reklama

Październikowe Mamy 2010

doczytałam: coffee, dużo zdrówka dla małego!
happybeti, Olek już od dawna zjada na 1 posiłek 2 duże kromki chleba (ale bez skórki) z masłem, szynką albo serem i z pomidorem. Albo jedną dużą kromkę i owoc. Wszystko pokrojone w kwadraciki.
 
reklama
Happy skoro już tu śmiecimy to dokończe.Moja je podobnie. Czasem ma jeszcze z boku całe jajko albo twarożek, albo parówke i ten chlebek. Wtedy to juz ja jej podjadam bo za duzo. Moja jak już nie chce to odwraca głowe. Wydaje mi się że to juz sygnał że się najadła. Wtedy pędem do łózeczka, kocyk, moniuś (moje określenie z dzieciństwa) i wychodzę sobie robić sniadanie. Jak wracam to niuni już nie ma.
Juz pomalutku z niunią można się dogadac. Jak pytam chcesz mleczko to mi kiwa głową, albo jak pić. Am sama woła.

Kroma ja Tobie też mogę podrzucić coś do prasowania. Jeszcze komuś pranie oddam, złapie jelenia na sprzatanie i mogę żyć w lenistwie.

Dziulka sto lat sto lat
 
Dzięki ,Dziewczyny:)***za podpowiedź- ja jej dawałm całą do rączki,przekrojon i złożoną na trójkącik,ale może faktycznie lepiej jej na kwadraciki pokroić?Wtedy więcej zje?Bo tak,jak teraz,to taka jedna i ma dość.
A,zaczęłam Wam odpisywać,a moja cholerka mała skorystała z okazji,że drzwi nie domknęłam i jak błyskawica "popędziła" do kuchni.Ja za nią- wchodze,a ta stoi przy kuchence gazowej,a na mój widok puściła się i zaczęła machać łapka i krzyczeć"Nonono"- "nie wolno":-D
 
Happy, co do kuchenki, to Olek naszą już sobie programuje. Boję sie robić cokolwiek w piekarniku, bo on się dziwi, że gorąco, ale odejść od niego nie chce. I przekręca sobie kurki (dobrze, że nie gazowe) nad szybą i zmienia godzinę... Ani na krok nie mogę go spuścić z oczu. Teraz mały urwis śpi, więc chwila oddechu.
Dawidowe, super, że Laura już się tak fanie porozumiewa!
 
No i się witam. Znowu z doskoku. Czasu mi jakoś ostatnio brakuje [albo jego dobrej organizacji :confused:] w każdym razie DZIULENJCO stooo lat, stooo lat żyj nam w szczęsciu łoo chooo choooo :rofl2::happy:
KANIA, ROXI tak wesele dzisiaj ale my się bawić nie będziemy :-( impreza w zamościu ma być a że padł nam samochód [akumulator do wymiany :crazy:] to nie mamy jak tam dojechać. Z gratami i Liczką się busem/ autobusem nie zabierzemy tym bardziej, że na dwa dni musiałabym pół domu [łącznie z łóżeczkiem turystycznym] zabrać, moi rodzice po nas nie przyjada, więc jestem :wściekła/y: i tyle... szkoda gadać dosłownie. Za nas mój brat z dziewczyna na weselicho pójdzie, co by przykrości parze młodej nie zrobić [już to z nimi uzgodniliśmy] więc tak to.....
NAT :***
 
Kroma, nie wiedziałam ze leżałaś na patologii. Współczuję... I cieszę się strasznie że mnie to póki co omija. Lekarz stwierdził że widać, że leżałam, i że szyjka trzyma a rozwarcie znikło. Wiec mam tak leżeć dalej.

Efa, czy ja przegapiłam Twoją relację ze zlotu czy po prostu wolisz pochwalić się na zamkniętym? ;-) A ni masz zamykanej kuchni? Bo u nas super sprawdza się bramka do kuchni, dziecko mnie widzi i jest spokojne ale wejść nie może.
Justyna zjada na raz jedną kromkę bez skórki pokrojoną w kostkę, z masłem i szynką, ale najczęściej kończy się to zjedzeniem szynki i wyrzuceniem chlebka na podłogę. Dzisiaj rano zjadła dwie parówki Sokołowa z szynki, dwa plasterki szynki ale chlebka nawet nie tknęła. Wrrr... Jajek też nie toleruje, w żadnej postaci (próbowałam gotowane, smażone, jajeczniczkę... i to w różnych wariacjach, nie i kropka).

Mała Mi - dziękuję :* Muszę Ci się pochwalić ze mój M. zabrał się dzisiaj za mycie okien! Normalnie go nie poznaję....

Natolin, jak gorączka Piotrusia? Bardzo się martwię o niego...

Makucku, myśmy wczoraj stanęli w polu, jakieś 600metrów od domu! I samochód nawet odpalić nie chciał. Kolega z osiedla nas zholował, dobrze że Mała spała... najlepsze jest to ze w czwartek wyszedł od mechanika, po naprawie. Aż się gadać nie chce...

Dziulka, STO LAT!

Funny%20Happy%20birthday%20card.jpg
win-Happy_Birthday.jpg



 
Ostatnia edycja:
reklama
dobranocka, no zlot był fantastyczny, mało kto pewnie pamięta wszystko, bo alkohol i przysmaki z grilla schodziły na tony. Ja, jako mama jeszcze nieco cycowa, bawiłam się na troszkę bardziej trzeźwo, niż 3/4 uczestników. Osób było z 500, znajomych pewnie z prawie 1/4 tego, relacji nijak nie da się zdać. Było po prostu niesamowicie fajnie :-). A najlepszych kilkoro nowych znajomych mam aż z Częstochowy, więc dzieli mnie od nich pół kraju. Zobaczyłam się też z fajnymi ludźmi, których widziałam już na kilku zlotach i jak zawsze mnie nie zawiedli.
Generalnie bajka :)

A w ogóle to strasznie się cieszę, że jest poprawa i że Wojtuś grzecznie siedzi w brzuszku :*

A co do kuchni, to my mamy takie szerokie wejście, a po jednej stronie brak ścianki, tylko futryna, że bramki tam nie doczepię nijak. Pozostaje pilnować dziecia.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry