Niestety tak to czasem bywa, że na USG lekarze czegoś nie zauważą. Ja niby chodzę do specjalisty diagnostyki prenatalnej, mało tego z Kliniki Perinatologii Szpitala Uniwersyteckiego i mam nadzieję, że wiedza i umiejętności pani dr + doskonały sprzet jakim dysponuje będą dawać jasne odpowiedzi, niestety z racji pracy mam zboczenie na temat ewentualnych wad wrodzonych i to niestety wcale w ciąży nie pomaga bo świadomość pewnych rzeczy momentami mnie prawie zabija. Mimo wszystko staram się wypierać złe myśli, które co jakiś czas się nasuwają, na jutrzejsze USG prenatalne ide już optymistycznie, bo po wiadomościach od Sivej lekko przyświrowałam, na szczęście mam teraz nalot myśli pozytywnych i zastanawiam się czy dowiem się jutro czy będzie Franio (co podpowiada mi intuicja) czy jednak Tosia

W pracy już wszyscy się dopytują a o rodzinie to już nawet nie wspominam. Nie zrobiłam tylko cytologi za co pewnie zostane objechana ale jak mi powiedzieli że musiałabym na 48 godzin odstawić luteinę którą biorę dowcipnie to zrezygnowałam, jakoś nie mam jeszcze odwagi jej odstawić, jak lek jutro to zaproponuje to będę powoli zmniejszać dawkę bo moja schiza nie pozwoli mi odstawić z dnia na dzień

Też zastanawiam sie jak liczy się wynagrodzenie na L4 bo coś czuje że może przełom maja/czerwca trochę będę chciała odpocząć. Teraz jest w miare ok ale przyznam, że zaczynam się coraz szybciej męczyć, dobrze że pracuje po 7,5 godz po 12 godzinnego dyżuru już bym nie zniosła.
Najnowszy "objaw" a w zasadzie 2 mam takie, że w autobusie dziś rano prawie zemdlałam, musiałam usiąść tuż przed przystankiem na którym wysiadałam bo bym glebła jak nic - ludzie dzienie patrzyli na mnie, a jak wyszła na powietrze przeszło błyskawicznie i objaw nr 2 - złapałam faze na ryby, czyli produkt, od którego mnie odrzucało straszliwie. A w ogóle to własnie wypełniam PIT-a i chyba mnie trafi zaraz...
Trzymajcie jutro kciuki za nasze USG, ok 18-19 napisze - mam nadzieję, że wszystko ok
