Hello...
Amelka dziś znów spała ze mną- wzięłam ją w końcu do siebie i ululałam na kolanach,bo co chwilę był ryyyk i pobudki....Teraz też obudziła mnie o 5.00 na mleko,no,ale to jeszcze zniosę,ważne,że o 3.00 pobudki nie było (...chyba....


).
Wczoraj byłyśmy u mojego brata na urodzinach.Moje dziecko zamiast bawić się z kuzynką ,spędziło większość czasu przy lodówce,odklejając i przyklejając z powrotem magnesy

.Oczywiście wór ciuszków po Kalince...ja nie wiem,gdzie to zmieszczę,ale...takie śliczne niektóre były,ze zal było nie wziąć...zresztą...nie do wiary,ale jakims cudem niektóre nawet po Maksiu rzeczy się trafiły

.Tzn. żaden cud to nie jest- moja mama taki chomik,że nic nie wyrzuca,wszystko trzyma i potem to się objawia w najbardziej niespodziewanych momentach

.
A tak to..."siedzimy....nic się nie dzieje....".Nadal z utęsknieniem czekam na odwilż,bo mam dość tego zimna

.
Rysia- chyba polubię tę Twoją kurewnę


;-)- dzięki niej doczekałysmy się posta od Ciebie.A za Miłoszka kciuki nadal zaciśnięte,ale myśle,że nic już nie powinno się zdarzyć

:***
Kroma...heh...widze,że nocki mamy podobne...


.U nas też jakiś katar jej przeszkadza ...Trzym się :*
Nat- flaszki z alkoholem???



No,no...

Makuc- wiedziałm,że "Kevin" Ci się spodba

.To teraz sięgnij po książkę- na pytania nie odpowie,wręcz przeciwnie,jeszcze bardziej może obraz "zaciemnić",ponieważ w filmie wiele wątków(nie zdarzeń) po prostu pominięto...Ale właśnie dlatego,że nie mamy jasnej odpowiedzi,że zostawia nas z takimi pytaniami,warto

.
I jak Ci się mój Tomir podobał,hehe

?
I nowy awatarek widzę:-)
A co do rajstop wiadomojakich,to oczywiście,ze te przezroczyste




.Miodzio

.Ciekawe,co by M. powiedział,jakbym mu takowe sprawiła



.
Aczkolwiek znałam jednego takiego,co to jak mu żona wyjechała na dwa tygodnie do rodziców,to chodził w jej rajstopach



.Bo już nic czystego nie miał,a wyprac sobie ,bidulek,nie potrafił.A rajstopy dlatego,że ona miała jakieś 1.60,a on prawie 2 (wzrostu) i inne rzeczy na niego nie wchodziły
Wioli...jak Kubuś?
Miłego wypadu na kręgle.Nalezy Ci się

.
Elona,a co z tortem????:-(
Doczytałam.Ja nie widziałam na nim żadnych niedociągnięć,więc tragicznie nie było,nie przesadzaj- baaardzo ładny torcik

.Widziałam kiedyś podobny pomysł- jeszcze miał bulaje z lentilek i misie- żelki jako marynarzyki
Kahaaa- Namolna to moja "koleżanka"



.Pracowałyśmy kiedyś razem,no i tak mnie polubiła,że...

.Słów brak,jaka pusta i tępa dziewczyna...ech...I nie chce się odczepić...
Współczuje nocki i "lotów" z łóżka....

dawidowe- o teorii słodyczmi słodzików nie czytałam,ale wiem,że są okropnie niezdrowe,bardzo zatruwają organizm.Jeśli chcesz trochę ograniczyć kalorie,lepiej przerzucić się na fruktozę- jest o wiele słodsza w smaku od cukru,więc nie trzeba jej aż tyle zużywac,a nie szkodzi tak jak słodziki.Powinna być w marketach normalnie,przynajmniej u nas w małym Tesco widziałam.
Kania-no,to oby u Oliwki faktycznie już całkiem ku dobremu szło...ale Tobą się martwię:-

-

no:...Bo o dziecko to Ty zadbasz,a kto o Ciebie?:***
No i doczytałam o "efekcie sopelkowym"

.Dooobre

Emilka- może Franek taki zmęczony już był i dlatego dał czadu????Mam nadzieję,ze wstanie w lepszym humorku.A w ogóle to dla Ciebie :***:-)
asik- jakoś wcale mnie nie dziwi,że w szpitalu odpoczywałaś.To całkiem naturalne.Ale co do odwiedzin i pobytu z dzieckiem w szpitalu,to i u nas to dość świezy "nabytek cywilizacyjny"

.Pamiętam,jak Maksio był chory,musielismy z eksem awanturę dyrektorowi szpitala

szok:!!!) zrobić i przypomniec,jakie są przepisy,by nam pozwolono w ogóle go odwiedzać


.
Co do grzanego piwa,to zrobiłam kiedyś według przepisu Makłowicza- takie z ubijanymi na parze żółtkami.Bardziej w sumie deserek,niz piwo,ale doooobre to było

.Taka pianka .
Co do czapek,to nie lubię,ale noszę

.Jakbym wyszła bez,od razu potworny ból uszu i głowy....więc już trudno,noszę

.Ale w młodości ,oczywiście,bez smigałam....do czasu.Kiedyś wracaliśmy ze szkoły,jakoś też zima dość mocna była i tak mi głowa zmarzła i zaczęła boleć,że bezczelnie ściągnęłam M. czapkę z głowy i sobie ubrałam



.On miał zawsze takie fajne rzeczy,bo mu siostra robiła ;-).Sweter taki duży z białej wełny też wiecznie od niego pożyczałam

.Za to on brał ode mnie buty na wf

.I zjadał moje śniadania,więc byliśmy kwita


.A niedawno jak pomagałam jego siostrze odkurzać książki,to nawet kilka moich z tamtych czasów się znalazło


.
Dziulka- miłej randki we dwoje

.A na nk zaraz zerknę,bo dawno tam nie byłam

.
No i dobrnęłm do końca.Prawie 2 godziny tworzyłam tego posta.Uff;-).Jeszcze tematyczne i jestem na bieząco:-)