Dzień dobry

.
Ja wczoraj zapomniałam o "Kubusiu" (w sumie to nawet pamiętałam,ale nie chciało mi sie do Tesco wchodzic po sam soczek),no i w efekcie w nocy co chwile pobudka ,bo takm "zwykłym"- malinowy rozcieńczony wodą- nie da sie tak fajnie oszukać:/.Tzn. zasypia ,jak się trochę napije,ale za chwile znów pobudka...No,ale chcę spróbowac,żeby jednak "dociągnęła " do czasu standardowej butli porannej,no,zobaczymy,czy się uda.W ogóle to wczoraj też już o 19.30 dziecko spało- drzemka poobiednia była jakos krótka,o 17 wyszłyśmy na spacer,żeby przed snem sie zmęczyła,więc po kąpieli juz w trakcie jedzenia zasypiała.Ja cała happy,że dziś bez cyrków się udało,a tu nagle dzwonek telefonu- Dzwonił M..Jasne,ze się ucieszyłam,ale że drugi raz "zdrzemniętą " już Amelkę musiałam usypiac,to nie bardzo...czasem wieczorem pamiętam,żeby wyciszyć telefon,ale czasem nie...

No,ale w miarę szybko zasnęła znów.
Ida,Maqc,
Elwirka i inne mamy "wieczornych terrorystów"- współczuję...Ja to chyba miałam więcej szczęścia ,niż rozumu,bo jakos nigdy nie uczyłam Amelki samej zasypiac itp.,nawet co niektóre tu mnie "straszyły",że jak śpię z dzieckiem,to potem ono sie nie odzwyczai od tego,ale jakos się "samo" udało,że zasypia bez jakichs szczególnych zabiegów typu lulanie,bujanie,klepanie itp.Owszem,czasem po kilkanascie razy odbywam wędrówki do łóżeczka,coby słaniającą się na nóżkach terrorystke położyć,jak wstaje i płacze,ale to to jeszcze moge wytrzymac,to jeszcze nie jest najgorzej,choc nieraz nerwa w środku już mam,jak widzę,że pada na pyszczek,a dalej uparcie wstaje...no,ale wiem,że za którymś razem jak ją położę,to już tak zostanie.Zwłaszcza,że jak uda mi się "utrafić w moment",to zasypia od razu,bez histerii.
A co do zębów,to u nas chwilowa cisza przed burzą

... Wspólczuję Wam,co to w apogeum sie znalazłyście...
Makuc,z tego,co pamiętam,to u nas jakos "parami " to szło,więc jest nadzieja,że wykluwanie sie drugiego ząbka nie potrwa kolejne dwa tygodnie...I współczuję sobie ,że "cały ten miód" jeszcze przede mną,plus skok...Faaajniee

...
Co do puszczania bez kolejki w ciąży czy z dzieckiem,to...zapomnij

.nie pamiętam,by ktoś mnie przepuścił.Ba,raz nawet facet mi sie wepchnął przede mnie,bo z wózkiem nie byłam taka mobilna i jak sie cofnęłam,by przepuścić kogos,kto chciał przejść,to on to wykorzystał.I moje uwagi go nie ruszały...Raz tylko,jak Amelka czadu dawała w Tesco i każdy "zlewał",to kasjerka podeszła i po cichu powiedziała "proszę za mną,otworzę pani kasę"- taka młoda ,jakieś 25 lat,pewnie sama wiedziała,jak to jest,jak się z dzieckiem stoi i każdy ma w d...
A wczoraj w parku też się lekko wqrzyłam,bo dla takich maluszków są tylko 2 huśtawki,takie z zabezpieczeniami,inne są dla starszych,takie typu "ławeczki" czy opony.No i do jednej z tych dla maluszków bab(ci)a władowała wnusia,tak na oko jakies 6 lat,zapasiony,że ledwo się tam mieścił,a dla maluszków została jedna,do której ustawiła sie kolejka rodziców- i na tej jednej zmieniło sie przede mną 4 dzieci,a babsztyl uparcie bujał wnuczka na tej drugiej.Oczywiście nikt nie odważył sie do babola odezwać,bo sam wygląd już taki,że bez kija nie podchodź,więc nikomu nie uśmiechało się narażać...

Więc każdy pobujał swoje dziecko 3-4 minuty,żeby dac szansę innym.A tamtej nie ruszało,że kolejka wózków się ustawiła przy huśtawkach....
Ale potem,jak juz wracałyśmy,to jedno zdarzenie mnie ubawiło niesamowicie.Otóż,jak już Wam pisałam,Amelka niesamowicie lubi psy-na hasło "piesio" nawet przestaje swoje cyrki w wózku odstawiać ,tylko cieszy się,ze aż cała "chodzi" z emocji.No i szła pani z yorkiem na smyczy.Piesek był tak maleńki,że chyba był to najmniejszy york,jakiego widziałam...albo może jeszcze szczeniaczek- w każdym razie rozmiary miał mniej- więcej małego kociaka.No i mówię do Amelki "Patrz- piesio!".Pani nawet specjalnie podeszła do nas z tym pieskiem,żeby dziecko mogło go sobie dokładnie obejrzeć.A tu zero reakcji.W końcu piesek zaczął obskakiwac spacerówkę,lizac ją po nóżkach,to dopiero wtedy go zauważyła.No,to ja znów swoje"Popatrz,jaki piesio śliczny,piesio".A ta na pieska,na mnie i spojrzenie "Co ty mnie tu matka w konia robisz?Ja tu żadnego psa nie widzę...no,chyba nie masz na myśli "tego czegoś",co się tu koło mnie pałęta???"



Alicja- ciasto wygląda super i na pewno jeszcze lepiej smakuje

.Daj znać,czy małż uznał banany za "przetworzone",czy zaakceptował

;-).Tak na marginesie,to moim skromnym zdaniem banany+truskawki(czy tam galaretka o tym smaku) komponują sie super

.A jeszcze moja rada "tak na zaś"- dobrze jest owoce przed położeniem na biszkopt czy tam inne ciasto trochę zamrozić- wtedy galaretka pięknie tężeje

.A biszkopt to już ma to do siebie,że jest "suchy",dlatego torty sie nasącza;-).
Co do spacerówek,to jeszcze niedawno takie "zwyklaczki" widziałam w Tesco -99zł.Wiesz,szału nie było(mam na mysli kolorystykę- "oczojebny" róż,taki sam turkus,no i czarny,ale co chcieć za te pieniądze...w sumie jak potem porównywałam z tą moją,to różniły się tym,że moja ma rączki plastikowe,a te tescowe z pianki.
I chyba tu przerwę to pisanie,bo cosik mam przeczucie,że wszystkiego w jednym poście nie zmieszczę,a boję się,że mi "zeżre" końcówkę,więc wysyłam i c.d.n...;-)