reklama

Październikowe Mamy 2010

to sie dziewczyna wpakowała ;-) :-) a tak serio to słyszałyście o ich umowie przedślubnej? jeśli sie rozwiodą to kate straci prawo do wychowywania ich wspólnych dzieci! i ona to podpisała! ja rozumiem że monarchia sie broni przed tym co sie działo podczas rozwodu Lady Di , no i oczywiście nikt podczas przygotowań ślubnych nie myśli o rozwodzie, ale ja nigdy bym czegoś takiego nie podpisała. NIGDY

a u nas burza sie zaczyna :-( buuuu
o jaaaaaaa, skad takie wiesci masz?

Z ostatniej chwili: Mamy pierwszego zeba!!!!!!!!!!!!!:-):-):-):-):-):-):-)
gratulejszyn i dla Pudzianka Natolin tez !!!

Dziękuję kochane w imieniu Błażejka za gratki:))))
Natuś uśmiechnij sie:))
Ala gratulacje:)))
W pracy średnio moge sie skupić na pracy bo mysle o mamie i Błażejku. Wczoraj nie wytrzymałam i poryczałam sie przy mamie:(((
nie plakaj, jeszcze bedzie lepiej

a ja padam, wymeczyl mnie synek dzis oj wymeczyl, a teraz wielkie sprzatanie jutro wielkie gotowanie a w niedziele wielkie zmywanie plan weekendowy jest za to w czwartek ide sobie na pedicure ;) chcialam przed weekendem a tu takie kolejki jak by za darmo robili :D

a co do slubu, to nie ogladalm bo na spacerku bylismy, ale jak na zdjecia patrze, to suknia ladna, modelka tez, tylko w tej suknie bardzo nie atrakcyjnie jej gura wyglada, tzn. ma tak dziwnie stozkowate piersi :/
 
reklama
Przerazajace jest to co piszecie o zlobkach..:szok:
Co do zebow mojego Tomeczka to jestem w szoku bo ostatnio nic nie bylo widac a dzisiaj szok.Pozniej jak sie dobrze przyjrzalam to drugi tez juz idzie:-):-) to dlatego byl dzis taki strasznie marudny
I z przerazeniem stwierdzam,ze mi dziecko dorosleje i ze ani sie obejrze jak bedzie dorosly i juz nie bedzie chcial sie przytulac i calowac.No przynajmniej nie ze mna;-).I jakos dziwnie sie poczulam,nie da sie jakos tego zatrzymac????
 
albo nie spała z wrażeń, ja bym zawału dostała, taki ciężar na siebie brać i wszędzie cię obsmarują.

Dziulka- a co twoja Panna tak długo nie spała, czy 11 godz spała?

ona spala od 11.20 do 14!!! szok!!! a potem spacer i na spacerze prawie godzine. po powrocie papu, zabawa i co?? o 19h poszlam na chwile do kuchni a ta meza odtraca!! w ryk i juz!!! rece wyciaga przed siebie i placze...."ja chce kapiel i spac!!!" noz ustawiona jest ze szok. gdzina 19.05 i nie ma negocjowania trza leciec kapac glizdusie.

Z ostatniej chwili: Mamy pierwszego zeba!!!!!!!!!!!!!:-):-):-):-):-):-):-)
kurde a u nas NIC!!! obroty na brzuch dalej ma w nosie, raczkowanie tez! za to lapki tak sie rozwinely ze mozna oszalec.wszystko sciaga ze stolu, zrzuca na glebe, nawet butelke swoja! noz glizdek taki z niej ze szok
 
margerrita wiesz mam chody u gwardzistów królewskich :-D a tak serio to czytałam doniesienia prasy bryt online i tam pisali o intercyzie i ich umowie przedślubnej ;-)

jeju przerażają mnie wieści dotyczące tej diety w żłobkach :szok: a co do przedszkoli z doświadczenia wiem, że: jeśli dzieć ma alergie na niektóre pokarmy to jeśli byście przyniosły zaświadczenie od lekarza odnośnie żywienia dziecia to dyrekcja musi dostosować sie do wytycznych. I bez znaczenia jest to czy mają kuchnie czy katering :tak:
w naszym przedszkolu jest kilku alergików i mają oni niekiedy zupełnie inne posiłki. Wiadomo ze panie na kuchni nie zawsze są tym zachwycone, bo mają podwójną prace ale musza sie dostosować i już. i dotyczy to nie tylko obiadków ale i śniadań, podwieczorków. Czasem jest też tak że mama prosi aby jej dziecku nie dawać słodyczy. I wtedy taki maluch dostaje coś innego na podwieczorek np. kisiel, albo owoc zamiast wafelka ;-)
 
Ostatnia edycja:
ALICJA dzięki za to, co napisałaś, bo to co pisała ANIAWA mnie naprawdę zasmuciło, bo ja jednak już do przedszkola to muszę go posłać...
SHEENEY u nas też ząbek tak niespodziewanie no i tak jak u DZIULKI Pudzianek potrafi po prostu wszystko wszędzie wywęszyć i ściągnąć, zrzucić, przyciągnąć sobie do łóżeczka czy też odłączyć mi kabel od lapka.

wiecie co? jestem niemądra, ale nadal strasznie mi źle :-(
 
Natuś nie smuć się :*

jeju przerażają mnie wieści dotyczące tej diety w żłobkach :szok: a co do przedszkoli z doświadczenia wiem, że: jeśli dzieć ma alergie na niektóre pokarmy to jeśli byście przyniosły zaświadczenie od lekarza odnośnie żywienia dziecia to dyrekcja musi dostosować sie do wytycznych. I bez znaczenia jest to czy mają kuchnie czy katering :tak:
w naszym przedszkolu jest kilku alergików i mają oni niekiedy zupełnie inne posiłki. Wiadomo ze panie na kuchni nie zawsze są tym zachwycone, bo mają podwójną prace ale musza sie dostosować i już. i dotyczy to nie tylko obiadków ale i śniadań, podwieczorków. Czasem jest też tak że mama prosi aby jej dziecku nie dawać słodyczy. I wtedy taki maluch dostaje coś innego na podwieczorek np. kisiel, albo owoc zamiast wafelka ;-)

Teoretycznie masz rację. U mnie niby się stosowali, ale... W pierwszym przedszkolu (młoda była tam dwa lata) gotowali i zwyczajnie nie pamiętali, że np. nie wolno jej dawać kurczaka. Najczęściej jadła to samo co wszyscy, chyba że moja ciotka akurat była u maluchów, to jej pilnowała. W drugim- był katering. Pani zamawiająca posiłki prosiła by jej przypominać, żeby zamówiła Zuzi coś innego, gdy trafi się drób (był raz na tydzień albo i rzadziej). Oczywiście w biegu nie zawsze pamiętałam by jej przekazać. Wtedy albo nie dawali małej np. udka, albo pamiętałam i udawało się zamówić coś innego, albo jadła ze wszystkimi. Wszystko zależy od chęci oraz dobrej pamięci pani :-( Mam nadzieję, że moje przedszkola to były wyjątki i w innych jest inaczej.
 
Dziulka Moj tez wszystko wyrzuca,łapie i wyciaga rece.Ostatnio upodobal sobie bazylie ,ktora stala obok lodowki i przy otwieraniu odrazu wykorzystywal moment i sru za liscie ,ze wyrwac nie moglam z rak .A ze mama szybko zapomina to udalo mu sie powtorzyl to jeszcze pare razy (w nosidelku go mialam):-D:-D a jak jest wkurzony to wszystkimi zabawkami rzuca,nie mowiaz juz o tym,ze jak cos jemy to najchetniej z buzi by nam powyjmowal

Natolin nie smuc sie juz:*Pomysl o tych na ktorych mozna liczyc i ktorzy sa w porzadku.Tych drugich na pewno spotkach jeszcze nie raz w zyciu zapewniam Cie
 
aniawa nosz kurna co za baby tam pracowały? to nie jest sprawa rodzica, żeby przypominać pani aby dzieć nie jadł tego czy tamtego :no: po to ma baba zeszyt wychowawcy żeby takie wiadomości sobie notować, normalnie rozbraja mnie czasem takie durne podejście. A później pewnie tekst: " dziecko zjadło bo nie przypomniała mi pani" :angry: takie zalecienie żywieniowe od lekarza należy traktować jak np zalecenie lekarskie odnośnie choroby dziecka itp. dlatego bardzo dobrze jest mieć taką "podkładke" od lekarza prowadzącego dziecko. wiem to bo przez jakiś czas pomagałam dyrektorce z papierami i kartami zdrowia. przygotowywałam dla kuchni liste dzieci w poszczególnych grupach z info cczego nie mogą jeść. I nie mogło być mowy o "zapominaniu" przecież zwykłe podanie pomidora może sie u niektórych dzieci skończyć nawet uduszeniem! jakbyś chciała to byś mogła im nieźle problemów narobić..


makuc wow cóż za avek :-D mrrrrr :-D
 
Ostatnia edycja:
reklama
Dziulka Moj tez wszystko wyrzuca,łapie i wyciaga rece.Ostatnio upodobal sobie bazylie ,ktora stala obok lodowki i przy otwieraniu odrazu wykorzystywal moment i sru za liscie ,ze wyrwac nie moglam z rak .A ze mama szybko zapomina to udalo mu sie powtorzyl to jeszcze pare razy (w nosidelku go mialam):-D:-D a jak jest wkurzony to wszystkimi zabawkami rzuca,nie mowiaz juz o tym,ze jak cos jemy to najchetniej z buzi by nam powyjmowal

taaaa...Leane mi kiedys zabrala jablko ... wszystko wg niej jest do zjedzenia. zabawki, serwetki, gazeta, wszystko jak leci...welna nie welna byle dupa byla pelna.

a ja wlasnie popijam szampana z chrzcin Leane bo sie zabunkrowal i wcinam slodkosci...napascia mam jakiegos
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry