NAT: jak znajdziesz jakąś godną polecenia to i ja poproszę;-)
natuś ja też czytam babskie,mało ambitne książki.
no to skoro czytamy ten sam rodzaj to może jednak sobie polecajmy

))
emiś, a ja jednak trzymam kkciuki za magnes
gdybym nie była dzisiaj we wiadomym miejscu to utłukłabym za te "słoneczne opisy":-)
gratuluję dziewczynkom które usłyszały już upragnione "mama"!!!
dorisku, ja wiem jak sie czuje Mikuś... nie pocieszy cię to pewnie, ale do dzisiaj pamiętam tamtą chwilę... i pamiętam jak sobie wtedy przysiegłam że nigdy mu tego nie wybaczę - i nie wybaczyłam, mimo że już nie żyje... skoro ja pamiętam to moja mama tym bardziej, a ja zawsze miałam odruch "chronienia" bliskich - wróg to wróg, skoro krzywdzi NIEWINNĄ OSOBĘ, która jeszcze dodatkowo tyle dla mnie znaczy (i dla niego też powinna była!!!) to dla mnie nie jest wart uwagi, szacunku ani miłości...
i co do Mikiego, mi mama nigdy nie wyjaśniła co się stało (nie próbowała "załagodzić" we mnie tego wspomnienia) i chyba nie żałuję, że nie porozmawiałyśmy na ten temat - widziałam i słyszałam wystarczająco dużo, żeby zdecydować kto miał rację, a i nie chciałam żeby ona rozdrapywała tę ranę i wspominała takie "coś"!!! trzymam kciuki za synka, żeby jakoś dał radę przetrawić to co słyszał:-(
u nas: meble poskładane, stoją na razie "roboczo", bo nie zdążyliśmy wynieść kanapy. mąż właśnie wrócił ze sklepu, bo żuberek wyszedł i się nie wrócił;-)upolowano "świeżego"

a ja zaraz pod prysznic i załączymy sobie "coś" na necie pewnie
