugie podejście do szczepienia... jak zwykle juz mam stresa - TRZYMAJCIE KCIUKI!!!

Dziewczyny jeszcze jedno czy któraś stosowała plastry? Bo ja już 10 razy zapomniałabym łyknąć - to nie dla mnie, moje karmienie i tak już legło w gruzach więc myśle o zmianie i to właśnie o plastrach. Please poradźcie cosik8-)
DAGISIA, ja uzywałam ich na samym początku mojej przygody z antykoncepcja, jakieś pół roku moze trochę dłużej.
minusy - cena, klej do kitu, bo plaster odklejał sie już dwa dni po przyklejeniu no i fazę łapałam czy dalej działa, taki na siłę przyklejany, w końcu ten "cudowny" klej zaczął mnie uczulać... - i przeszłam na tabletki

DAGISU ja tez biore cerazette i tez przytylam tylko od zarcia czy od pigulek??
NATOLIN- za 30 euro we francji mozna kupic sporo zarcia, tzn daje przyklad: proszek wielkie pudlo persilu kosztuje 10 euro (64 prania), sery ( od 1 euro w gore-mowie o plesniowych i innych), wedliny od 1 euro w gore, owoce zalezy jakie i jaka promocja sie trafi tez od 1 euro w gore, mieso np nieraz schab byl za 2.5 euro kilo. jesli choddzi o ubrania to na targu np za 30 euro ubiore sie cala, dzinsy 10, swetr lub bluzka od 5-10 euro, buty od 5 euro w gore, bizlizna 2-3euro komplet-stanik+majty.
no żesz kurde!!! ja chcę mieszkać we Francji... wystarczy u was znajomość angielksiego i podstaw hiszpańskiego?;D;D;D

Jeśli chodzi o rodzinę męża to ja miałam strasznego wkur... w Wigilię. Poszliśmy do moich rodziców i potem wpadliśmy do rodziców męża. Bartuś już był zmęczony, wiadomo dla malucha to dużo wrażeń. A u męża rodzinki jak na niego napadli, głośno, tłoczno. Masakra jakaś. Każdy dawaj go na ręce, teściowa jak go zaczęła szarpać to myślałam że ją walnę. Powiedziałam jej że my go tak nie szarpiemy. Rezultat był taki że mały się popłakał i musiałam iść do drugiego pokoju uspokoić go przy cycku i spędziłam tam cały ten czas jaki tam byliśmy. Co próbowałam małego odstawić to płacz. Bidulek. Jejku jaka byłam wściekła na tą rodzinkę. W domu nagadałam mężowi że skoro on swoim nie potrafi powiedzieć to jak ja powiem to będzie kłótnia. Uświadomiłam mu że jest ojcem, dziecko mu ufa i musi dbać o jego dobro a to co się wydarzyło w domu jego rodziców na pewno nie było dla niego dobre i że jak będą go tak szarpać i drzeć mu się nad uchem to ja po prostu nie będę z nim tam chodziła. Na szczęście małż zrozumiał i następnego dnia na śniadaniu u teściów już było miło. Dziecko było uśmiechnięte i zadowolone. Nikt go nie tarmosił. Oczywiście każdy go do zdjęcia wziął na ręce ale spokojnie. Dziecko spokojne to i ja byłam zadowolona. Ale w wigilię miałam zepsuty humor. Dziecko było w szoku i ja też że z nich takie dzikusy.
no widzisz, malutka, nie jesteś sama;D wyzej opisałam praktycznie identyczne przeżycia:/// ja nie wiem... czy każde dziecko musi lubić atmosferę jak w domu patologicznych alkoholików??? hałas nie dla każdego dziecka jest samą przyjemnością/ tym bardziej ze młoda raczej ograniczoną liczbę decybeli ma na co dzień...
 
reklama
Witam poświątecznie:-)Tak was czytam i muszę przyznać że też nie mam najlepszych relacji z "teściami". Teść jeszcze nie był zobaczyć wnuka i pewnie prędko to nie nastąpi,gdyż dla niego ważniejsze są imprezy zakrapiane %, teściowa...hmm całkiem fajna babka,ale jej odwiedziny też działają mi na nerwy bo jak tylko się u nas zjawi to chce wszystko robić przy małym i ciężko mi nawet podejść do własnego dziecka bo ciągle mi go wyrywa. W sumie powinnam się cieszyć,ale jak tu się cieszyć gdy ona wszystko robi odwrotnie niż ja-tak na złość:wściekła/y:Jeśli chodzi o brata M to mieszka w usa i Miłoszkowi przysłał w prezencie chyba z dwie pary spodni i już czuje się spełniony chociaż sra dolarami.No ale cóż rodziny się nie wybiera!!!Za to na moją rodzinkę mogę liczyć pod każdym względem i to mnie cieszy:-)Jeśli chodzi o święta to spędziliśmy je w miłym rodzinnym gronie. Moje dziecko dostało spacerówkę,karuzele,projektor i kilka grająco-święcacych grzechotek z których jest bardzo zadowolony.Ja dostałam kilka ciuszków,w tym prawie same tuniki bo wciąż wyglądam jak okrągła wielorybica,no ale czego można się spodziewać jeśli wciąż wcinam słodycze:-(Moje dziecie śpi a ja pozdrawiam z nad porannej kawy:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry