reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
w połowie nowego odcinka chirurgów dziecię alarm zapodało... ja wiedziałam ze dzisiaj już luzu nie będzie :( idę małżonka chyba zmienić bo on wstaje (teoretycznie) wcześniej niż ja:cool:
 
to i ja sie stleniam jak nikogo juz niet. papusie i do juterka lasencje.

jutro po rpacy musze posprzatac chate, naszykowac tacie posciel i takie tam drobiazgi wiec wieczorkiem zawitam jak zawsze. mam tylko nadzieje ze NAT sie pojawi i ze ogolnie wszystko wroci do normy.
 
Dobry wieczor/Dzien dobry :biggrin2: Ciekawa jestem, czy happybeti juz gdzies tam jest :-p Pozno juz i znowu nie rozpisze sie tak jakbym chciala, ale coz...roboty jak zwykle mnostwo. Do tego przygotowywalam sie do procesu jutrzejszego, na ktorym musze zeznawac, wiec i poprasowalam koszule i spodnice, zacerowalam rajstopy i wyciagnelam buty na obcasie :-p
Szczerze mowiac, mialam juz wczoraj napisac i odniesc sie do poczatkujacej dyskusji religijnej...ale zbyt wykonczona bylam i juz nie mialam sily. Nic to, przez to juz napisalyscie wiekszosc tego co chcialam skomentowac...happy dokladnie wyrazila to co mi po glowie chodzilo w kwestii hipokryzji w samym kosciele, ktorego niektorzy "przedstawiciele" sami daja bardzo niegatywny przyklad wiernym.
Alicja z kolei napisala to co myslalam na temat porownywania jakiegos zachowania do schizofrenii - myslalam dokladnie tak samo! I tez sie nie dziwie, ze Ragna poczula sie urazona takim porownaniem...w koncu moglas jej, nat, napisac, ze jest niekonsekwentna lub postepuje malo logicznie...niby podobny przekaz, a jak roznie sie go odbiera...
Ale zeby bylo jasne, to ja w zadnym wypadku nie uwazam Cie za fanatyczke. Podziwiam Twoje zdecydowane przekonania i konsekwencje w wierze. Tylko wydaje mi sie, ze zbyt Cie poniosly emocje w tej dyskusji. A szkoda, bo ja takze uwazam, ze warto rozmawiac na trudne tematy i takie dyskusje moglyby byc bardzo budujace i pouczajace dla wielu z nas.

Na koniec tego wywodu napisze jak to jest tutaj z naukami przedslubnymi, z wlasnego doswiadczenia, bo, mimo ze slub bralam w Polsce, to nauki odbylismy tutaj. Otoz narzeczeni dostaja tutaj tzw. mentorow, czyli pare malzenska z konkretnym stazem, ktora nalezy do tej samej parafii. I z ta para spotkalismy sie kilka razy, wymienilismy poglady, doswiadczenia i podyskutowalismy na temat zycia w zwiazku malzenskim, co jest najwazniejsze, jak pielegnowac zwiazek itp. Najciekawsze bylo to, ze na poczatek tych "nauk" oboje z owczesnym narzeczonym wypelnilismy takie dluuugie ankiety dot. naszych pogladow, przekonan, przyzwyczajen, opinii na rozne tematy itd. W zasadzie to wygladalo to bardziej jak test psychologiczny niz taka zwykla ankieta. Potem oni to podliczyli i dyskutowalismy o tym w czym sie roznimy a gdzie sie zgadzamy bardziej. Dostalismy jeszcze taki wykres pokazujacy jakie wartosci wynieslismy z domow rodzinnych i gdzie sie "mozemy spotkac" w tej kwestii. Ogolnie, wspominam te nauki bardzo milo i pozytywnie, do tej pory pamietam rozne kwestie i czesto widze, jakie te "testy" byly prawdziwe. Do tego, co takze wazne, oczywiscie nie ma tutaj zadnych oplat. Za sakramenty tez nie. Nikt na nikogo zadnej presji nie wywiera, a jak sie juz zapytam jaka jest "przyjeta" oplata to kwoty sa nieporownanie rozsadniejsze niz w Polsce. Podczas przygotowania do chrztu Adasia np. zapytalam prowadzacego ile zazwyczaj parafianie daja przy takiej okazji, to mi powiedzial, ze 25 dolarow. To niewiele wiecej niz za godzine pracy... Dalam w koncu 50, to mi potem proboszcz osobista kartke z podziekowaniami za hojnosc poczta przyslal :biggrin2:
To mi sie tutaj w kosciele wlasnie o wiele bardziej podoba niz to do czego przywyklam w Polsce.

Szkoda, ze sie nie udalo tak jakos rozsadnie porozmawiac, bo ja tu od jakiegos czasu chcialam sie odniesc do roznych poruszanych tematow, np. do opinii Alicji w kwestii kary smierci :-p A teraz to nie wiem czy bede miala smialosc :rofl2:

No, i dzisiaj pewnie wiecej juz nie napisze, bo pozno bardzo, a jeszcze jedna rzecz musze sobie przypomniec przed tym procesem. Ale to nic, przynajmniej jeden temat mam z glowy to jutro moge juz o wszystkim innym pisac. :-D
Milego piatku wiec zycze, ja sie strasznie ciesze, ze to juz weekend, bo zmeczylam sie bardzo w tym tygodniu...a moze to juz przesilenie mnie dopadlo?
hew e najs dej :-p
 
Dzień dobry...
Nie przewidziałam,że tyyyyle nastukacie tych stron,nie zaczęłam odpisywac od razu w drugim okienku i teraz ciężko będzie:baffled::no::zawstydzona/y::eek:
Widzę,że tematy sypialniane się przewijały.U nas,jaku Małej mi ze względów logistycznych normalne,porządne łóżko nie wchodziło w grę i musieliśmy się zadowolic rozkładaną kanapą....co prawda i tak jest rozłozona cały czas,bo tak wygodniej przy Amelce,ale przynajmniej pościel można schować.I mamy kołdrę tę dużą,200x220,zwykłą,z Juska.Polecam,bardzo fajnie się sprawuje.:tak:Leciutka,ciepła i bez problemów piorę ją całą w pralce.Co do strojów sypialnianych i nawyków- w życiu bym w skarpetkach nie zasnęła.Mam wrażenie,że utrudniają mi rozgrzanie się stóp,nawet te bez ściągaczów,grube,wełniane....no,nie zasnę i już.I to samo dotyczy majtek,stanika...ja,ja Rysia,musze miec "wolność " w łóżku.:-D
Co do soku żurawinowego,Ida,nie sadzę,by można było go AŻ TAK przedawkować,chyba hektolitry trzeba by było wypić.Ale jeśli nie masz pewności,czy to choćby przy żurawinie leżało,zalej garść suszonej wrzątkiem,niech pomoczy się w tym ,w razie potrzeby chwilę dogotuj na wolnym ogniu.Jak kompot z suszonych owoców.Powinno być ok.A może i takie owocki rozmiękczone ,dodane do jakiegoś deserku zje:confused2:
Emilka,współczuję "tłustego" czwartku:no::eek:.Teraz juz powinno byc lepiej.
Co do puzzli,Amelka takich klasycznych nie układa.ale ma taki obrazek- sorter drewniany,gdzie trzeba wstawić słoneczko,chmurke,kwiatka itp. i z tym sobie radzi ,jak ma ochotę....bo jak nie,to wszystkie elementy wrzuca w otwór chmurkowy,bo jest największy i wszystkie się mieszczą:-p.I każe sobie bić brawo,że tak pięknie sobie poradziła:-D:rofl2:.
Ale pamiętam,że Maks umiał układac puzzle w bardzo wczesnym wieku.Teraz dokładnie Wam nie napisze,bo nie pamiętam,pamiętam tylko,ze wszyscy się dziwili....no,ale Maks to "freak" i jego mózg troszkę inaczej funkcjonuje;-):-D.Szkoda,że mu to nie zostało,ale we wczesnym dzieciństwie miał manię "porządkowania świata" wokół siebie.Wszystko musiało być na swoim miejscu,poukładane,przewidywalne.Więc takie puzzle rozsypane pewnie go drażniły i chciał je ujarzmic po swojemu.I rysował ....mapy.Może nie w skali,ale w rzucie z góry,normalne plany okolicy,którą znał....a nie miał jeszcze 4 lat wtedy....No,takie dziwne dziecko było z niego;-):tak:.Szkoda,że z tym porządkowaniem mu przeszło:-p:baffled:- teraz pod tym względem zachowuje się,niestety,jak typowy nastolatek:baffled::no:.
Więcej nie pamiętam....Idę na tematyczne....Miłego dzionka :***
Edit*
Doczytałam posta Elizy:tak:.
Powiem tylko tyle,że dzięki za niego i że tez bardzo żałuję,że nie da się tu rozmawiac na żadne poważne tematy...cóż...trochę to niezbyt dobrze o nas samych świadczy....:-(
 
Ostatnia edycja:
Eliza,powodzenia na rozprawie! Myślałam wczoraj o tobie jak oglądałam wiadomo co:)a twój opis nauk to dokładnie to o co mi chodziło, tylko teraz zastanawiam się gdzie w polsce takie właśnie prowadzą:/dalej nutę pamiętam kto mi o tym mówił:/widzicie mi można wszystko powiedzieć, przy takiej sklerozie każdy sekret jest bezpieczny
Beti, widzisz jaka ja tępa?o naparze nie pomyślałamnawet .lecę bo młoda chyba się budzi a noc bez pobudek
Durny telefon
 
Hello

Wczoraj mnie nie było , bo mialam wolne z tytułu kontroli Mikołaja u lekarza.
Doriankowi wczoraj temperatura juz zeszla , ale marudek straszny. Za to noc była tragiczna !!!! Byłam juz o krok od wykonania telefonu po pogotowie.
Zasnął nawet spokojnie , ale co jakies pół godziny wyrywał się ze snu z wrzaskiem . Płakał okropnie - jakby go ze skróry obdzierali. Pomagało tylko bujamie na rękach - niestety na krótko. Srodki przeciwbólowe i dentinox pomagały tylko na chwilkę. Rany jak on cierpiał :-(.
Dzis nawet on sam ledwo na oczy patrzy ze zmęczenia. Dotychczas chyba nie mialam pojęcia co znaczy bolesne ząbkowanie, bo pierwszy raz widzialam takie cierpienie. :frown::no2:
 
dzień dobry :-) ELIZA jesteś wielka :* i na razie tyle. Mąż w domu (:eek::confused2:), mama niedługo przybedzie, więc na forum raczej tylko myślami będę.
Także lofciam Was wszystkie i uciekam.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry