emiliab
Fanka BB :)
Witam się i ja:-)
.
NIe było mnie przez kilka dni,bo:
a) w tygodniu nie bardzo mam czas na pisanie(dzięknęłam tylko tu i ówdzie)
b) w weekend byliśmy u mamy,a tam też czasu na kompa nie bardzo miałam
Kania jeśli chodzi o poszukiwania pracy,to...poszukuje namiętnie:-(. Niestety,nawet nie jestem zapraszana na rozmowy. Chociaż to i może dobrze,bo nie robię sobie zbyt często nadziei
. Ale z drugiej strony....Ehhhh,tak źle i tak niedobrze
. Mąż ok. A Kuba? Też dobrze. Ostatnio zapisał się na kółko teatralne
. We wtorek ma pierwsze zajęcia
.
mała_mi,czarodziejka super,że znowu jesteście
:-)
natolin,kahaaa,roxi dużo zdrówka dla Pudzianka,Tomusia i Ptysia
roxi przekaż dawidowe uściski i zyczenia zdrówka dla Laurki
happybeti ale masz super lumpa!!!! To u ciebie w St? Podobne widziałam,ale w Berlinie. Jednak tam ostatnio(tzn.rok temu,jak byłam ostatnio) jest dość drogo...
ida niech te marsy-wenusy i inne planety wylądują w końcu na ziemi,żebyście z M mogli dojść do jakiegoś porozumienia:***. A wizyta to kiedy? Bo nie będę codziennie sprzątać i piec ciasta;-)
makuc stolik fajny,ale widzę,że nie do końca spełnia swoje funkcje
. Ba! Spełnia zgoła odmienne;-). No i wróciła "stara" avatarkowa makuc
rysia i jak pisanie cvki? Chcesz moją do wglądu? Chętnie ci udstępnię
kasis trzymaj się kochana!
doris mi tam wcale nie przeszkadza,że piszesz o Mikołaju. Ja też czasem was zanudzam informacjami o Kubie,więc tym chętniej poczytam coś o Mikim czy innym starszaku.
No więc pojechaliśmy wczoraj do mamy na obiad
. Ale mamuśka nas przekabaciła,że zostaliśmy na noc. Franek się wykąpał w dużej wannie(my mamy prysznic) 2 razy-wieczorem w sobotę i...rano w niedzielę(z moją mamą;-)). Był przeszczęśliwy. Co prawda mieliśmy problem,żeby zasnął wieczorem,ale po 2 godzinach w końcu padł. Ja wypiłam sobie dwie łomże miodowe,mama z małżem też sobie cosik chlapnęli
. A co!
Dzisiaj mieliśmy zostawić dzieci i skoczyć zrobić na spokojnie zakupy,ale małż troszkę był "zmęczony;-)" po wczorajszym,że daliśmy sobie spokój. I dobrze,bo jak się pakowaliśmy do domu,to mama zapakowała nam tyyyyle jedzenia,że zakupy nie były juz nam potrzebne. Kochana jest.
Jak sobie pomyślę,że jutro o 7.40 trzeba wyruszyć z domu,to aż mi jest zimno brrrrrr
.NIe było mnie przez kilka dni,bo:
a) w tygodniu nie bardzo mam czas na pisanie(dzięknęłam tylko tu i ówdzie)
b) w weekend byliśmy u mamy,a tam też czasu na kompa nie bardzo miałam

Kania jeśli chodzi o poszukiwania pracy,to...poszukuje namiętnie:-(. Niestety,nawet nie jestem zapraszana na rozmowy. Chociaż to i może dobrze,bo nie robię sobie zbyt często nadziei
. Ale z drugiej strony....Ehhhh,tak źle i tak niedobrze
. Mąż ok. A Kuba? Też dobrze. Ostatnio zapisał się na kółko teatralne
. We wtorek ma pierwsze zajęcia
.mała_mi,czarodziejka super,że znowu jesteście
:-)
natolin,kahaaa,roxi dużo zdrówka dla Pudzianka,Tomusia i Ptysia
roxi przekaż dawidowe uściski i zyczenia zdrówka dla Laurki
happybeti ale masz super lumpa!!!! To u ciebie w St? Podobne widziałam,ale w Berlinie. Jednak tam ostatnio(tzn.rok temu,jak byłam ostatnio) jest dość drogo...
ida niech te marsy-wenusy i inne planety wylądują w końcu na ziemi,żebyście z M mogli dojść do jakiegoś porozumienia:***. A wizyta to kiedy? Bo nie będę codziennie sprzątać i piec ciasta;-)
makuc stolik fajny,ale widzę,że nie do końca spełnia swoje funkcje
. Ba! Spełnia zgoła odmienne;-). No i wróciła "stara" avatarkowa makuc
rysia i jak pisanie cvki? Chcesz moją do wglądu? Chętnie ci udstępnię

kasis trzymaj się kochana!
doris mi tam wcale nie przeszkadza,że piszesz o Mikołaju. Ja też czasem was zanudzam informacjami o Kubie,więc tym chętniej poczytam coś o Mikim czy innym starszaku.
No więc pojechaliśmy wczoraj do mamy na obiad
. Ale mamuśka nas przekabaciła,że zostaliśmy na noc. Franek się wykąpał w dużej wannie(my mamy prysznic) 2 razy-wieczorem w sobotę i...rano w niedzielę(z moją mamą;-)). Był przeszczęśliwy. Co prawda mieliśmy problem,żeby zasnął wieczorem,ale po 2 godzinach w końcu padł. Ja wypiłam sobie dwie łomże miodowe,mama z małżem też sobie cosik chlapnęli
. A co! Dzisiaj mieliśmy zostawić dzieci i skoczyć zrobić na spokojnie zakupy,ale małż troszkę był "zmęczony;-)" po wczorajszym,że daliśmy sobie spokój. I dobrze,bo jak się pakowaliśmy do domu,to mama zapakowała nam tyyyyle jedzenia,że zakupy nie były juz nam potrzebne. Kochana jest.
Jak sobie pomyślę,że jutro o 7.40 trzeba wyruszyć z domu,to aż mi jest zimno brrrrrr



za to nabiał w ilościach hurtowych pochłaniam.
Budzil mnie co chwila, a potem w nocy co godzine pewnie. Z tego wszystkiego zaspalam. Obudzil mnie glos Adasia o 8:52, a dzisiaj moja pora na wstawanie. Zjedlismy jajeczniczke na smietanie, ale apetyt mi nie dopisywal. Za to Adasiowi, jak zwykle