Tak,
Kaniu, Hania to niejadek, ale ostatnio, odpukać, jest chyba trochę lepiej. Trzymam kciuki za lekarza.
W ogóle to Hania jeszcze nie śpi. Przespała w ciągu dnia prawie 3 godziny i teraz mamy za swoje... Mam nadzieję, że zaraz uśnie. Mąż próbuje ją położyć.
Wioli, co jak co, ale fanką chipsów to ja nie jestem. Jakoś jak byłam kiedyś fanką zdrowego żywienia umieściłam je na swojej czarnej liście i trzymam się tego do dziś, co nie znaczy, że jak mąż je, to nie skubnę kilku, ale bez przesady

A wracając do chodzenia w piżamie, to ja jak wstanę z łóżka, to muszę się przebrać. Inaczej czuję się taka wymemłana i mam wrażenie, że dzień mi przecieka przez palce... Nic nie poradzę, tam po prostu mam
Kroma, z tymi zwierzakami to problem polega na tym, że one w ogóle trafiają na łańcuch... No i tutaj rzeczywiście zaczyna się błędne koło... Taki trzymany na łańcuchu pies w zasadzie rzadko 'może liczyć' na dobre słowo czy pieszczotę, i niestety przez to dziczeje... Jest bardziej elementem wyposażenia gospodarstwa, swego rodzaju alarmem niż towarzyszem. Pomijam już fakt wrastania łańcucha w psie karki... Jeśli ktoś decyduje się na zwierzę, powinien zapewnić mu godne warunki. Jeśli nie chce trzymać psa w domu, to niech mu chociaż zapewni kojec i ciepłą budę, bo dla mnie łańcuch to żadne rozwiązanie... Niestety sami niewłaściwym postępowaniem doprowadzamy do tego, że zwierzęta zachowują się tak a nie inaczej, choć, oczywiście, są wyjątki. Puszczanie psa samopas to dla mnie też głupota i choć jestem miłośniczką zwierząt, sama się boję, kiedy gdzieś napotykam samotnego psa, który mnie obszczekuje. Niektórym ludziom należałoby konkretnie nakopać w cztery litery...