Bry...
A więc tak święta przeżyłam ale nie było za ciekawie. Wigilię zakończyliśmy już przed 19, bo panna po prostu dała taki koncert ze zmęczenia i trzeba było wracać do domu, poszła spać nie wykąpana, na śpiocha przebierałam, niewiele zjadła. Pierwszy dzień Świąt byliśmy u teściów, szwagier nie przypadł Oliwii do gustu, strasznie się go bała, wręcz histerycznie...więc nockę z niedzieli na poniedziałek mieliśmy taką że od 23 do rana z kilkudziesięcioma pobudkami ze mną w łóżku. Drugi dzień Świąt spędziliśmy u moich rodziców, tu już było jakoś spokojniej choć do mojego brata Oliwia też nie pała zbytnim zaufaniem i się go boi... to wczoraj zasnęła spokojnie i nocka była z jedną pobudką. Więc nie wiem czy ten "wujek" po prostu tak na nią podziałał, czy też nadmiar atrakcji czy też coś innego. Zastanawia mnie to, czy ten lęk separacyjny może aż tak długo trwać????
Siostra spędziła święta w domu wraz z mężem. Chciała ją lekarka dać do szpitala na święta ale ona się nie zgodziła. Dzwoniłam do niej w Wigilię to miała całkiem niezłe samopoczucie psychiczne, bo fizycznie jest wyczerpana 6 tygodniową biegunką :-( Wczoraj niestety nastrój się pogorszył. Mówiłam jej, żeby jednak poszła do tego szpitala,, tam się nią odpowiednio zaopiekują poza tym będę ponosić odpowiedzialność za nią i dziecko a tak chodzi od lekarza do lekarza i odpowiedzialność spada na nią całkowicie. Poza tym z tego co mówi to jej organizm w ogóle nie wchłania jedzenia, wszystko przez nią przelatuje. Ileż tak można wytrzymać, przecież to dzieciątko nie będzie miało z czego się rosnąć. Kurczę powiedzcie mi co mam robić bo już sama nie wiem co jej doradzić. Martwię się o nią i dziecko ale przecież nie zmuszę jej do niczego.
Przeczytałam wszystko co napisałyście, ciężko mi się do tego odnieść bo jakoś cały czas myślami jestem gdzie indziej więc mam nadzieję że mi wybaczycie.
Gratuluję Leane Dziulki i Agusi Mamyagusi nowych ząbków.
Kroma Ciebie mocno :***, bo tylko tyle mogę.
E-lona cieszę się że z brzuchem lepiej.
Cieszy mnie również fakt, że wróciła Happy i Ida, Mała_mi, jeszcze Alicji brakuje ale mam nadzieję że niedługo też będę mogła czytać jej posty :-)
Dziękuję za pamięć o mojej siostrze i o Nas:***
Święta u większości z Was minęły jak widać radośnie, rodzinnie i wesoło z mnóstwem prezentów co mnie bardzo cieszy:-) U Nas pod choinkę nigdy prezentów sobie nie robiliśmy (nie ma w naszym domu takiej tradycji).