reklama

Październikowe Mamy 2010

hej dziewczynki:-)
ja tylko wpadam jak przeciąg złożyć gratki suwaczkowe dla Sariski a dla świętującej dziś Zuzi przesyłam najlepsiejsze życzonka i życzę jej samych pięknych dni:-):-)
Edit:ale ze mnie gapa...dla Ladygab i jej księżniczki również wszystkiego najlepszego:-):-)

aaa i Iduś warka jest dobra na wszystkie bóle więc pij ile wlezie:-p

no i już uciekam zamykając za sobą drzwi by was nie przewiało...jednocześnie przepraszam że nikomu nie poodpisywałam ale przyznaje się bez bicia że nie jestem w stanie ogarnąć dzisiejszego dnia i zupełnie jestem w nie-temacie co się u Was dzieje (nad czym bardzo ubolewam:-()
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
Tak szybciutko: rozmowa -super. Małż jednak chyba znalazł rozum na budowie. Wie o co kaman,kocha nas niezmiernie i obiecuje poprawę. Przyjaciel;-) jest ze mną (o nie już się skończył:-() i wszystko jest w porzo.
Ida dziewczyny napisały-koleżanka Warka jest dobra na wszystkie smutki i radości:tak:
makuc a może twojemu małżowi jest teraz trudno się przyznać,że za tobą też tęskni... :***
dobranocka no to leż z Justynką na podłodze i daj spokój ze sprzątaniem. Musicie (obie)odpocząć:****

Dobranoc
 
witam wieczorkiem po 9h harowy... padam na ryj i w wogole jazda. ale zaraz po kolei...

Sariska,Ladygab ,Malutka - suwaczkowe cmokaweczki dla waszych lobuziakow:))

normalnie napisałabym to co napiszę w formie narzekania, ale widzę że sama z problemem nie jestem więc po prostu się "dopiszę"
po kąpieli zołza mała wypiła uwaga uwaga z 260ml AŻ jakieś 40ml i kategorycznie olała sprawę. więc wzięłam ją na łóżko, myślę: "położę się koło niej to wypije i zaśnie" - nie raz tak było. a tu ZONK. ryk potworniasty włączyła i koniec, nie przytuli się, nie wypije, ryczy, no to ja ją siup na boczek i klepanko (maqc ;P) a ona dalej swoje. w końcu tatuś zdecydował się zainterweniować i mówi że weźmie ją na bujak (usnęłaby w minut max 5). to pytam go czy na darmo tyle ryczy na łóżku - bujak robi się już za mały i co wtedy będzie? już wolę żeby zasypiała przy mnie na łóżku ale bez akcji. no to położył się koło niej zaczął klepać młoda jeszcze postękała, i co? i śpi zołza!!! ja już nie wiem jak z nią grać!!! mąż będzie na nocce to chyba z desek sklepię jakiegoś bujaka bo przecież zawyje mi się dziecko!!!
za to w samochodzie jak jechalismy na spacer już była śpiąca na maxa i standardowo wyjca załączyła, a ja do niej że normalni ludzie jak są śpiący to kładą główkę, zamykają oczka i śpią. co na to dziecko? popatrzyła na mnie, położyła główkę i zasnęła!!! nosz w mordę jeżozwierza wyłysiałego - wieczorem tak nie może?!?!?! płacą jej za te akcje?!?!?!
mąż chyba odpłynął z dzidźkiem bo nie rusza sie nic...
a ja jakaś zamulona znowu jestem... i chyba coś mi stanęło na żołądku... wareczka pomoże? jak myślicie?;P
IDOLCU - jak nie wareczka to zuberek:)))))))))) ja dzisiaj zuberkowo jade:)))) wareczke mam wl odweczce, mam piasta i perle a jak zabraknie to z lilda:)))a co dzwonienia to ustal mi dzionek zebym mogla zatyrkac kolo 11h np. w dzien oczywiscie. a co do klepania przez tatusia to widocznie mocniej klepiej a MISIEK jast sadomacho??:)))))))))

ALICJA ty z tym ciachem dawaj tu do mnie:))))) mniaaaaaaam

dzisiaj w pracy sie nzapierdzielalam jak osiol doslownie.... palety, ludziska cuda wianki.... mowiacc krotko od dzwigania plecy mi pekna a od kartonow i towaru kosci przy palcach nei czuje i dlugopisem jakbym miala cos napisac to bym chyba padla.... do tego laske nam przyslali z innego sklepu do pomocy i jedna kasjerka i musialam rzadzic na calego... masakra.... kasjerka nasza, ta druga pogubiona w naszym sklepie a ja musialam latac ze malo mi sie podeszwy nie zadymily.... masakra...do tego jutro bedzie tydzien jak mam @... no comment
poza tym jak wykladalam towar to przez przypadek patrze a klientka wyciaga z promocji wozek na zakupy, rozpakowywuje go i laduje do niego towar co miala w rekach. cos mnei tknelo i obserwowalam ja. patrze a ona folie i kod kreskowy mietosi w lapie i zmierza gdzies zeby go porzucic... czulam jak nic ze ona za niego nie zaplaci tylko bedzie udawac ze to jej. no ale nic. udaje ze mnei nie ma schowana za ciastkami. tamta polazla dalej zakupy robic. podeszlam do kasjerki dalam jej kod tego wozka, pokazalam jej babe i powiedzialam ze jak tamta nie powie sama ze wozek wziela i rozpakowa i zeby go policzyc to ona-kasjerka-ma go nabic. patrze a ta baba idzie do kasy wiec wykladam dalej towar i przygladam sie. kasjerka wziela moja karteczke nabila kod. po odejsciu od kasy ta baba patrzy na paragon i mowi z wielkim ryjem ze doliczylismy jej wozek na zakupy. no to ja podjazd i mowie "ladnie to w pani wieku probowac ukrasc towar??? ja pania widzialam z sasiedniej alejki ialbo pani sie uspokoi albo inaczej pogadamy. baba zrobila sie bordowa ze wstydu. powiedzialam jej ze widzialam jak pozbywala sie folii( ktora wzielam z polki i przynioslam w takim stanie ze krowie z d...wyjal) i ze to na dodatek ostatni byl z promocji. oburzona jak cholera ale bez slowa wyszla. nawet dowidzenia. kurde jutro jak to powiem dyrowi to mu szczeka opadnie:))))))))

przychodze do domu i Leane jeszcze nie kapana, czekala na mnie. na moj widok sie cieszy ismieje w glos ze mam ochote ja zjesc:))))))) wzielam ja na kolana a ona mi wstaje do pionu z siadu i sztywno stoi mi na udach... agentka... bawilam sie z nia w "gryziemy/laskoczemy/dokuczamy" i smiech utyle ze szok:)))) z lezenia na plaskim wstaje sobie ladnie do siadu i tak szybciutko jej to idzie ze szok... chyba z raczkowania bedzie dupa wielka bo ona albo pelza albo sie rwie do wstawania jak nak olanach siedzi.

po chwilowej zabawie z mala, wyslalam meza zeby butle zrobil a ja poszlam lac wode na kapanie. napuscilam wody i mowie do malza ze moze ja kapac. a on do mnie pretnesje "jak to MOGE???" a ty??? oz wmorde jak cisnienie mi sie dziwgnelo!!!!! to ja po 9 prawie 10h roboty mam jeszcze schylac sie nad wanienka???????? czy ty chlopie sumienia nie masz???? rozpetala sie klotnia jak cholera. powiedzialam ze mu wypierd.ole kompa przez okno to bedzie mial wiecej czasu dla malej a nie mi gderac ze mala marudzi czasami (bo ma dosc samotnej zabawy). powiedzialam ze jak pracowal a mala byla bardzo malutka to caly dzien nie mialam do kogo ryja otworzyc bo dziecko jeszcze za male bylo do "rozmow" ja z nia samiutka bylam od jej pobudki do samej nocy. wygarnelam ze mimo wszystko ze malusia byla to zawsze obiad byl, uprasowane, posprzatane i ja na kompa czasu nie mialam. a on ze butle malej dawal wieczorami. mowie ze do butli nei musial byc schylony a po drugie chcial sam bo malej nie widzial od 6h do 19h wcale, a ja mimo ze pracuje to Leane mnie widzi albo rano albo popoludniu i ciagle cos robie w domu zeby jemu ulzyc zeby nie musial sie zajmowac pewnymi rzeczami. wydarlam sie przez lzy ze chyba musze pasc na ryj pod jego nogami zeby zrozumial ze jestem zmeczona i do jakiego stopnia.mowilam mu ze on ma szczescie ze sam po calych dniach z mala nie jest i ze moze do niej gadac, i do mnie -z rana lub popoludnia. a ja siedzialam calymi dniami sama i nieraz geby wcale nie otworzylam do nikogo bo nawet mama nie mogla zajrzec. wygarnelam ze jak wracam zjechana z roboty to robie zarcie, gary na szczescie nieraz on umyje a moje dni wolne spedzam na sprzataniu domu bo szanowny pan nieraz o syf sie potknie a palcem nie kiwnie.... sluchal jak swinia grzmotu...doigral sie. powiedzialam mu ze jeszcze slowo a spakuje siebie i Leane i wyniose sie na zawsze i bedzie miec spokoj od nas obojga jak za czasow kawalerskich. rozwiodlam sie raz -moge i drugi!!!!! no problem!!!!!! mi facet ktory nic nie robi w domu potrzebny nie jest. wymyslil ze obwiniam go ze tyle przeszlam jak kLeane mala byla ze ciagle sama itp itd -to co wyzej pisalam, wiec wyjasnilam tepej pale ze nie obwiniam tylko przedstawiam fakty!!!!!!!!!!! dyskusja skonczona. stanelo na tym ze ja nie bede zapierd.alac na dwa etaty!!!!!!!!!!!
 
Chciałam się tylko zameldować wieczornie, ale sił u mnie brak, więc post mój bedzie króciutki :(

Patryk dał dzisiaj wieczorem czadu, ja juz nie wiem czy to zeby czy to coś innego ale jak dłużej to potrwa to chyba oszaleje, osiwieje i ... ehhh
Póki co łącze się w bólu, z tymi, u których bez wieczornego "klepanka" się nie obędzie i dzieć spać nie będzie ( makuc, ida :*)

Obiecuje jutro się poprawić i cosik więcej naprodukować, chociaż w nocy raczej sił nie zregeneruje ... no ale nikt nie powiedział że bedzie łatwo, nie ? :/

Dobrej nocki mamusie, a ja uciekam jeszcze na późną kolacyjke, mąż właśnie pichci tosty z mlekiem wg przepisu Kubusia Puchatka :D
 
Ostatnia edycja:
no i nie wdawając się w dyskusję po czyjej stronie racja- tak trza postępować z twardogłowymi: na temat, ostro albo na mokro;) ja popieram;))) z moim też chyba niedługo wojnę praeprowadzę bo on mi wmawia że po sobie odnosi, zanosi co trzeba gdzie trzeba (brudy do prania np) a ja chybq zdj zacznę robić i mu udowodnię jaki to on "porządny" ;P a co?
padam na pysk... pewnie pobudka będzoe jeszcze przed północą bo przecież ona jadła o 16ej obiadek i od tamtej pory strajk... masakra...
ja się chyba nie nadaję na matkę, bo cierpliwości mi brak i jak pomyśle o powtórce z rozrywki w przyszłosci to słabo mi sie robi...

aha, dziula, mój jak ma posiedzieć z małą to zaraz stwierdza że ona jest śpiąca bo trze oczy i chce ją usypiać:P
co do tyrknięcia to chyba piątek taki najbardziejszy w tym tyg:))) a wy we Fr macie Tmobile???

edit: roxi, Idulec chcieć przepisa;)))
 
IDUS my mamy SFR, ORANEGE, BUYGUES i jakies podrzedne sieci komorkowe typu Virgin , carrefour, auchan i inne. ja zas mam darmowe rozmowym na stacjonarki do PL dlatego moge powisiec sobie az mi uszy nie zwiedna:))) a co do chlopw- na ryjach niektorzy powinni miec napis "przed uzyciem wstrzasnij!":)
 
Dzień dobry:).
Ja wczoraj zapomniałam o "Kubusiu" (w sumie to nawet pamiętałam,ale nie chciało mi sie do Tesco wchodzic po sam soczek),no i w efekcie w nocy co chwile pobudka ,bo takm "zwykłym"- malinowy rozcieńczony wodą- nie da sie tak fajnie oszukać:/.Tzn. zasypia ,jak się trochę napije,ale za chwile znów pobudka...No,ale chcę spróbowac,żeby jednak "dociągnęła " do czasu standardowej butli porannej,no,zobaczymy,czy się uda.W ogóle to wczoraj też już o 19.30 dziecko spało- drzemka poobiednia była jakos krótka,o 17 wyszłyśmy na spacer,żeby przed snem sie zmęczyła,więc po kąpieli juz w trakcie jedzenia zasypiała.Ja cała happy,że dziś bez cyrków się udało,a tu nagle dzwonek telefonu- Dzwonił M..Jasne,ze się ucieszyłam,ale że drugi raz "zdrzemniętą " już Amelkę musiałam usypiac,to nie bardzo...czasem wieczorem pamiętam,żeby wyciszyć telefon,ale czasem nie...:zawstydzona/y:No,ale w miarę szybko zasnęła znów.
Ida,Maqc,Elwirka i inne mamy "wieczornych terrorystów"- współczuję...Ja to chyba miałam więcej szczęścia ,niż rozumu,bo jakos nigdy nie uczyłam Amelki samej zasypiac itp.,nawet co niektóre tu mnie "straszyły",że jak śpię z dzieckiem,to potem ono sie nie odzwyczai od tego,ale jakos się "samo" udało,że zasypia bez jakichs szczególnych zabiegów typu lulanie,bujanie,klepanie itp.Owszem,czasem po kilkanascie razy odbywam wędrówki do łóżeczka,coby słaniającą się na nóżkach terrorystke położyć,jak wstaje i płacze,ale to to jeszcze moge wytrzymac,to jeszcze nie jest najgorzej,choc nieraz nerwa w środku już mam,jak widzę,że pada na pyszczek,a dalej uparcie wstaje...no,ale wiem,że za którymś razem jak ją położę,to już tak zostanie.Zwłaszcza,że jak uda mi się "utrafić w moment",to zasypia od razu,bez histerii.
A co do zębów,to u nas chwilowa cisza przed burzą :dry:... Wspólczuję Wam,co to w apogeum sie znalazłyście...Makuc,z tego,co pamiętam,to u nas jakos "parami " to szło,więc jest nadzieja,że wykluwanie sie drugiego ząbka nie potrwa kolejne dwa tygodnie...I współczuję sobie ,że "cały ten miód" jeszcze przede mną,plus skok...Faaajniee:baffled:...
Co do puszczania bez kolejki w ciąży czy z dzieckiem,to...zapomnij:baffled:.nie pamiętam,by ktoś mnie przepuścił.Ba,raz nawet facet mi sie wepchnął przede mnie,bo z wózkiem nie byłam taka mobilna i jak sie cofnęłam,by przepuścić kogos,kto chciał przejść,to on to wykorzystał.I moje uwagi go nie ruszały...Raz tylko,jak Amelka czadu dawała w Tesco i każdy "zlewał",to kasjerka podeszła i po cichu powiedziała "proszę za mną,otworzę pani kasę"- taka młoda ,jakieś 25 lat,pewnie sama wiedziała,jak to jest,jak się z dzieckiem stoi i każdy ma w d...
A wczoraj w parku też się lekko wqrzyłam,bo dla takich maluszków są tylko 2 huśtawki,takie z zabezpieczeniami,inne są dla starszych,takie typu "ławeczki" czy opony.No i do jednej z tych dla maluszków bab(ci)a władowała wnusia,tak na oko jakies 6 lat,zapasiony,że ledwo się tam mieścił,a dla maluszków została jedna,do której ustawiła sie kolejka rodziców- i na tej jednej zmieniło sie przede mną 4 dzieci,a babsztyl uparcie bujał wnuczka na tej drugiej.Oczywiście nikt nie odważył sie do babola odezwać,bo sam wygląd już taki,że bez kija nie podchodź,więc nikomu nie uśmiechało się narażać...:no:Więc każdy pobujał swoje dziecko 3-4 minuty,żeby dac szansę innym.A tamtej nie ruszało,że kolejka wózków się ustawiła przy huśtawkach....

Ale potem,jak juz wracałyśmy,to jedno zdarzenie mnie ubawiło niesamowicie.Otóż,jak już Wam pisałam,Amelka niesamowicie lubi psy-na hasło "piesio" nawet przestaje swoje cyrki w wózku odstawiać ,tylko cieszy się,ze aż cała "chodzi" z emocji.No i szła pani z yorkiem na smyczy.Piesek był tak maleńki,że chyba był to najmniejszy york,jakiego widziałam...albo może jeszcze szczeniaczek- w każdym razie rozmiary miał mniej- więcej małego kociaka.No i mówię do Amelki "Patrz- piesio!".Pani nawet specjalnie podeszła do nas z tym pieskiem,żeby dziecko mogło go sobie dokładnie obejrzeć.A tu zero reakcji.W końcu piesek zaczął obskakiwac spacerówkę,lizac ją po nóżkach,to dopiero wtedy go zauważyła.No,to ja znów swoje"Popatrz,jaki piesio śliczny,piesio".A ta na pieska,na mnie i spojrzenie "Co ty mnie tu matka w konia robisz?Ja tu żadnego psa nie widzę...no,chyba nie masz na myśli "tego czegoś",co się tu koło mnie pałęta???":cool::-D:-D:-D
Alicja- ciasto wygląda super i na pewno jeszcze lepiej smakuje:tak:.Daj znać,czy małż uznał banany za "przetworzone",czy zaakceptował:-D;-).Tak na marginesie,to moim skromnym zdaniem banany+truskawki(czy tam galaretka o tym smaku) komponują sie super:tak:.A jeszcze moja rada "tak na zaś"- dobrze jest owoce przed położeniem na biszkopt czy tam inne ciasto trochę zamrozić- wtedy galaretka pięknie tężeje:tak:.A biszkopt to już ma to do siebie,że jest "suchy",dlatego torty sie nasącza;-).
Co do spacerówek,to jeszcze niedawno takie "zwyklaczki" widziałam w Tesco -99zł.Wiesz,szału nie było(mam na mysli kolorystykę- "oczojebny" róż,taki sam turkus,no i czarny,ale co chcieć za te pieniądze...w sumie jak potem porównywałam z tą moją,to różniły się tym,że moja ma rączki plastikowe,a te tescowe z pianki.
I chyba tu przerwę to pisanie,bo cosik mam przeczucie,że wszystkiego w jednym poście nie zmieszczę,a boję się,że mi "zeżre" końcówkę,więc wysyłam i c.d.n...;-)
 
...no,to "jadziem" dalej:-)
Efa- no,to super wieści,że Twoja tarczyca się "naprawiła".Ciekawe,może to ciąża i karmienie tak ją jakos "zmobilizowały"?:confused:U mnie raczej na to no chance,bo z USG wynika,że jej prawie nie mam...Ale ,co tam,z eutheryxem da się żyć;-):tak:.
Makuc- to zdradź sposób na telemarketerów- ja co prawda staram sie nigdzie nie podawac swoich danych typu mail,adres,telefon,właśnie,coby uniknąć "nękania",ale uparcie do mnie Orange wydzwania,z propozycjami "niesamowitych ofert"- co im powiedzieć,jak nie jestem zainteresowana ????Bo zanim oni wypowiedzą swoją formułkę,to już się wkurzam,wiedząc,co będzie dalej,a przerwać komus w pół słowa jakos nie umiem...:no::baffled:
...A Twój D. mówiąc,że w domu pusto , w taki pokrętny sposób daje Ci do zrozumienia,że tęskni:tak:.A,że kumpel przyszedł i to (czyli byc może wspólne granie;)) okazało sie ważniejsze od rozmowy z Tobą-nie szkodzi- tym bardziej zatęskni:tak:.Co do pobytu u rodziców i związanego z tym braku czasu,to świetnie Cie rozumiem- niby full ludzi do pomocy,ale i tak na wszystko trzeba uważąc i mieć oko,no i w rezultacie tego czasu niet...Mnie tez M. namawiał,żebym sobie wyskoczyła do swoich,jak go nie będzie,ale wynajdowałam tysiące powodów,żeby mu wytłumaczyć,że to niezbyt dobry pomysł (nie mówiąc głośno najważniejszego,że tam neta niet:zawstydzona/y::-D:cool2:).
Dobranocka-dla Ciebie OPR!!!!PRASOWANIE TO CIĘŻKA PRACA!!!!Wyluzuj z tym,a jak juz koniecznie coś wymaga wyprasowania,to -trudno- niech mąż to robi.Chyba nie chcesz wylądowac na patologii z nakazem leżenia plackiem?Musisz się oszczędzać, nawet,jeśli czujesz się na siłach .Wystarczająco aktywna jesteś zajmując sie Justynką,nie szarżuj,nie przeginaj.Świat naprawdę się nie zawali,jak te 2 miesiące troche odpuścisz- to już niedługo i znów będziesz mogła "szaleć".A teraz - trudno- mus to mus,trzeba się poświęcić dla dobra dzidziusi i choć to wydaje się cięzkie,to powtarzaj sobie "nie wolno mi".:***
Dziulka-z raczkowaniem Leane to nie trac nadziei;)- u nas było podobnie- tez było pełzanie,stawanie,a raczkowanie jakos jej nie szło.Tez już myślałam,że ten etap pominie.A potem z dnia na dzień "się naumiała".Mój Tomir tez dość późno zaczął raczkować i krótko u niego to trwało,bo zaraz nauczył sie chodzić,no,ale raczkował:):tak:.A jak okaże się,że jednak jest tak,jak mówisz i od razu "pójdzie",to też dobrze:tak:
A małżowi zdrowy OPR tez się należał- nosz...co on sobie wyobraża????Ojj,chyba mu za dobrze,może faktycznie przestań na jakiś czas cokolwiek robic w domu,tylko baw sie z Leane w wolnym czasie,a on niech pozasuwa.Może mu sie klapki otworzą?

Tak sobie myślę czasem,że faceci to naprawdę osobny gatunek- niby dobre z nich stworzenia,ale czasem tacy "nierozgarnięci" są,że szok...Najpierw im jak krowie na rowie łopatą do głowy,potem jeszcze paru dni potrzebują,żeby to "przetrawić"...No,ale najważniejsze,że w końcu dociera:tak:
Emiś- cieszę się,że do Twojego wreszcie dotarło:tak:.Jak widać,moja teoria się potwierdza;-).
...no i więcej grzechów nie pamiętam,bo znów "z głowy ,czyli z niczego" pisałam...:zawstydzona/y:
Aha,przypomniało mi się jeszcze-Rysia,podoba mi sie Twoje nowe wcielenie ;).
To jeszcze gratki suwaczkowe:-)-9 mcy kończy dziś
Casperek
Miniu- zaglądasz tu jeszcze????wszystkiego najnaj naj dla Was:tak::-):-):-):***
 
Ostatnia edycja:
reklama
witam oli wczoraj ladnie poszla spac ale noc kiepska wiec znowu jestem polprzypomna a moje dziecko pelnie werwy,humor mam okropny pewnie przez ta pogode,,,,,,,,
dobranoc odpoczywaj dużo

a co do przepuszczania to w carfurze jestkasa pierszenstwa i ochroniarz zawsze kazal stac na poczatku a takto zadko mnie ktos przepuscil,czy ustapil nawet w pup stalam w tych duzych kolejkach zeby sie zarestrowac trzy razy z brzuchem
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry