happybeti
show must go on...
Wiecie co,wczoraj tak zajrzałam przelotnie tu i widziałam,że ruch sie zrobił,no i już się cieszyłam na rano,że będzie co poczytać i popisać,a tu zonk,bo BB mi sie nie odpalało
.Zawsze coś
- nie może byc normalnie
.
Mamaagusi- no,niby nie "muszę",ale mus wewnętrzny czuję i powoli zrobię
.Zdrówka dla Ciebie:***A co do włosów,to moja koleżanka raz sobie na wesele zrobiła taką fryzurę,że skręcała pasma i upinała je w górę takimi maleńkimi klamerkami,a resztę włosów zwinęła w koczek- ładnie to wyglądało i nieźle się trzymało,bo ona wprost z tego wesela do pracy przyjechała,stąd widziałam;-)

Dorisku,cieszę się,że u Ciebie wszystko ok.,że Mikus już zdrowy i J. do pionu postawiłaś
.Co do kasy za okna,to jak mój brat jeszcze mieszkał w bloku,to kasy im nie oddali,tylko odjęli od opłat,więc i tak masz lepiej;-)
A jeszcze tak a propos tego wychodzenia z łóżeczka,jak Tomirowi wyjęłam te szczebelki,to pewnego razu rano po cichu wyszedł z łóżeczka- był w śpiworku,więc musiał raczkować- polazł do kuchni,zjadł kotu rybę z miski,zrobił kupę i przyszedł do nas...mieliśmy takie materace na podłodze...obudził mnie...smród
-ta ryba + kupa w pieluszce... Szczęście,że ta ryba to taka z puszki była,nie surowa
Co do zabezpieczeń pieca,to ciężko z tym u mnie,bo stoi przy samych drzwiach - muszę tak kombinować,by Amelka nie doszła do rozgrzanych drzwiczek,a jednocześnie żebym sobie drzwi nie zablokowała...
Sheeney-super,że mama pomaga- korzystaj,ile się da.a ze czasem musisz ugryźć się w język...cóż...cos za coś
.Dobrze,że przynajmniej mdłości już Cię nie męczą
Alicja,to "ciap-ciap" Isi mnie powaliło



Elwirka,Ida- moja Amelka tez ma dni,że tylko by na mnie wisiała,pcha się na ręce,na kolana,jak ja wezmę,to się wyrywa- jak postawię,to znów chce...czasem sił brak...najlepsze jest to,że nigdy sie tak przy ludziach nie zachowuje i wszyscy zawsze mi mówią"Ale ty masz grzeczne dziecko- jak ślicznie się potrafi sama bawić"
Dawidowe- wow!Ale wypasionego posta walnęłaś!!!!
Nic to,że bolda ci wcięło,jakos się doczytałam
)).Zdrówka dla Laurki i Ciebie.A z zakupami to dziadkowie zaszaleli;-)
Roxi- cieszę się,ze tak fajnie się odnalazłas w nowej sytuacji- jednak nie taki diabeł straszny- oby tak dalej:***
Makuc- i Ciebie e-wirus dopadł?Hm...może powinnam poważnie się zastanowić nad swoją bytnością tutaj,bo jak mnie dopadnie,to kto się Amelką zajmie?;-)
No,cóż,na szczęście angina nie przeszkadza w pisaniu;-)
.Tylko jak Ty,biedna,te konwersacje będziesz prowadzić????Chyba na L4 musisz się udać
;-)
Dziulka- widze,że i Leane nocne pobudki dopadły?Oby to był ten jeden raz,faktycznie może coś ją bolało- te ząbki...No i gratuluje zakupu bucików.U nas,niestety,dla dzieci też takie drogie...:-
no:
Natuś,już kończę pisać;-)
.Fajnie,ze dziś sobie pospaliście dłużej
:-)
Wszystkiego najnajnaj z okazji roczku dla
Lenki
Maury
i Laury
Monimoni,Moriam,E-lona- gratulacje:-):-)
A my wczoraj wieczorem długo sobie pospacerowałysmy- słonko wyjrzało wreszcie na chwilę po tylu dniach,aż się do domu wracać nie chciało
.I zauważyłam,że na fotkach Franka,co Lolisza wstawiała,jest bardziej "jesiennie",niz u nas- u nas jednak wciąż przewaga zieleni,trochę tylko liści leży na trawnikach.
Cos jeszcze miałam???



.Zawsze coś
- nie może byc normalnie
.Mamaagusi- no,niby nie "muszę",ale mus wewnętrzny czuję i powoli zrobię
.Zdrówka dla Ciebie:***A co do włosów,to moja koleżanka raz sobie na wesele zrobiła taką fryzurę,że skręcała pasma i upinała je w górę takimi maleńkimi klamerkami,a resztę włosów zwinęła w koczek- ładnie to wyglądało i nieźle się trzymało,bo ona wprost z tego wesela do pracy przyjechała,stąd widziałam;-)

Dorisku,cieszę się,że u Ciebie wszystko ok.,że Mikus już zdrowy i J. do pionu postawiłaś
.Co do kasy za okna,to jak mój brat jeszcze mieszkał w bloku,to kasy im nie oddali,tylko odjęli od opłat,więc i tak masz lepiej;-)A jeszcze tak a propos tego wychodzenia z łóżeczka,jak Tomirowi wyjęłam te szczebelki,to pewnego razu rano po cichu wyszedł z łóżeczka- był w śpiworku,więc musiał raczkować- polazł do kuchni,zjadł kotu rybę z miski,zrobił kupę i przyszedł do nas...mieliśmy takie materace na podłodze...obudził mnie...smród
-ta ryba + kupa w pieluszce... Szczęście,że ta ryba to taka z puszki była,nie surowa
Co do zabezpieczeń pieca,to ciężko z tym u mnie,bo stoi przy samych drzwiach - muszę tak kombinować,by Amelka nie doszła do rozgrzanych drzwiczek,a jednocześnie żebym sobie drzwi nie zablokowała...
Sheeney-super,że mama pomaga- korzystaj,ile się da.a ze czasem musisz ugryźć się w język...cóż...cos za coś
.Dobrze,że przynajmniej mdłości już Cię nie męczą
Alicja,to "ciap-ciap" Isi mnie powaliło




Elwirka,Ida- moja Amelka tez ma dni,że tylko by na mnie wisiała,pcha się na ręce,na kolana,jak ja wezmę,to się wyrywa- jak postawię,to znów chce...czasem sił brak...najlepsze jest to,że nigdy sie tak przy ludziach nie zachowuje i wszyscy zawsze mi mówią"Ale ty masz grzeczne dziecko- jak ślicznie się potrafi sama bawić"

Dawidowe- wow!Ale wypasionego posta walnęłaś!!!!
Nic to,że bolda ci wcięło,jakos się doczytałamRoxi- cieszę się,ze tak fajnie się odnalazłas w nowej sytuacji- jednak nie taki diabeł straszny- oby tak dalej:***
Makuc- i Ciebie e-wirus dopadł?Hm...może powinnam poważnie się zastanowić nad swoją bytnością tutaj,bo jak mnie dopadnie,to kto się Amelką zajmie?;-)
No,cóż,na szczęście angina nie przeszkadza w pisaniu;-)
.Tylko jak Ty,biedna,te konwersacje będziesz prowadzić????Chyba na L4 musisz się udać
;-)
Dziulka- widze,że i Leane nocne pobudki dopadły?Oby to był ten jeden raz,faktycznie może coś ją bolało- te ząbki...No i gratuluje zakupu bucików.U nas,niestety,dla dzieci też takie drogie...:-
Natuś,już kończę pisać;-)

.Fajnie,ze dziś sobie pospaliście dłużej
:-)Wszystkiego najnajnaj z okazji roczku dla
Lenki
Maury
i Laury
Monimoni,Moriam,E-lona- gratulacje:-):-)

A my wczoraj wieczorem długo sobie pospacerowałysmy- słonko wyjrzało wreszcie na chwilę po tylu dniach,aż się do domu wracać nie chciało
.I zauważyłam,że na fotkach Franka,co Lolisza wstawiała,jest bardziej "jesiennie",niz u nas- u nas jednak wciąż przewaga zieleni,trochę tylko liści leży na trawnikach.Cos jeszcze miałam???




na co ja, że to chyba nie jest dobry pomysł, gdyż a) ciasto kupcze więc nie wiadomo co w nim jest, b) jak zje ciastko to kolacji nie zje i w nocy sajgon zrobi c) i NAJWAŻNIEJSZE ona nie potrzebuje w swoim menu ciast, bo one niczemu dobremu nie służą. Oczywiście teściowa obraziła się na amen plus powiedziała, że się na wychowaniu dzieci nie znam i że Alicja będzie nieszczęśliwa, bo jej słodyczy zabraniam 