DZIULKA78
uzalezniona od BB
to moze wy do Lyonu???? normalnei od razu chorobowe biore na dwa tygodnieDZIULKA to coo? wbijasz do wwa świetowac? bierz Leanderkowca i dawajjjjj do PL ;-)
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
to moze wy do Lyonu???? normalnei od razu chorobowe biore na dwa tygodnieDZIULKA to coo? wbijasz do wwa świetowac? bierz Leanderkowca i dawajjjjj do PL ;-)
kochana, zaproście mnie do Fr a impra będzie nieziemskaROXI ty z Leane bedziecie pic razem bo z tego smaego dnai jestescie![]()






- siostra ma drzwi tylko w Mimi pokoju,więc Amelka wszędzie mi właziła i miałam dość
;-).A najbardziej musiałam pilnować,coby do kociej kuwety się nie dobrała,bo miski to juz ...machnęłam ręką
- wode wiecznie wylewała,chrupki kocie wysypywała-no,masakra
.Pewnie parę spróbowała,choć ja nie widziałam,no,ale znając miłośc Amelki do jedzenia,to pewnikiem tak
.Gdyby to był mój kot,pewnie zorganizowałabym dom tak,żeby nie miała dostępu do tych "atrakcji",no,ale siostrze nie chciałam przestawiać wszystkiego do góry nogami,zwłaszcza,że jej kotka i tak jest w stresie,jak widzi małe dziecko,po doświadczeniach z Kalinką
.Amelka nauczyła sie u Cioci mówić "kotek":-):-)
,ale pytana,"jak kotek robi",nie mówi "miau",tylko wydaje z siebie dżwięk startującego traktora
- cóż,kotek cioci mało miauczy,za to dużo mruczy,no,to jak dziecku wytłumaczyć,że kotek robi "miau"?
.A pytana,gdzie lala/miś/piesek itd. ma oko,pokazuje paluszkiem i mówi "oko ma".Ale to zasługa Mimi,która uwielbia dzieci i bawiła się z nią całymi dniami.Taka niania to by mi się przydała;-)
.

.Nie wiem,coś z netem musiała miec,bo to samo mi się zrobiło,jak Maila do M. pisałam- długiego,wypasionego,z fotkami Amelki z wyjazdu...a przecież w gmailu wiadomość zapisuje się automatycznie.
- wszystko było poprzestawiane jak wracałam do domu,nic nie mogłam znaleźć przez pierwsze dni.A już świra miała na punkcie mycia okien .I nawet by mi to nie przeszkadzało,ale ona je zamazywała,nie myła.Dlatego zawsze,jak uprzedzała,że przyjeżdza,to ja musiałam szybko myć wszystkie okna (a było ich 9,stare, podwójne, rozkręcane 

,żeby móc jej powiedziec,że okna są czyste i niech ich nie rusza
.Moja mama też mi pomagała,jak np. przyjechała,jak się Maksio urodził,ale ona np. wysprzątała mi szafki w kuchni czy zrobiła inne rzeczy takie,które rzadko się robi i jakoś tak to robiła,że nie przewracała domu do góry nogami.


.Ludzie to mają pomysły
- nie wyobrażam sobie uzywania takiego ustrojstwa.FUUUUJ!


;-).Za to w domu dziś kilka razy wstawałam.Ktoś mi wytłumaczy,o co kaman?????Chyba powinno byc odwrotnie????Juz nie mówię o tych dwóch dniach,kiedy wracaliśmy późno z fajerwerków,ale potem,jak normalnie chodziła spać...
- czyli czytają do upadłego,a jutro przed południem wracają do domu ,żeby się wyspać.Taka szkoła to mi się podobuje
.
- no,ale pakowanie to ma do siebie- a jeszcze Amelka mi "pomogła",bo widząć,jak wyjmuję jej ubranka z szafki,zrobiła to samo...tylko dokładnie.Przed wyjazdem zwinęłam to w jeden kłąb i wepchnęłam z powrotem- teraz musze wszystko układać....eeech...