No,to mam mniej- więcej podobne podejście,jak
Sheeney.Zresztą Wy wiecie,że ja owszem,dobre winko czy drineczka lubie,ale rzaaaadko mi się to zdarza

- głównie ze względu na Amelkę właśnie- przecież nie moge sobie pozwolić na za duży szum w głowie,bo co by było,jakby się obudziła np. z goraczką?A teraz przy tych zębolach nieszczęsnych to wszystko możliwe...
Alicja- postawa Twoja i męża jest bardzo chwalebna i dobrze,że macie swoje zasady.Ale z doświadczenia wiem,że różnie to w życiu bywa,teraz może bardzo się pilnujemy,a za kilka lat być może siądziesz w ogródku kawiarni przy zimnym piwku ,jak Isia będzie z Wami,albo taki zwykły przykład,jak winko do obiadu- przeciez to nie taka znów rzadkość...A poza tym to z domu dziecko powinno wynieść kulturę picia alkoholu,wiec lepiej chyba,żeby widziało,że można wypic lampke wina czy szklaneczkę zimnego piwka i jest ok

.sheeney podała tu dobry przykład,tej cioci ,co chowała alkohol pod stołem...i co takie dzieci myslą?Że co dorośli robią?...