Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
)a co najgorsze dzisiaj do domu mój M przywiózł po drodze z pracy pączki,słodkie bułki,parówki w cieście i pizze (nawet nie wiecie jak mi ślinka ciekła
).Co do makijażu to w domu,na spacery czy do sklepu wychodze bez makijażu ale już na "wielkie" wyjścia puder,tusz i kredka muszą być
no to się rozpisałam...też mi jakoś weny brak na cd

ehhh cóż za zaszczyt :-)


:-)
.Gadała "przez telefon"- dałam jej ten stary do rączki i nawijała - scenariusz rozmów zawsze taki sam:"Halo!Halo?Tata!Tata?"-po czym następowała tyrada w jej języku,zakończona krótkim"Pa!".I tak kilka razy,w kółko
Ale nie narzekam,bo od północy do 5.00 spokój.
.
.Ile sie natłumaczyłam,że jak chcą dziecku przyjemnośc zrobic,niech kupią owoc,jogurcik,soczek- teraz,"szczęście w nieszczęściu"przez alergię bratanicy już się nauczyli,że dziecku nie wolno dawać wszystkiego,bo to może odchorować .I zawsze pytają,czy coś tam Amelce wolno jeść.A tak już "wyćwiczeni",że u dziadków to nawet zdrowiej je,niż w domu
- obiadki osobno robione,z działkowych warzywek i kurczaków od cioci,dżemiki z brązowym cukrem,makaron z żytniej mąki,przez babcię dla wnuczek specjalnie robiony,bo mniej glutenu,a wszelkie ciasteczka i czekoladki "zbanowane" kompletnie
.Więc przynajmniej pod tym względem spokój
.
- wszystko ją interesuje i chce to,co ja,więc na razie nie mam jak
.A,szczerze mówiąc,tęsknię za tym ...póki co to pledzik- patchwork jej uszyłam i to z ledwością:-
.
.W ogóle to może lepiej,by ona tych dzieci nie miała,bo połączenie tępoty z przekonaniem o własnej nieomylności niezbyt dobrze wróży na przyszłość
.
- inne mi nie smakuje,takie "wodniste" mi się wydaje
.A tak mi sie przypomniało,jak tu kiedyś,dawno gadałyśmy,jak to młode mamusie zawsze się wysztafirują na spacer z dzieckiem,bo to dla nich jedyna okazja
.U mnie legginsy rządzą ,no,ale ja swoje marszobiegi z wózkiem uprawiam i nie wyobrażam sobie siebie np. w szpilach w parku
.
.No,ale chyba to się nie spełni,ani się obejrzę,to Amelka do szkoły bedzie musiała iść i już człowiek uziemiony
.
i myślę,ze to dobre motto na rozpoczęcie dnia
;-):-).Więc nie mów już,że "jako-tako albo jeszcze gorzej",tylko weż sobie ten tekst do serca
.A ,no i szacoon za dzielne posługiwanie sie prezentem
.
.Jakie kombinacje sie robiło!A to pod ziemniakami ukrywało,a to do kubka z kompotem wrzucało i nakrywało talerzem- brrr

.ale myślę,że u niego to tez z domu wyniesione- babcia okropną kucharką była ,to się zraził do tych potraw...


- przyjemne miasteczko,jeździłam tam na teatry
.Córka mojej koleżanki ma na drugie Dobrochna,też Dobrusia mówili
.W ogóle bardzo ładne imię,z taka pozytywną wibracją
.
.
.


.Ale ja to łakomczuch jestem


.
:***
w końcu sie wkurzyłam i powiedziałam że albo będą jej dawali to co ja ustaliłam albo niestety nie będziemy do nich przyjeżdżać. I poskutkowało. Teraz walcze z małżem
tu niby "tak kochanie, oczywiście kochanie" a jak kochanie nie widzi to Isia dostaje ptasie mleczko czy żelka bo wyżebrze od M. jak ten podjada 


nie no dialog przez tel mnie rozbroił
cudna Twoja Amelcia jest :-) u nas jak ktoś rozmawia przez tel to jest od razu wyciąganie rączek bo Isia koniecznie chce sie wtrącić do rozmowy. A jak je sie przystawi tel do ucha to od razu zaczyna oglądac słuchawkę coby sie dowiedzieć skąd ten głos słyszy. jedynie jak z M. rozmawia przez tel to siedzi grzeczna jak trusia i słucha co on do niej nadaje :-)