aniawa
Fanka BB :)
Makuc ja miałam akcję z okresem w lutym. Byłam wtedy u gina i poinformował mnie, że dopóki karmi się piersią (nawet raz dziennie), to można nie mieć okresu. Ewentualnie raz dostaniesz, potem dłuuugo nic i znowu. To normalne, choć dość stresujące :-)
Dziulka przy córce miałam podobnie jak ty. Z jednej strony wariowałam sama w domu. W okolicy zero znajomych, rodzina w drugim mieście, bez samochodu. Koszmar! Niczego bardziej nie pragnęłam jak powrotu do pracy, bo to gwarantowało mi towarzystwo, oderwanie od codzienności. Z drugiej strony przerażała mnie myśl o tym, że muszę zostawić malutką Zuzię (miała 4 miesiące gdy zaczęłam ponownie pracować). Zresztą sam powrót do pracy wcale nie był przyjemny. Ciągle goniłam do domu z wywieszonym językiem i poczuciem, że coś tracę. Obecnie, podobnie jak natolin, wcale nie tęsknię za pracą. Mam się do kogo odezwać, nie mam czasu na nudę, gdy potrzebuję wsiadam w samochód i jadę gdzie tylko zechcę. Niestety nikt mi nie zapłaci za siedzenie i pierdzenie w stołek :-( I tak udało się, że mogę być z synem przez 11 mięsiecy. Co prawda, gdy dzisiaj zobaczyłam swoją wypłatę (już bez macierzyńskiego), doznałam lekkiego szoku- mam o 1/3 mniej niż wcześniej. Trudno, lepsze to niż nic. Muszę się przyzwyczaić, bo od września i tak odpadnie mi jedna pensja :-(
Dziulka przy córce miałam podobnie jak ty. Z jednej strony wariowałam sama w domu. W okolicy zero znajomych, rodzina w drugim mieście, bez samochodu. Koszmar! Niczego bardziej nie pragnęłam jak powrotu do pracy, bo to gwarantowało mi towarzystwo, oderwanie od codzienności. Z drugiej strony przerażała mnie myśl o tym, że muszę zostawić malutką Zuzię (miała 4 miesiące gdy zaczęłam ponownie pracować). Zresztą sam powrót do pracy wcale nie był przyjemny. Ciągle goniłam do domu z wywieszonym językiem i poczuciem, że coś tracę. Obecnie, podobnie jak natolin, wcale nie tęsknię za pracą. Mam się do kogo odezwać, nie mam czasu na nudę, gdy potrzebuję wsiadam w samochód i jadę gdzie tylko zechcę. Niestety nikt mi nie zapłaci za siedzenie i pierdzenie w stołek :-( I tak udało się, że mogę być z synem przez 11 mięsiecy. Co prawda, gdy dzisiaj zobaczyłam swoją wypłatę (już bez macierzyńskiego), doznałam lekkiego szoku- mam o 1/3 mniej niż wcześniej. Trudno, lepsze to niż nic. Muszę się przyzwyczaić, bo od września i tak odpadnie mi jedna pensja :-(
Dobranoc!!

