reklama

Październikowe Mamy 2010

Happy, zgadzam się z Tobą. Wydaje mi się, że w naszym kraju podejście do wiary jest, jakby to ująć, zbyt skostniałe i sformalizowane. Musisz mieć kwitek na to i owo. My też chodziliśmy na nauki, bo trzeba było, a nie dlatego, że chcieliśmy. Uważam, że chrześcijaństwo to bardzo pokojowa i dobra religia, ale katolicyzm, jak i inne odłamy, czasem trochę wypaczają główne jego idee. Dlatego fajnie było wziąć ślub kościelny i przysięgać przed Bogiem miłość, wierność itd., ale niekoniecznie zależało mi na tym, by było to hmm jakby to ująć w zgodzie z nauką kościoła. Mam swoje priorytety w kwestii religii. Niektóre rzeczy aprobuję, inne odrzucam i cóż, no tak już mam. Np. przykazanie miłości jest super i to jest podstawa chrześcijaństwa, ale nie wierzę w dogmaty i już, i nie widzę ich sensu.
 
reklama
Nato do to go wykorzystaj po cichu ;-).
Ja mam tylko lub cywilny, za inny inny się nie biore. Oba kraje wydały dokumenty małżeńskie i wsio.
Nat ja się tylko nie zgodze z tym jak ktoś może mnie uczyć jak robić dzieci, razem żyć jak sam nigdy nie miał doczynienia a w zasadzie nie powinien ;-). Zresztą się zgodze.

Ida to już nie mogę się doczekać, kacaraczej nie miewam mimo dużej ilości alkoholu.


Ragna to przestań jej zabraniać. Znudzi się

Ika Nat dobranoc

mała mi naprawde współczuje wydatku.
 
Happybeti nie wiem czy do końca rozumiem. A poza ja mimo iż jestem blisko Kościoła nie sądzę, żebym przy bierzmowaniu już była dojrzała duchowo jeśli chodzi o kwestie małżeństwa. Stąd nauki przedmałżeńskie.

Ragna dlatego przyznaj szczerze, że tworzysz własną religię i już. Nikt nikogo nie zmusza, żeby był katolikiem, ale biorąc ślub kościelny w Kościele Katolickim bez przekonania na pewno skłamałaś chociażby w jednym miejscu. Jak dla mnie to schizofrenia.
 
Ostatnia edycja:
Happy ja byłam bierzmowana w 8 klasie czyli 15 lat i przyznam że wtedy to ja jeszcze napewno nie wiedziałam wiele o małżeństwie. Dopiero co chłopaków zaczełam zauwać :szok:
 
Wiedzy może mi to specjalnej nie dało, bo byłam już po 4 latach specjalistycznych studiów(a nie dlatego, że byłam po bierzmowaniu), ale przygotowało mnie to duchowo na pewno.
 
A dla mnie to nie schizofrenia, Natolin. Spójrz na dogmaty - ile tak naprawdę mają wspólnego z Bogiem? Przecież stworzone są przez ludzi. Czy tak naprawdę dla Boga tak wielkie znaczenie ma to, czy Maria była czy nie była wieczną dziewicą (przepraszam, jeśli Cię obrażam albo weźmiesz to za bluźnierstwo)? I czy to dla osób wierzących ma jakieś znaczenie? Mnie najbardziej denerwuje podejście Kościoła do seksualności właśnie. Poza tym wyszłam z założenia, że nie przysięgam przed księdzem, a przed Bogiem. Dla mnie istotą wiary jest to, by starać się być dobrym i dbać przede wszystkim o ludzi, bo, zgodnie z nauką Kościoła, w nich jest Bóg. Cała otoczka to dla mnie sprawa drugorzędna. Dla mnie lepszym chrześcijaninem jest osoba niewierząca, która pomaga ludziom niż osoba, która zna katechizm, chodzi do spowiedzi, ale nie ma za grosz tolerancji dla inności. Moim zdaniem miłość do bliźniego powinna się także wyrażać poprzez tolerancję. Każdy ma prawo działać tak, jak mu sumienie nakazuje, oczywiście w granicach norm społecznych i jest to OK, dopóki nikogo nie krzywdzi, a często mam wrażenie, że księża katoliccy uważają, że mają monopol na rację. Choć posądzasz mnie o schizofrenię i kłamstwa podczas ślubu, to ja święcie wierzę, że, nawet jeśli tak było, na pewno Boga nie uraziłam, tak jak i obecnych wtedy w kościele osób, a zwłaszcza mojego męża.
A co do tworzenia własnej religii, to uważam, że nie ma dwóch osób, które tak samo odbierają Boga, więc każdy z nas wyobraża sobie inaczej Boga, raj itd. Dla każdego religia jest czymś innym i inaczej wyraża się religijność. Może napiszesz, że idę na łatwiznę, ale wierz mi, chciałabym być osobą bardzo wierzącą, ale po prostu nie umiem inaczej, jak tylko wszystko analizować i koniec...
 
Ostatnia edycja:
reklama
dopisałaś w trakcie mojego posta,więc zamiast edytowac,to jeszcze ci napisze:tak:
Do wzięcia slubu studia nie są potrzebne,a zatym idzie,taka wiedza,jaką Ty miałaś.Ale wydaje mi się,że jak ktoś jest prawdziwym,praktykującym katolikiem,chodzi do kościoła,przestrzega przykazań i nauk itp.,to powinien wiedzieć wystarczająco dużo na temat swojej religii :confused:
...a żeby uniknąć "schizofrenii" właśnie dlatego za katoliczkę się nie uważam
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry