reklama

Październikowe Mamy 2010

Witam się i ja:-):-D.

NIe było mnie przez kilka dni,bo:
a) w tygodniu nie bardzo mam czas na pisanie(dzięknęłam tylko tu i ówdzie)
b) w weekend byliśmy u mamy,a tam też czasu na kompa nie bardzo miałam:rofl2:


Kania
jeśli chodzi o poszukiwania pracy,to...poszukuje namiętnie:-(. Niestety,nawet nie jestem zapraszana na rozmowy. Chociaż to i może dobrze,bo nie robię sobie zbyt często nadziei:baffled:. Ale z drugiej strony....Ehhhh,tak źle i tak niedobrze:confused:. Mąż ok. A Kuba? Też dobrze. Ostatnio zapisał się na kółko teatralne:laugh2:. We wtorek ma pierwsze zajęcia:happy:.

mała_mi,czarodziejka super,że znowu jesteście:-D:-):happy:
natolin,kahaaa,roxi dużo zdrówka dla Pudzianka,Tomusia i Ptysia

roxi przekaż dawidowe uściski i zyczenia zdrówka dla Laurki

happybeti
ale masz super lumpa!!!! To u ciebie w St? Podobne widziałam,ale w Berlinie. Jednak tam ostatnio(tzn.rok temu,jak byłam ostatnio) jest dość drogo...
ida niech te marsy-wenusy i inne planety wylądują w końcu na ziemi,żebyście z M mogli dojść do jakiegoś porozumienia:***. A wizyta to kiedy? Bo nie będę codziennie sprzątać i piec ciasta;-)
makuc stolik fajny,ale widzę,że nie do końca spełnia swoje funkcje:-p. Ba! Spełnia zgoła odmienne;-). No i wróciła "stara" avatarkowa makuc:tak:
rysia i jak pisanie cvki? Chcesz moją do wglądu? Chętnie ci udstępnię:tak:
kasis trzymaj się kochana!
doris mi tam wcale nie przeszkadza,że piszesz o Mikołaju. Ja też czasem was zanudzam informacjami o Kubie,więc tym chętniej poczytam coś o Mikim czy innym starszaku.

No więc pojechaliśmy wczoraj do mamy na obiad:happy2:. Ale mamuśka nas przekabaciła,że zostaliśmy na noc. Franek się wykąpał w dużej wannie(my mamy prysznic) 2 razy-wieczorem w sobotę i...rano w niedzielę(z moją mamą;-)). Był przeszczęśliwy. Co prawda mieliśmy problem,żeby zasnął wieczorem,ale po 2 godzinach w końcu padł. Ja wypiłam sobie dwie łomże miodowe,mama z małżem też sobie cosik chlapnęli:tak:. A co!
Dzisiaj mieliśmy zostawić dzieci i skoczyć zrobić na spokojnie zakupy,ale małż troszkę był "zmęczony;-)" po wczorajszym,że daliśmy sobie spokój. I dobrze,bo jak się pakowaliśmy do domu,to mama zapakowała nam tyyyyle jedzenia,że zakupy nie były juz nam potrzebne. Kochana jest.

Jak sobie pomyślę,że jutro o 7.40 trzeba wyruszyć z domu,to aż mi jest zimno brrrrrr
 
reklama
ojej, ale malutko się działo w ciągu dnia.
ale cieszę się bardzo, że Emiliab wróciła
martwię się, że Idusia z mężem w kłótni
przytulam Kasis i życzę spokojnej tej imprezki
i bardzo, bardzo, bardzo dziękuję Happybeti. Zupełnie o tym nie pomyślałam, a przecież Pudzianek faktycznie jest wrażliwy na takie zmiany.

a wiem co jeszcze miałam - o tych butkach Happybeti. Ja to bym się nie martwiła tym, że w grudniu będzie mniejszy wybór, ale może dlatego, że dla mnie to są jednak zakupy na chwilę, więc ważne by spełniały swoją funkcję, a nie muszą być jakieś super piękne :-)
 
Ostatnia edycja:
czas mam, więc może w końcu uda mi się Was na spokojnie poczytać. Tym bardziej, że nie ma tego jakoś zniewalająco dużo :rolleyes2::errr:
przede wszysktim chciałam dużo zdrówka Laurce DAWIDOWE posłać! rzeczywiście jakoś szybko się to choróbsko rozwinęło. I że aż w szpitalu wylądowała? biedna :-( ciekawe jak teraz się czuje i kiedy ją do domu wypuszczą. Oby szybko.
KANIA cieszę się, że powoli do zdrowia wracasz. A na to ZNPM nie wpadłabym chyba nigdy, bo u nas się PMS mówi ;-):laugh2: mam nadzieję, że powrót Oliwki po tygodniowym siedzeniu z Wami w domu będzie spokojniejszy niż się spodziewasz. Najgorsze w sumie jest to, że takie dzieciaczki równie szybko się przyzwyczajają do czegoś co i odzwyczajają :-( w każdym razie kciuki mocno trzymam! odnośnie kataru to tak, w końcu od Aliczki won pajszedł. Zastanawia mnie tylko na jak długo... moje nauczanie natomiast ostatnimi czasy niestety głównie w weekendy się odbywa. Ale dzięki temu na tygodniu mogę bardziej na luz wrzucić i tak się z pracą nie spinać, więc aż tak tragicznie z tymi pracującymi niedzielami nie jest. A z tą Twoją nieprzychodząca @ coś podejrzane mi się wydaje :laugh2::rofl2:;-) i to BARDZO.

ROXI ja też musztardy nie lubię ;-) poza tym nawet sobie nie wyobrażam chipsów o takim smaku... dobrze, że Ptyś to uszko jednak tylko zadrapane miał. Autentycznie zaczęłam się matrwić o Niego, że go tak to uszko boli i przez to sobie jeszcze ranki w nim robi. Tak czy inaczej i tak wspołczuję, bo podobnie jak Pudzianka NAT, trzyma Was to choróbsko i trzyma. brrr. a linka wstawiać nie będę :-p:laugh2::rofl2: jako że dodatkowej konkurencji DAWIDOWE i ELWIRCE robić nie chcę. O! P.S gratki dla Ptysia za coraz pewniejsze stanie samemu. U nas Alutka już coraz pewniej dreptać zaczyna a ja jakoś się za bardzo nie cieszę z tego powodu :rolleyes2:
KROMA widzę, że wczorajsze zakupy tak samo "udane" miałaś jak ja przedwczorajsze. Ceny w sklepach są kosmiczne, to fakt. I na dodatek nie ma za bardzo z czego wybierać, co mi się BARDZO nie podoba.
ELIZA z tym nielubieniem śpieszenia się w trakcie jakichkolwiek zakupów mamy podobnie ;-) Poza tym gratki zębowe dla Adasia. Już sporą kolekcję "gryzaczy" ma widzę. super!
HAPPY ale fajny ten chiucholand macie. Szkoda, że u mnie zamiast kilku beznadziejnych jednego superwypasionego nie ma... odnośnie butów niestety pomóc nie potrafię gdyż ten sam problem mamy. Z tym, że u nas "dramatyzm sytuacji" podnosi jeszcze fakt, że młoda ma BARDZO małą stopę (aktualnie 18 są na nią za duże), więc znalezienie wygodnych, ok cenowo i jeszcze dobranych rozmiarowo butów z cudem graniczy. Teraz niby jest wybór ale znowu boję się strzelać w numeracje, bo stopa może jej w 1,5 miesiąca zarówno bardzo urosnąć jak i nie urosnąć prawie wcale :baffled:
NAT cieszę się, że Pudzianek jednak się bez gorączki, a co za tym idzie i bez leku, wczoraj w nocy obył. Odnośnie zimy to HAPPY też mnie tą informacją przeraziła i to nieźle. Na samą myśl mnie telepie.
IDA Ty mięsożercą z wyrzutami sumienia jesteś a ja mięsiwa praktycznie nie jadam, bo mi nie smakuje :ninja2::rolleyes: za to nabiał w ilościach hurtowych pochłaniam.
KASIS wiesz, wydaje mi się, że bardzo dobrze z ta współną organizacją roczku robicie! a jak coś pójdzie nie tak to zawsze możesz grzecznie gościom "drzwi pokazać" jak to już ładnie HAPPY napisać zdążyła.

i koniec.
 
Ostatnia edycja:
halo ja doczytałam ostatnią stronę i
Kaniu czy oby napewno czekasz @ jak nie czekasz to trzymam kciuki :-)
Kasis i fajnie, ze razem robicie, ja mysle, ze bedzie dobrze, bo kazdy jest dorosły i bedzie myślał o dziecku :-)
Dawidowe zdrówka dla Laury
Roxi biedaczek Ptysiek
Maqc gratuluje kroczków

oj to tyle ...................................... i chciałam tylko napisać, że jakoś dziwnie jest na BB :-(................ale może jak wrócę już na stałe to będę myśleć inaczej
 
Ostatnia edycja:
witam wiecczornie :))) mloda wciela na obiadek wp oludnie miche zmiksowanego papu - miesko wolowe, dwie marchewy, dwa duze ziemniaki i kawal pory - a z 400 gram tego bylo:)) serek i jogurcik i cala hepi byla jak poszla do lozeczka. ona jak sie ja kladzie to az piszczy z radochy ze w koncu siesta i az sie rozciaga po calym lozeczku:)))

jak ona poszla spac to ja tez walnelam sie do wyrka i wstalam o 15.20. mloda tuz po mnie. podwieczorek i pojechalismy na spacer nad jeziorko bo pogoda boska, wzielismy ze soba nasza nianie bo tez jej sie nudzilo wiec przy okazji nam walnela kilka fotek w 3. na glaerii juz wrzucone :pppp

jutro mam wolne!!!!!!!:)))
 
A ja znowu jakpo ogień... bo ciężkie dni nastały u mnie w domu. Mały daje do wiwatu mega ostro. Tzan pewnie już znudzony siedzeniem w domu. antybiotyk bierze, ale do tego dostał okropny kaszel więc jut5ro znów do lekarza, żeby go osłuchac. mam w domu terroryste, potrzebuję rady bo nie wiem co zrobić. mały wszystko płaczem wymusza... otwarcie szuflad drzwi, noszenie na rekach, ale co ciekawe tylko do A. i do dziadka z tym noszeniem uderza, do mnie nie. ale wyje jak cos nie tak, tzn to malo powiedziane drze sie jak zazynany prosiak potrafi rzucic sie na ziemie i wpasc w mega histerie z powodu tego, ze np nie pozwlam mu wlazic do zamrqzarki, albo jak mu pieluche zmieniam. nagralaym i wam puscila, alejeszcze powie ktos, ze dziecko maltretuje, ta wyje, ostathio nie wytrzymalam i sie rozplakalam jak tak maly zrzedzil a on zaczal sie smiac, eh. slodki jest serio potrafi tulic sie i byc grzeczny ale od tej choroby jakby cos go opetalo..... wszelkie jego zle cechy sie spotegowaly... i ta histeria... mam dosyc czasem i mam wrazenie., ze wyladuje w wariatkwie... zostawilam dzisiaj A z malym na dwie h i poszlam do kolezanki na malowanie pazurow bo myslalam , ze ku.... wicy dostane.... juz nie mialam sil... bo ciagle tylko praca, dom, dziecko, szkola, sprzatanie gotowanie, sranie w banie ;p ;p nie to zebym narzekala na bycie mama bo uwierzcie mi ubostwiam moje dziecko, ale boje sie, ze po pierwwze bedzie straszny nerwus bo potrafi na nas krsyknac nawet, oraz ze ma jakies adhd, nawet jak pije wpozycji lezacej butle to kopie nozkami albo kreci stopami albo puka jedna reka w bok kojca. ratunku co mam zrobic z tym jego charakterkiem... jestem stanowcza i konsetwntna np z ta zamrazarka juz od 3 miesiecy.... nie pozwalam a on i tqk swoje... a z lepszych wiesci przeszedl dzisiaj z tych nerwow sam przez caly pokoj do dziadka na rece chciasl,. tak wyl, ze az ataku kaszlu dostal
;\
 
STRIP jak Leane przegina pale i np kopie mnie dla zabawy przy zmianie pieluchy to lapie ja za nogi i patrze w oczy robiac duze oczy i surowa mine i tak nieraz 2-3 razy az odpusci. ostatnio Leane tez ma faze " na raczki" ale wymusza to takim udawanie mze bedzie plakac wiec jej mowie " nie wezme dzidziusia bo dzidzius jest niedobry" ewidentnie widze ze to test. jak zabronie czegos to tez nieraz udaje ze bedzie plakac ale patrzy mi w oczy co ja nato wiec ja surowe spojrzenie i palcem kiwam "nonono". ale takie napady histerii jak piszesz to odpukac ale nei zdarzyly mi sie...na twoim mijescu bym posadzila go wtedy i stanowczym glosem "tak nie wolno!" .Leane jak cos sie nie podobalo i probowala krzyknoc to ja od razu " noooo ja ci tu pokaze zaraz krzyczec na mame!" i tak ze dwa razy i jakos ucichnlo. dzisiaj na spacerze mloda trzymalam do fotek an rekach. cala hepi oczywiscie. chcialam ja wlozyc do wozka bo klocek z 13 kilo juz wazy albo lepiej to sie rozplakal wiec tymbardziej wyladowala w wozku i kleknelam przy niej pogrozilam palcem i powiedzialam " Leane tak nie wolno, mama cie nie wezmie bo placzesz". nagle po minucie usmiech i jechala w wozku grzecznie.


ja za to mam inny problem.... nie wiem co mi jest... ostatnio nie umiem sie wyluzowac.... za tydzien na weekend mielismy jechac do chrzesnego Leane, ale zadzwonilam i pwoiedzialam ze nie pojade... postanowilam isc do fryzjera bo od chrzcin Leane nei bylam.... chce odpoczac w sobote po pracy, moim ostatniu dniu w piatek, chce miec dzien dla siebie, jakies zakupki, po prostu dla siebie czas. maz nie rozumie ze przeciez jak tam pojedziemy to nie musze sprzatac i gotowac. wkurzony jest bo zaplanowal se ze pojdzie tam na ryby... jasne....on se pojdzie na ryby a ja z Leane caly dzien bede sie bawic, tak ma wygladac moj odpoczynek?? jeszcze uzerac sie wieczorem lub w nocy bo ona jak nie spi u siebie to ma problem z zasnieciem i w ogole wyje ze to nie jej lozeczko i pokoik.... ogolnie wywnioskowalam ze jestem niewolnica samej siebie, nie umiem np przelozyc prasowania na inny dzien i np poleniuchowac z gazeta tylko musze zrobic wszystko w domu i dopiero odpoczywac...znaczy sie nei odpoczywac bo czas sie skonczyl jesli chodzi o dzien.... naprawde momentami mam dosyc samej siebie, tego zasranego perfekcjonizmu, i tej zasady " najpierw obowiazek potem przyjemnosc". maz mowi ze przeciez nic sie nie stanie jak on poprasuje, a ja mowie ze nie potrafie sobie wyobrazic zeby ktokolwiek prasowal poza mna. on mowi ze przeciez potrafi a jakos nie mam do nikogo zaufania tylko do siebie. maz nawet zaproponowal ze skoro nie chce jezdzic spac do kogos z Leane to mozemy czasem np mojej mamie kazac przyjsc do nas spac a my sie rozerwiemy we dwoje. moja odpowiedz: NIE! bo bym chyba nie przezyla bez niej nocy. jestem jakso spieta i przejeta wszystkim i to mnie pozera. zastanawiam sie czy nei isc do jakiegos psychologa bo naprawde od dluzszego czasu mam wrazenie bycia niewolnica samej siebie. mam mozliwosc wyjsc albo odpoczac naprawde to nie, bo przeciez se musze wymyslec zajecie typu ukladanie, sprzatanie itp itd.... tak nie moge zyc i nie wiem jak ja tak pociagnae dlugo jeszcze.... wylam dzisiaj wieczorem bo doslownie nie wiem co robic. odmawiam wszystkim obiadkow proszonych (wkuuuuurrrrwia mnie to juz do bolu) bo wole posiedziec w domu niz jechac, siedziec przy stole 4h i do tego uzerac sie z mala ktora potrzebuje teraz uwagi z naszej strony. w domu jak np rano przy kompie siedze to skubana potrafi mnie "uwiesc" i odciagnac od kompa, bo podejdzie z zabaweczka i mi ja wciska w reke albo raczke wyciaga.... jak jej odmowic??? bawilam sie z nia do poludnia ale od czasu do czasu musialam podejsc do garow, odwracam sie a Leane siedzi za moimi nogami i sie patrzy i koleczko mi daje.... musialam umyc lapy z cebuli i podalam ja mezowi bo inaczej bym nic nei zrobila. ogolnei czuje ze chyba mam zmeczenie materialu jakies....
 
Dobry wieczor! Jest prawie 20:30 a ja popijam druga kawe... :crazy:
Czuje sie dzisiaj fatalnie. Wyglada na to, ze jak moim facetom przeszlo tak poszlo teraz na mnie. Nie wyspalam sie przez ten cholerny kaszel :wściekła/y:Budzil mnie co chwila, a potem w nocy co godzine pewnie. Z tego wszystkiego zaspalam. Obudzil mnie glos Adasia o 8:52, a dzisiaj moja pora na wstawanie. Zjedlismy jajeczniczke na smietanie, ale apetyt mi nie dopisywal. Za to Adasiowi, jak zwykle :happy: Potem maz mnie opierniczyl, ze pozwolilam Adasiowi "stukac" klockami pod drzwiami naszego pokoju, kiedy on probowal spac... troche mi sie glupio zrobilo, ale nieprzytomna bylam...

Myslalam, ze nie wyjde nawet dzisiaj na spacer, taka bylam snieta. Ale pogoda piekna, cieplutko, wiec mi bylo zal maluszka i w koncu sie zebralam jakos. Za to wygladalam typowo po amerykansku: spodnie dresowe, bluza meza, trampki i rozczochrane wlosy... tylko zeby wyszorowalam - sukces ;-)
Powiedzialam mezowi, ze jak Adas pojdzie na druga drzemke to ja sie tez klade. To ten, ze on tez sie polozy...
W efekcie ja nie zasnelam wcale, bo w pozycji horyzontalnej kaszel mi nie daje spokoju. Za to malzonek sie wyspal.... no i gdzie tu sprawiedliwosc??? Usiadlam w koncu na lozku i doczytalam ksiazke. Na siedzaco prawie nie kaszle. No ale jak mam spac na siedzaco???

Kroma, dzieki za wyjasnienie o swiezynce :-) Kurcze, az mi glupio, w koncu sie wychowalam na wsi, czemu ja nie wiem co to jest???? Jestem prawie pewna, ze w naszych stronach nigdy tak tego nie nazywali, no bo chyba bym pamietala...?
Ida, smacznego :-D

Poza tym, zdrowia wszystkim chorowitkom: Laurce, Piotrusiowi, Blazejkowi i Tomkowi. Kahaa i Kasis, zapomnialam wczoraj o Waszych maluszkach i przepraszam. Z pamiecia u mnie tak sobie a do tego ja zazwyczaj nie odpisuje w trakcie czytania tylko czytam wszystko w wolnej chwili a potem odpisuje, jak mam czas znowu. W efekcie zostaje mi troche tego tylko w glowie.
Zdrowka wszystkim innym chorujacym, bo napewno jeszcze kogos pominelam.

Czekam teraz tylko na moj ulubiony serial: "The Good Wife" (nie wiem czy pokazywali w Polsce) i potem zaraz spie. Moze jak wezme ten syrop co mi go maz kupil to mi kaszel troche odpusci :baffled: Nie kapie sie dzisiaj, maz ma na pozniej do pracy jutro wiec zawiezie Adasia do zlobka a ja sie wyprysznicuje wtedy i doprowadze sie do stanu "ogladalnosci". Sama sie nie bede spieszyc do pracy, skoro mi rozprawe przesuneli na inny termin. Mialam isc zeznawac o 8:30 ale na szczescie jeszcze nie musze. To jedna z niewielu dobrych stron tej pracy - jak nie mam umowionego spotkania albo rozprawy sadowej to moge sobie mniej wiecej sama ustalac godziny pracy.
Ale i tak jakby Rysia chciala, to chetnie bym jej te robote oddala i jeszcze bym mogla doplacic :-D Za dwa tygodnie wypadaja nam dwa wolne dni, wtorek wybory a piatek swieto....ahhh, doczekac sie juz nie moge. A potem przyjdzie Swieto Dziekczynienia i tez czterodniowy weekend - hurra!

No nic, ide bo zaraz mi sie serial zaczyna. A ze jeden odbiornik od kablowki nam padl, to w drugim telewizorze nie moge niczego nagrac...wiec musze obejrzec na biezaco.
Kania, trzymam kciuki za bezproblemowy powrot Oliwki do zlobka.
Milego dnia.
 
reklama
dawno nie miałam takiej nockiOli poszła spać o 21 jedna pobudka o 23 na picie o 4.30 do 6 przerwa w spaniu i jeszcze spi rewelacja jestem w szoku
Przepraszam że nie nadrabiak więcej na zamnkniętym
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry