Dzien dobry mowie, bo u Was ranek juz. Zreszta
Happybeti juz szaleje na pobocznych, jak widze :-) czyli wszystko wskazuje na to, ze jest nowy dzien
A ja mialam znowu nadzieje na wyprodukowanie mega-posta, bo mam takie straszne zaleglosci, a tematy takie fajne ostatnio poruszacie... ;-) Ale chyba nic z tego, bo padam juz. Wymeczylam sie gotowaniem i w ogole calym dniem dzisiejszym. Do tego jakies "zyciowe" rozmowy prowadzilismy dzisiaj caly wieczor z moim mezem, na temat naszej przyszlosci i w ogole...
A jutro Walentynki i mamy juz wyjscie zaplanowane na wieczor, wiec tez nie ponadrabiam...ehhh, ale moze pod koniec tygodnia...
Musze odpuscic troche z tym gotowaniem, bo wykanczam sie. Slecze przy garach po nocach i sie tak staram, zeby zawsze cos cieplego i zdrowego bylo dla Adasia na obiadek... ale musze znalezc jakis kompromis, bo juz tak nie moge... przy mojej pracy to juz wcale wolnego czasu nie mam w ciagu tygodnia.
Ale dosyc smecenia. Zaliczylam dzisiaj szkolenie na temat LGBTQ....nawet interesujace bylo. Poza tym, mam wielkie nadzieje zwiazane z praca i prosze o trzymanie kciukow.
Adasiek ostatnio jeszcze wiecej energii dostal, nie wiem skad ja bierze i nie moge zrozumiec, czemu sie nie chce podzielic...
Ale tak powaznie, to zrobil sie bardzo zabawny i wszystko po nas powtarza, wiekszosc malo wyraznie, ale jednak probuje. Do tego wszedl w faze wrzasku, wszystko probuje osiagnac przeszywajacym wrzaskiem, nie placzem, bo ani jednej lzy nie uroni... Na szczescie wrzaski sa tylko chwilowe, chyba tez dlatego ze nic sobie z mezem z tego nie robimy.
Happy, wiedzialam, ze kto jak kto, ale Ty bedziesz wiedziala kto to Uriah Heep

W ogole to musze przyznac, ze wlasnie najlepsze na gesia skorke sa u mnie stare rockowe utwory, klasyka lat 60-tych. Np. Whole Lotta Love tez mnie zawsze przyprawia o ciarki.... Chociaz przyznam, ze najnowszego albumu Evanescence tez slucham namietnie :-)
Ale jak napisalas "stary dobry" SOAD to jakos dziwnie mi sie zrobilo...bo mnie sie zawsze wydawalo, ze to jeden z nowszych zespolow, moze z polowy lat 90-tych...a moze sie myle?
O, wlasnie doczytalam....jak to nie wiesz co pisac??????
Ida, ales znowu nagadala z tym "jestem ze mnie nie ma"....

A ja wciaz jeszcze Halsa nie obejrzalam....
rysiu, wspolczuje tych osemek. Ja na szczescie mam juz wszystkie usuniete... ufff! Ale przyznam, ze bylo ciezko...dwie dolne mialam zatrzymane i usuwali mi w krakowskiej klinice uniwersyteckiej - polecam tam specjalistow. Moje byly ekstra trudne, kazda mi chirurg usuwal 50-60 minut, wlacznie z wierceniem, rozcinaniem dziasla i takie tam "atrakcje".... Dwie gorne za to usuneli mi tutaj, obie naraz i w ciagu niecalej minuty chyba... smiesznie bylo, bo ja myslalam, ze sie dentysta dopiero zabiera do nich, a on mi mowi, ze juz po wszystkim

Ale sie smial z mojej miny

Ale po tych dolnych to bylam napuchnieta jak chomik...moze ze 3 dni. Powodzenia wiec! Ale koniecznie idz do dobrego dentysty!
Makuc, mnie sie tez Twoj awatar bardzo podoba. A w ogole to jak tam z ta podwyzka? Kiedy szef zamierza przyjechac?
Nat, alez z tego Twojego Pudzianka alpinista!

Cale szczescie, ze Adam sie tak nie wspina, bo bym na zawal pewnie zeszla. No i nie dziwie sie, ze mu sie podobalo na zajeciach. A "pampuchy" tez znam, tylko u nas sie "parowance" na to mowi

Ale przede wszystkim to zazdroszcze, ze ktos Ci obiad gotuje

Tez tak chce!
Kroma i
Kania - duuuuzo zdrowka i odpoczynku nocnego!
Kaniu, dziekuje za pamiec i trzymam kciuki, aby Oliwka tez chetnie dzisiaj zostala w zlobku. Kto wie, moze sie akurat przelamie z ta "zasada".
Alicja, ja tez uwielbiam wszystkie kryminalno-zagadkowe seriale, szczegolnie "The Closer", "Rizzoli & Isles", "Mentaliste" tez lubie. "Criminal Minds" swego czasu, przed ciaza, ogladalam wrecz jak uzalezniona, ale potem mi sie przejadlo i zaczelo mnie to przygnebiac, moge nawet powiedziec, ze zaczelam sie bac, ze tyle psychopatow strasznych na swiecie, a zwlaszcza w tym kraju...
No i uwielbialam tez "Bones", ale tez ostatnio troszke przekombinowali.
Ragna, nie martw sie, bedzie dobrze z tym klubem malucha! Hania nie musi wcale tak samo zareagowac. Zwlaszcza jesli ja stopniowo jakos wdrozysz w nowe srodowisko. Z tym synkiem kuzynki to mogla byc calkiem inna sytuacja.
Oczywiscie, rozumiem co czujesz, bo sama mam takie tendencje przejmowac sie innymi przypadkami. Jak komus sie udaje to zaraz mam i bardziej optymistyczne podejscie do mojej sytuacji, a jak ktos ma klopoty to i zaraz na moja sprawe to rzutuje negatywnie...zaraz mam watpliwosci... znajomo brzmi? ;-)
Oki, no to moze pojde juz bo pozno jest strasznie... Jutro wracam wczesniej z pracy, zeby zdazyc sie wykapac przed "wyjsciem" i przyjsciem opiekunki. Mam nadzieje, ze Adasiek dobrze zareaguje, bo ostatnio byla u nas w grudniu. Ma przyjsc na 18.30 i troche sie stresuje wieczornym rytualem...ale ostatnio sobie poradzila, wiec moze znowu bedzie ok.
Milego dnia i romantycznych Walentynek! :-)
