reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
natolin wiesz mi głównie chodzi o to że te 150zł to dużo dla mnie. Musieliśmy wybrać weekendowe zajęcia bo po pierwsze G. ma prace na zmiany i przeważnie znamy grafik na 2 tygodnie a normalne nauki trwają przez 4 tygodnie ( w sensie co tydzień). Po drugie łatwiej nam opiekę dla Łukasza zorganizować przez weekend bo większość znajomych ma wolne.
 
to ja jeszcze tylko nspiszę że nauki w naszym wypadku odbyły się w sobotę, trwały z 1h moze 1,5 i polegały na tym że ksiądz puścił nam film o naturalnym planowaniu rodziny a sam obiad poszedł jeść - dobrze że miałam jakieś cuksy bo film bez jedzenie nie pasi:-Da co najlepsze to ja ten film widziałam na WDŻ jeszcze w podstawówce:-ppotem jakiś quiz był i tyle - ZA DARMO:-)
 
Ida to BARDZO mnie dziwi co piszesz, bo to nie był kurs przedmałżeński tylko nauki o planowaniu rodziny, a one powinny się odbyć w poradni rodzinnej niezależnie od kursu przedmałżeńskiego, ale jak widać niestety nie wszyscy księża są wyedukowani i potrafiący działać w imię Kościoła, a nie w imię swojego widzi-mi-się :no:
 
nat-przewaznie w sprawach religii się z Tobą zgadzam,ale tu muszę stanąc okoniem:-p:-D.Według mnie te "nauki przedslubne" akurat z religią sensu stricte nie mają nic wspólnego,w sensie,że nie sa jakims "uświęconym" sakramentem czy nakazanym katechizmem działaniem.Logicznie rzecz biorąc,skoro ktoś jest katolikiem,po bierzmowaniu,powinien (teoretycznie:dry:) znać zasady swojej religii.
Jak dla mnie to jest w tym duża sprzeczność,bo skoro ktoś jest wierzący i praktykujący,sam wie,co powinien,a co nie.A znów jak ktoś jest takim katolikiem "po łebkach",to żadne nauki tu nic nie zmienią.
Po prostu nie powinny byc obowiązkowe.Ale to moje zdanie.
 
Happybeti nie mówię, że nauki przedmałżeńskie to dogmat. Po prostu dla Kościoła (w przeciwieństwie do 90% ludzi biorących ślub) małżeństwo jest ważnym sakramentem. I tak jak każdy inny sakrament wymaga duchowego przygotowania i przekazania treści dotyczących tego sakramentu. Stąd nauki przedmałżeńskie. Jako przygotowanie do tego sakramentu. Poza tym chodziło mi bardziej o to, że jak ktoś nie chodzi do kościoła, nie przystępuje do innych sakramentów to po jaką cholerę bierze ślub w kościele? Dziwna schizofrenia dla mnie.
 
reklama
To właśnie miałam na mysli pisząc o bierzmowaniu:tak:- które ,o ile się nie myle,skrótowo rzecz ujmując,jest takim "przyjęciem w grono dorosłych członków kościoła".I wtedy każdy powinien otrzymać już wystarczająca ilośc nauk,aby właśnie jako taka dojrzała osoba swiadomie w tym życiu religijnym uczestniczyć.
Tak mnie jedno zastanawia,czy na takich naukach ktoś dowiedział się czegoś nowego,czego nie wiedział?Nie mówię tu o planowaniu rodziny itp.,tylko o religijnym aspekcie
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry