Witam w poludnie,
Maly padl, ja herbatkuje przy kompie i zastanawiam sie, czy wychodzic gdzies na spacer,bo pogoda marcowa
Dziewczyny, jesli chodzi o emigracje i rozlake z rodzina i przyjaciolmi, to jest to najciezszy jej aspekt. Niestety jest to cena, ktora trzeba zaplacic i nic sie z tym nie zrobi. Ech, dlugo by pisac, ale nie bede sie dzis rozwodzic nad tematem.
My z mezem znamy jezyk biegle i mamy prace na miare naszych mozliwosci, wiec nie mozemy narzekac na 'niedogdywanie sie' i problmey z tym zwiazane. Ale emigranci, ktorzy nie znaja jezyka kraju, w ktorym mieszkaja, maja na pewno duzo ciezej, to jasne, jak slonce. Mieszkalam kiedys troche w Hiszpanii, w czesci katalonskiej i czulam sie jak kosmitka, bo nie rozumialam nikogo ani w zab. To byla istna masakra.
sheeney - czy cos sie w Lodzi zmienilo? Hmmm, pobudowali troche nowych ladnych apartmentowcow, powyburzali czesc przedwojennych czynszowek, wyremontowali kilka drog i polozyli kilka nowych torowisk pod tramwaje.Generalnie na moje oko Lodz przez ostatnioe 6 lat zmienila sie wizualnie moze w.. 3%? A poza tym wciaz nie ma nigdzie w centrum podjazdow dla wozkow inwalidzkich, do tramwaju z wozkiem dzieciecym nie wsiadziesz, chyba ze zlozysz wozek

, ludzie wydaja sie smutni i zmeczeni rzeczywistoscia. Takie mam ogolne wrazenia o zyciu w Lodzi.
makuc - trzymam kciuki za szczepienie.
dobranocka, cass, roxannka - zdroweczka zyczymy!!