Eliza, trzymam kciuki za to coś związanego z pracą i udane walentynkowe wyjście. Ja też wiem, kto Uriah Heep i bardzo lubię July Morning. Z tą muzyką mam jak Ty – też są utwory, które przyprawiają mnie o gęsią skórkę. Whole Lotta Love to potęga i przykład na to, że cover potrafi być lepszy od oryginału (tak jak np. Running Up That Hill w wykonaniu Placebo jest dla mnie super), ale wracając do Led Zeppelin, to jest to moja ulubiona grupa z tych niedzisiejszych. Uwielbiam ich Since I’ve Been Loving You, bo to jest takie nacechowane uczuciowo, takie trochę bluesowe. Rewelacja. W ogóle lubię piosenki, które są takie bardzo emocjonalne i już sam wokal, nawet nie tekst, potrafi w połączeniu z muzyką bardzo dużo wyrazić. Mój świat do góry nogami przewróciło kiedyś Again Archive, choć to akurat rockowe nie jest. E, o muzyce to mogłabym wiele pisać, więc już nie zanudzam

Dzięki za słowa pociechy odnośnie klubu malucha. No właśnie też tak mam – jak się komuś uda, to zaczynam wierzyć, że mnie też. Poza tym jakoś tak mi się strasznie żal zrobiło synka kuzynki. No ale oni mają całą rodzinę w pobliżu, więc bez problemu opiekę nad małym zorganizują. Jak ja im zazdroszczę…
Natolin, spróbujemy z tym klubikiem, bo obawiam się, że raczej wyjścia nie będzie. Chyba zacznę jakieś uspokajające środki wtedy brać. Może w tym tygodniu uda nam się do jednego pojechać i zobaczyć, jak to tam wygląda, a dwa pozostałe chyba zostaną na przyszły tydzień.
Strip, oby Ci opiekunka do gustu przypadła.
Kania, na zajęcia umuzykalniające Hankę zapisałam, ale musimy czekać, czy zbierze się grupa, więc to jeszcze nic pewnego.
A ja idę teraz pozmywać i umyć podłogę w przedpokoju, bo po spacerku naniosłyśmy z Hanią mnóstwo błotka… A dziś ma wpaść znajoma z pracy. Nie kumplujemy się za bardzo, ale mieszka na moim osiedlu i jeszcze u nas nie była.