witam wieczornie. nastroj nadal do dupy.
nocka wczoraj to masakra... maz dal butle o 23h. polozyl mala do lozeczka a ta ni choelry spac!!! smieje mu sie w gebe doslownie. potem zapadla chwila ciszy i pisk, smiech i nei wiem co jeszcze. poszlam dalam smoczek i mowie: mama daje smoczek i teraz spac! po jakichs 20 min od nowa pisk i gadanie. nerwy mialam wczoraj i dola jak wiecie. w koncu maz poszedl. bawilismy sie tak do prawie 1h w nocy! a ja sie polozylam o 23h. ryczalam ze zlosci i z bezradnosci i wylalam mezowi co mi na watrobie lezy! powiedzialam ze kocham mala nad zycie ale czuje ze sie wypalam od srodka i ze mam przesyt wszystkiego. jakby nie bylo non stop sama, jedynie gadam do dziecka, jakby nie mama to juz w wariatkowie bym skonczyla.ciagle o wszystkim mysle ja, zabawic dziecko, ogarnac dom, obiad pranei prasowanie- jak kazda, do tego ciagle mysle o mojej pierdzielonej pracy do ktorej musze wrocic juz niedlugo, a jak na zlosc dostalam dwie negatywne odpowiedzi i to z miejsc gdzie myslalam ze mnie wezma. dodatkowy powod do zalamki. zeby mal obylo wszystkiego to ja szukam niani, tzn niby juz znalazlam ale gdyby nie ta to musi byc jakas inna a czasu mam niewiele. i to wszystko tak sie we mnie skumulowalo ze wybuchnelo. o 2h w nocy obdystkuowalismy wiele tematow miedzy innymi moje zmeczenie caloksztaltem. powiedzialam mezowie ze mam dosc ze musze oddychnac bez malej chociaz jeden caly dzien i spac bez wstawania jedna cala noc bo po prostu mam przesyt, dosc i w ogole. maz sie pyta czemu nie ide spac wczesniej, niby jak?? butle o 23h trzeba dac a on odlatuje obok mnie o 20.30??? wiec co ja robie? pilnuje i budze go przed 23h on szykuje butle ja ide spac (wstyd sie przyznac ale nie umiem zrobic dobrze tej wieczornej butli i wychodzi mi kit a nie kaszka z mlekiem). mowie do meza ze bycie 24 na dobe z dzieckiem -mimo ze mloda jest kochana i cudowna grzeczna i w ogole -to jest za duzo w pewnym momencie dla mnie. spacer samotnie po dzielnicy zeby zabic czas tez mnie przerasta. stanelo w koncu na tym ze w ten weekend z soboty na niedziele ja do Leane nie wstaje, a w niedziele z rana ide w pierony np do mamy na caly dzien, opalac sie ( 29 w cieniu i tak ma byc jeszcze tydzien albo dluzej),obzerac, jednym slowem naladowac akumulatory i odsapnac od dziecka. mam troche pretensji do siebie ze akurat musze zostawic w niedziele mala z mezem samych na CALY dzien ale inaczej nei odpoczne bo juz wiem ze jak bede w domu z nimi to i tak bede podchodzic do Leane bo nie wytrzymam a mnie wlasnie potrzebna odskocznia totalna. mowie do meza ze mam zal a jednoczesnie rozumiem go ze pada na pysk po robocie obok mnie bo przedwczoraj chyba 10 zdan nie wymienilismy miedzy soba. plakalam jak bobr a on mnie przytulal i powiedzial ze podziwia ze tak sobie radze ze wszystkim i z mala po calych dniach i w ogle.poza tym zdaje sobie sprawe ze tkwie w martwym punkcie z praca co dodatkowo mnie dobija. ... bla bla bla...dlugo by gadac....
wracajac do tematu nocki -w koncu po tych smiechach maz poszedl ja przewinac profilaktycznie (bylo siku)a ta mu rechocze w glos ! polozyl ja spac. pozniej mloda ryczy jak cholera!! mnie juz glowe rozwalalo. posmarowal jej profilaktycznei dziaselka zelem-cisza, zasnela. to juz bylo po 2h daleko. mloda dospala do 7.45, dalam jej butle przewinelam i wzielam do siebie i spalam z nai do 10h. ogolnie caly czas mam zasranego dola. sorry ze wam zrzedze i pisze kilometrowego posta ale musze sie wam wyzalic i koniec. w ciagu dnia mloda jakas dopoludnia upierdliwa byla, nic jej nie pasowalo z zabawek. dopiero po drzemce 12.15-13.45 po obiadku nabrala powera do zabawy smiechu i ogolnie "wrocila do siebie". o 15.20 poszlam na spacer bo upal jak fiks. zlazlam cala dzielnice chyba do 17.30. ja tak spaceruje ze moja mama za mna nie moze nigdy nadazyc bo tak zapindalam. po spacerku jedzonko mlodej i bawie sie z nia. powiem wam ze juz sie obraca sama na brzuch jak jej powiem: no idz, sio! i nie popycham jej juz wcale tylko dotykam palcem -bo jak nei dotykam to ona polezy na boku i patrzy sie zebym jej pomogla" to robie ja na buro i nie popcham tylko palcem dotkne a ona fik. a druga nowosc..... WYLAZI JEDYNKA NA DOLE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie widac jej tak dobrze ale pod palcem czuje bardzo ostry t wardy wierzcholek. tak wiec zabki ida w ruch. ombacalam calutkie dziaselka i na razie tylko ten jeden czuc ewidentnie.
a teraz was nadrobic musze