Dziulka, Joli gratuluję suwaczków.
Co do kotów, ja ich nie lubię, właśnie przez to, że są mściwe.
Witam wszystkie październikowe mamusie, ja urodziłam Bartoszka 30 października, jeżeli pozwolicie to do Was dołącze

Bartek urodził się z wagą 3550 i miał 54 cm teraz waży ok 5,5 kg,
Witaj Marto i Bartusiu :-)
i sie pozalic musze, pocieszenia szukam, parkujac dzis pod blokiem u rodzicow stuknelam auto na parkingu... a w marcu sie konczy mi ubezbieczenie i zegnajcie znizki, zna moze ktoras z was gdzie moge sie przeniesc co by 1 malutka szkode mi podarowali. chlip chlip,. u nas nic nie widac, ale zderzak starszego pana niestety porysowany..... ze tez ..... zrobilam sobie swietny prezent na jutrzejsze urodziny. chlip chlip chlip....
A nie możesz się dogadać? Pokryć szkodę poza ubezpieczeniem? Może bardziej się opłaci?
Co do świąt. My wigilię spędziliśmy we trójkę, mąż tak chciał, bardzo mu zależało, żebyśmy byli tylko my, taka prawdziwa rodzina :-) Pierwszego dnia przyszli nasi znajomi, najlepsi znajomi i było bardzo sympatycznie. Wczoraj miał przyjechać teść, ale zachował się jak świnia i nie przyjechał, a więc wpadła teściowa. Dziś wypad do Trójmiasta- niestety z teściową... a o 17.00 przyszli znajomi z 2,5 letnim synkiem- mówię Wam, teraz jest OK, a narzekamy...;-)
Z moimi teściami to dłuższa historia. 2 lata temu rozwiedli się, po tym jak od 15 lat żyli obok siebie, nie rozmawiali, prowadzili oddzielne gospodarstwa, itd. Mąż miał świetny kontakt z ojcem, gorszy z matką. Jednak w międzyczasie ojciec wyjechał do Norwegii, a teściowa została w kraju. Logiczne, że spotykamy się z nią częściej. Ja chcę żeby mąż miał dobry kontakt z matką, bo jeśli nauczę go szanować ją, to i mnie będzie szanował i tego samego nauczy Syna. I od jakiegoś czasu teść zaczął nas olewać. Nie dzwoni jak przyjeżdża, traktuje jak obcych. Wydaje mi się, że stoi za tym siostra męża, która ostatnio bardzo ojca pokochała... Tak czy inaczej... teść miał wczoraj przyjechać, ale stwierdził, że nie da rady, bo ma opony na kolcach a w Polsce to nielegalne i nie będzie ryzykował...
1. nigdy mu to nie przeszkadzało,
2. są pociągi...
Na koniec stwierdził, że pogadamy na skypie

SZOK!!!

3 tygodnie w kraju, 60 km, a on nie ma czasu syna odwiedzić i wnuka zobaczyć! Smutne to.
Ja nie lubię takich sytuacji, że nie wiadomo o co chodzi. Lubię wszystko wyjaśnić, ewentualnie jak nam nie po drodze, to się nie odzywać i już. Męża mi szkoda, bo wiem, że mu przykro i bardzo to przeżywa. Mi też przykro, bo rok wcześniej męża siostra urodziła córkę, dostała kwiaty kurierem do szpitala, mała mnóstwo prezentów, teraz zresztą teść też małej naprzywoził. Mnie nie chodzi o rzeczy materialne, bo dzięki Bogu jesteśmy niezależni finansowo, ale przykro mi, że moje dziecko jest dla kogoś tak mało ważne... nie dla kogoś, a dla własnego dziadka...
Dobrej nocki Dziewczynki :-)