Alicja z Krainy Czarów
od teraz serca mam dwa..
H.P. - Harry Potter - kolejny mężczyzna w moim życiu ;-)
no właśnie dobija mnie to że małż właściwie cały czas coś tam załatwia dla tego kumpla tzn ja to rozumiem, bo oni sie przyjaźnia już odkąd w piaskownicy walili sie łopatkami po głowach ale to już zaczyna być denerwujące, a to musi coś przewieźć, kogoś przywieźć itp. a jutro od 10.00 ma już być u pana młodego "do dyspozycji" :/ do kościoła mam sama przyjechać (ciekawe czym :/) , póxniej ja przejmuje nasz samochód bo chce wrócić do mieszkania żeby razem z teściową wykąpac Isie i połozyć ją spać. No i już przyszła pani młoda napomknęła M. żeby sie zaopiekował jej siostrą - świadkową bo ona sama będzie itp. ehh... naprawde mi sie nie chce iść. Mogłabym zostać z Isią w domu nie byłoby całego zamieszania z teściową (najpierw Iś mam zawieźć do niej, później ona chce z nią iść do swojej siostry, nastepnie na wieczór do naszego mieszkania - u nas będzie spać bo u nich remont w pełni, a my z racji iż u nas nie ma na razie wiekszej ilości kanap, mamy spać u cioci M. - czyli ogólnie bałagan niezły) może jak sie prześpie to jutro inaczej na to wszystko spojrze ale teraz po prostu ZAŁAMKA...a z takim nastawieniem to sie tylko na tym weselu z M. pokłócimy a tego naprawde nie chce :-(
edit:
kasis mój małż jest na szkoleniu - 2 miesiące poza domem, wraca na początku września, widzimy sie w przelocie od początku czerwca :-(
no właśnie dobija mnie to że małż właściwie cały czas coś tam załatwia dla tego kumpla tzn ja to rozumiem, bo oni sie przyjaźnia już odkąd w piaskownicy walili sie łopatkami po głowach ale to już zaczyna być denerwujące, a to musi coś przewieźć, kogoś przywieźć itp. a jutro od 10.00 ma już być u pana młodego "do dyspozycji" :/ do kościoła mam sama przyjechać (ciekawe czym :/) , póxniej ja przejmuje nasz samochód bo chce wrócić do mieszkania żeby razem z teściową wykąpac Isie i połozyć ją spać. No i już przyszła pani młoda napomknęła M. żeby sie zaopiekował jej siostrą - świadkową bo ona sama będzie itp. ehh... naprawde mi sie nie chce iść. Mogłabym zostać z Isią w domu nie byłoby całego zamieszania z teściową (najpierw Iś mam zawieźć do niej, później ona chce z nią iść do swojej siostry, nastepnie na wieczór do naszego mieszkania - u nas będzie spać bo u nich remont w pełni, a my z racji iż u nas nie ma na razie wiekszej ilości kanap, mamy spać u cioci M. - czyli ogólnie bałagan niezły) może jak sie prześpie to jutro inaczej na to wszystko spojrze ale teraz po prostu ZAŁAMKA...a z takim nastawieniem to sie tylko na tym weselu z M. pokłócimy a tego naprawde nie chce :-(
edit:
kasis mój małż jest na szkoleniu - 2 miesiące poza domem, wraca na początku września, widzimy sie w przelocie od początku czerwca :-(



