reklama

Październikowe Mamy 2010

Wiecie co,wczoraj tak zajrzałam przelotnie tu i widziałam,że ruch sie zrobił,no i już się cieszyłam na rano,że będzie co poczytać i popisać,a tu zonk,bo BB mi sie nie odpalało:eek::no:.Zawsze coś:baffled:- nie może byc normalnie:cool:.
Mamaagusi
- no,niby nie "muszę",ale mus wewnętrzny czuję i powoli zrobię:tak:.Zdrówka dla Ciebie:***A co do włosów,to moja koleżanka raz sobie na wesele zrobiła taką fryzurę,że skręcała pasma i upinała je w górę takimi maleńkimi klamerkami,a resztę włosów zwinęła w koczek- ładnie to wyglądało i nieźle się trzymało,bo ona wprost z tego wesela do pracy przyjechała,stąd widziałam;-):tak::-D
Dorisku,cieszę się,że u Ciebie wszystko ok.,że Mikus już zdrowy i J. do pionu postawiłaś:tak:.Co do kasy za okna,to jak mój brat jeszcze mieszkał w bloku,to kasy im nie oddali,tylko odjęli od opłat,więc i tak masz lepiej;-)
A jeszcze tak a propos tego wychodzenia z łóżeczka,jak Tomirowi wyjęłam te szczebelki,to pewnego razu rano po cichu wyszedł z łóżeczka- był w śpiworku,więc musiał raczkować- polazł do kuchni,zjadł kotu rybę z miski,zrobił kupę i przyszedł do nas...mieliśmy takie materace na podłodze...obudził mnie...smród:-D-ta ryba + kupa w pieluszce... Szczęście,że ta ryba to taka z puszki była,nie surowa:eek:
Co do zabezpieczeń pieca,to ciężko z tym u mnie,bo stoi przy samych drzwiach - muszę tak kombinować,by Amelka nie doszła do rozgrzanych drzwiczek,a jednocześnie żebym sobie drzwi nie zablokowała...
Sheeney-super,że mama pomaga- korzystaj,ile się da.a ze czasem musisz ugryźć się w język...cóż...cos za coś:sorry:.Dobrze,że przynajmniej mdłości już Cię nie męczą:tak:
Alicja,to "ciap-ciap" Isi mnie powaliło:-D:-D:-D:tak:
Elwirka,Ida- moja Amelka tez ma dni,że tylko by na mnie wisiała,pcha się na ręce,na kolana,jak ja wezmę,to się wyrywa- jak postawię,to znów chce...czasem sił brak...najlepsze jest to,że nigdy sie tak przy ludziach nie zachowuje i wszyscy zawsze mi mówią"Ale ty masz grzeczne dziecko- jak ślicznie się potrafi sama bawić":cool:
Dawidowe- wow!Ale wypasionego posta walnęłaś!!!!:tak:Nic to,że bolda ci wcięło,jakos się doczytałam:))).Zdrówka dla Laurki i Ciebie.A z zakupami to dziadkowie zaszaleli;-)
Roxi- cieszę się,ze tak fajnie się odnalazłas w nowej sytuacji- jednak nie taki diabeł straszny- oby tak dalej:***
Makuc- i Ciebie e-wirus dopadł?Hm...może powinnam poważnie się zastanowić nad swoją bytnością tutaj,bo jak mnie dopadnie,to kto się Amelką zajmie?;-):-pNo,cóż,na szczęście angina nie przeszkadza w pisaniu;-):tak:.Tylko jak Ty,biedna,te konwersacje będziesz prowadzić????Chyba na L4 musisz się udać:tak:;-):cool2:
Dziulka- widze,że i Leane nocne pobudki dopadły?Oby to był ten jeden raz,faktycznie może coś ją bolało- te ząbki...No i gratuluje zakupu bucików.U nas,niestety,dla dzieci też takie drogie...:-(:no:
Natuś,już kończę pisać;-):tak::-D.Fajnie,ze dziś sobie pospaliście dłużej:tak::-)
Wszystkiego najnajnaj z okazji roczku dla
Lenki
Maury
i Laury

Monimoni,Moriam,E-lona- gratulacje:-):-):tak:
A my wczoraj wieczorem długo sobie pospacerowałysmy- słonko wyjrzało wreszcie na chwilę po tylu dniach,aż się do domu wracać nie chciało:tak:.I zauważyłam,że na fotkach Franka,co Lolisza wstawiała,jest bardziej "jesiennie",niz u nas- u nas jednak wciąż przewaga zieleni,trochę tylko liści leży na trawnikach.
Cos jeszcze miałam???:confused2::confused2::zawstydzona/y:
 
reklama
normalnie mam dość nie śpimy już
:szok::szok::szok: 2 w nocy? współczuję i duzo sił dzisiaj życzę!

Iduś a ja myślałam, że coś ukradli Dawidowe tak namacalnie :laugh2:
ja też :laugh2:
HAPPY no właśnie niestety wszystkie lekcje do końca tyg. odwołać muszę :no: trochę mi się to nie uśmiecha bo jednak sporo $ "ucieknie" no ale cóż. Z takim gardłem nawet jakbym chciała to prowadzenie zajęć możliwe nie jest. Jak to Cię BB wpuścić nie chciało? nu, nu chyba jakieś zażalenie do administratorów wystosować trzeba ;-) odnośnie jesieni to u nas też taka LOLISZKOWA jest. Brrr. Ale dzisiaj przynajmniej nie pada, więc i mój humor nieco lepszy z tego powodu.

Wczoraj wieczorem pojechaliśmy to teściów i oczywiście nerw mi się ruszyć musiał. Byliśmy tam mniej więcej od po 16 do 18.30. A że Alutka mało na obiad zjadła to tak trochę po 18 już jęczeć zaczęła. No więc ja mówię, że jedziemy bo dziecko głodne a teściowa do mnie, żebym jej szarlotkę dała to się zasłodzi i będzie spokój :wściekła/y: na co ja, że to chyba nie jest dobry pomysł, gdyż a) ciasto kupcze więc nie wiadomo co w nim jest, b) jak zje ciastko to kolacji nie zje i w nocy sajgon zrobi c) i NAJWAŻNIEJSZE ona nie potrzebuje w swoim menu ciast, bo one niczemu dobremu nie służą. Oczywiście teściowa obraziła się na amen plus powiedziała, że się na wychowaniu dzieci nie znam i że Alicja będzie nieszczęśliwa, bo jej słodyczy zabraniam :eek::confused2::crazy::no::szok: czujecie? D. tylko się popatrzył i powiedział, że się zbieramy. Brrr jak ja nie trawię tej baby.

zapomniałabym :zawstydzona/y:

MONI, E-LONA, MORIAM sto lat dla Waszych Dzieciów!
 
Ostatnia edycja:
Makuc współczuję teściowej!!!
Ja też jestem taka straszna, że dziecku ciast nie daję i dzięki temu jak mu tak wczoraj na przypał dałam na spróbowanie jak sama jadłam to absolutnie mu nie smakowało :-)
Byłaś u lekarza? Bo na anginę to trzeba antybiotyk.
 
NAT nie, jeszcze nie byłam. Jak po południa gardło dalej na wydobycie jakiegokolwiek dźwięku pozwalać nie będzie (z bólu oczywiście :-() to się prywanie zapiszę i wieczorem już z lekarstwami będe się bratać. Na razie się bioparoxem "leczę". W sumie to brak głosu jeszcze przeboleję ale ja nawet przy przełykaniu śliny się z bólu zwijam a to już takie fajne nie jest :crazy:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry