Dzień dobry...
Co to by było,jakby pobudki na mleko o 3.00 nie było

.I jeszcze zatkany nosek...Ano,nie ma lekko....
To co,popiszę trochę,nie będę taka;-)

.
W sprawie Walentynek- zgadzam się,że każda okazja jest dobra,by okazać sobie,że nam zależy

.Jednak ja nie mam przekonania do tego "importowanego" święta.Może dlatego,że "za moich czasów" go nie było i nie przywykłam.Ale dałam się uwieść komercji


i kupiłam dzieciom po lizaku-serduszku- tak symbolicznie;-).Trzeba było widzieć minę Amelki,te oczka jak spodki- "co to jest????"....a potem jej pyszczorka,całego ulepionego

.Oczywiście,szybko się jej znudził i odklejałam go potem z łóżka...Nawet Maksio nie uraczył mnie żadną kąśliwą uwaga na temat "komerchy",tylko ładnie podziękował;-)

.A że oprócz lizaka dostał batona ,chipsy i czekoladki za opiekę nad Amelką,w czasie,gdy wyszłam na zakupy,to był happy

.W ogóle mnie zadziwił chęcią zostania z nią,bo miał wybór- albo popilnuje,albo pójdzie do sklepu.Zawsze się tak zarzekał


- że nigdy w życiu.Druga sprawa,to to,że ona w niego jak w tęczę wpatrzona,grzeczniutka wtedy- cała szczęśliwa,że jego widokiem i obecnością może się napawać.Do nikogo taką miłością nie pała ,jak do Maksa.
jeszcze w temacie walentynkowym,to gratuluję
Wioli -mąż zdobyl się na super gest

.
A
Sarisce i mamieagusi kulinarnych wyczynów- az pożałowałam,że ja nie mogłam swojemu takiej radosci sprawić....
Jeszcze tylko pytanko do
Sariski- to kolorowe w serduszkach to był dżem czy lizaki?Bo ciasteczka wyszły śliczne

.A,przyjrzałam się- jednak dżem:-).A że twarde....może to taka odmiana???Że muszą poleżeć i wtedy miękną?Są takie kruche ciasteczka,co najlepsze po kilku dniach się robią.
Strip- brat płacił niani 200 zł tygodniowo,no,ale to było jakiś czas temu już,no i nasze miasto nie za wielkie- w dużych pewnie większa stawka obowiązuje.Poza tym to była już starsza pani,emerytka,która w ten sposób dorabiała sobie.No i tez była z polecenia,oczywiście,sprawdzona przez ich znajomych.
Dawidowe-

- słow brak....nie dość,że zawinią,to z "paszczą" jeszcze


.Biedna Laurka:-

-

-(.Weź gorącą wode w termos ,żeby zaraz po badaniu Niuni mleczko dać,na pocieszenie.
A te 8 miesięcy to już tak na pewno?Nic się nie zmieni?
Nat- ja frytki tak jak Ty smażę

.Miałam kiedyś ten koszyczek,ale kłopot z nim,bo garnek musi być dopasowany.A tak to smażę w woku i tą łyżką na durszlak.
A i z 5 kg ziemniaków tez już frytki smażyłam


- jak do Tomira ekipa wpadła.Ufff- nie polecam

.Ale tak w ogóle to mi smaka narobiłyście na takie domowe i zastanawiam się poważnie,czy dziś sobie frytek z kotletem rybnym i surówką na obiadek nie zrobić.Co prawda planowałam makaron trójkolorowy z sosem serowym,ale....może jutro go zrobię,a dziś te fryty???;-)
A co do rurek,to ja mam o nich zdanie takie,jak
Rysia-rurki i legginsy to mój ulubiony fason.Nie jestem szczupła,daaaaleko mi do tego.Ale jak bym miała jeszcze spodnie luźne ubrac,to w ogóle by wyglądało,ze jest mnie 2 razy więcej.Oczywiście "góra " do tego długa i luźna

;-),żeby nie było.A ze nóg jakichś masakrycznie tłustych nie mam,to jakoś da się przeżyć.Zdziwiło mnie zdanie
Wioli,ze rurki i adidasy "

"

.To jakie spodnie,oprócz dresu,do adidasów pasują????Ale ja to freak "modowy" jestem i się nie znam


.A
Nat- wiem,że tego nie lubisz,ale wybierz się kiedyś do sklepu i zwyczajnie przymierz jakieś rurki,będziesz wtedy wiedziała,na czym stoisz.Nie spróbujesz to się nie przekonasz,a " w ciemno" kupowac tez nie ma sensu.
Co do "zwrotów grzecznościowych",mojej siostry nie pobijecie

.Jak na koloniach w "enerdówku" kiedyś nadepnęła Niemce na nogę i chcąc przeprosić,powiedziała "bitte"



.
makuc- mi się wydaje,że Twój szef doskonale sobie zdaje sprawe z tego,jak bardzo jest nie w porządku wobec Ciebie i dlatego tak wije sie jak piskorz i odwleka spotkanie.Bądź dobrej myśli,on wie,ze tak dłużej byc nie może. :****.Jak wreszcie się zjawi,będzie musiał Cie poważnie potraktować.:***
Szkoda,że Twój prezent na czas nie dotarł.ale chęci się liczą- Twoje i jego

.
Ida- ano,pogoda,a raczej ciśnienie

.Co prawda ja z "ciepełka" się cieszę,a Amelka jeszcze bardziej (smieje się w głos na spacerach,taka szczęśliwa),no,ale coś za coś na razie...a w ogole to u nas dzis w nocy znów spadł śnieg....Ale wolę takie temperatury i śnieg,niż mróz i "goliznę"- brrrr

.Akcji z telefonem współczuję

:***
Dziulka,super,że mogłaś się sniegiem nacieszyć

.Szkoda,że tak szybko stopniał i Leane się nie "załapała".A co do taty,to daj małżowi zadanie,niech teścia zabawia,żebys mogła spokojnie wpaść na BB

.Choc pisz,co u Was :***
asik- biedna Adzia....zdrówka dla niej :***
....i co???Chyba spać pójde jeszcze ;-)

.Albo nie.Bo jak pośpie do 9.00,to znów cały dzień do tyłu.Chyba sobie poczytam....