Ida...hehehe, a czemu Ci jest przyjemnie, no? Przyznaj sie! Czy to malz sie postaral, czy moze %%%?


Bo mnie tez sie bardzo przyjemnie kreci w glowie, ale spozylam juz cala szklanke margarity :-) Musze przyznac, ze malz coraz lepsza ma wprawe w miksowaniu drinkow, hehe. Zaczelismy w Walentynki, wtedy byly ok, ale jeszcze cos im brakowalo. A dzisiaj to juz super! Wciaz mnie bawi to, ze malz najpierw wrzuca wszystkie skladniki do blendera, a potem wychodzi na "patio", zeby tam to zmiksowac, a nie robic halasu w domu przy spiacym dziecku

Ale w sumie co tam, dzisiaj znowu wiosennie sie zrobilo, zwlaszcza po poludniu bylo pieknie, slonecznie, z temperatura ok. 10 stopni na plusie... moze juz zima do nas nie zawita w tym sezonie...? Oby!
Jestem wyczerpana po calym tygodniu, a jeszcze zakupy zaliczylam dzisiaj wieczorem, po polozeniu Adaska. Na szczescie, jutro rano dyzur meza, wiec teoretycznie moge spac do oporu.
Proces mi dzisiaj sie udal chyba dobrze, bo mnie prawniczka pochwalila, ze super sie spisalam...za to nie moge tego o niej, niestety, powiedziec. Ale i tak cisnienie mi sie podnioslo i opowiem Wam dlaczego.
Dotarlam do sadu o 8:30 rano. Mialam jedna rozprawe w glownym budynku o 8:45, a potem ten proces w sasiednim budynku o 9:30. Ta pierwsza rozprawa z zalozenia miala byc krotka, wiec tylko pognalam do drugiego budynku na chwile, wyluszczylam urzednikowi sadowemu co i jak, ze lece najpierw do tego pierwszego i bede z powrotem zaraz. Na szczescie ten urzednik mnie dobrze zna i jest bardzo przyjazny, wiec mi powiedzial, ze spokojnie. Wpadlam do tego pierwszego zatem, zameldowalam sie i czekam. Klientki mojej jeszcze nie bylo, jej prawnika takze. Zazwyczaj jak jest prywatny obronca na sprawie (a nie z urzedu) to prosza do sali bardzo szybko, zeby ten prawnik nie kasowal klientom za czekanie na rozprawe. Wiec sie tutaj tez spodziewalam, ze szybko bedzie. Ale guzik z tego. Po godzinie wciaz nie bylo ani obroncy ani matki. Zaczelam sie wkurzac, bo bylo dla mnie oczywiste, ze matka wiedziala o spoznieniu swojego prawnika, wiec sie sama nie spieszyla. A ja czekam i sie denerwuje, ze w drugim budynku sedzia na mnie czeka. W koncu podchodze do urzednika i pytam, a ten mi mowi, ze obronca dzwonil ze sie spozni. Noz kurna!!! A ja to co? Ja moge sobie czekac tak po prostu??? W koncu urzednik z tego drugiego budynku zadzwonil i mnie wzywali przez mikrofon. Musialam leciec tam i zeznawac, a zostawic te pierwsza rozprawe... No i oczywiscie, jak przewidywalam, prywatny obronca wtedy dotarl, moja klientka tez, i sedzina odbyla rozprawe w tym pierwszym BEZE MNIE!!!


No nie moge, cisnienie mi zaraz skacze na takie "zabawy". Nienawidze, jak ktos nie szanuje mnie i mojego czasu... bo co tam, to jest prywatny prawnik, wiec on moze sobie gardzic czasem pozostalych...musialam z 15 minut wywalic zale szefowi po powrocie, bo mialam nerwa jak nie wiem!
No nic, tyle smecenia juz!
Dobrze, ze na biezaco nadrabialam w telefonie dzisiaj, bo nastukalyscie tyle stron, ze hej. Dobra strona tylko taka, ze jest co czytac

A obiecalam sobie, ze nie bede zagladac, zeby sie moc skupic na pracy, ale gdzie tam... za slaba wola... ;-)
Makucku, :*** dziekuje, chociaz czuje, ze nie zasluzylam...
A Ciebie malo w ogole bylo dzisiaj - wszystko ok?
Happy, jeszcze nie sprawdzalam, czy juz jestes aktywna, ale pewnie gdzies tam przegladasz watki

Z jednej strony mam nadzieje, ze nie, bo spisz jeszcze, a z drugiej zawsze mi milo pomyslec, ze na drugiej polkuli ktos tez czuwa :-)
Tez sie ciesze, ze
Idy i
Sarisy wiecej ostatnio.
Ida, a ktory odcinek Chirurgow ogladalas? Mi sie wczoraj nagral, ale jeszcze nie widzialam go. W zamian ogladalam dwugodzinny wywiad Whitney Houston z Oprah. Bardzo mnie zaciekawil. Lubie wlasnie poznawac prawdziwych ludzi, a nie ogladac ploty o "gwiazdach". Ja co prawda sluchalam Whitney jak mialam moze ze 12 lat, ale zawsze uwazalam, ze glos ma niesamowity. I w ogole przesliczna kobieta z niej byla.
A propos slicznych kobiet, to znowu SIE NIE ZALAPALAM na fotki. A prawilyscie sobie tutaj, jak nic

Nie dosc ze kiedys
Kahyyy przegapilam,
Dobranocki tez, to teraz naszych nowszych uczestniczek tez... i kto mi teraz wysle fotki??? Czy Wy zawsze musicie o takich porach sie "dzielic" zdjeciami? Wlasnie kiedy ja z pracy wracam i dziecie karmie, no!
Dawidowe, alez masz fajna te Laurke! Usmialam sie opisem, jak "nakrzyczala" na pana w KFC...to musialo wygladac bosko! Szkoda, ze nie moglam byc swiadkiem.
Ale tak poza tym, to prosze daj juz spokoj z tymi kasliwymi uwagami na temat
Nat. Mysle, ze mozemy juz zapomniec o incydencie, "move on", jak to tutaj okreslaja...
Zwlaszcza, ze widze, iz nowy watek powstal, o ktorym wspominalyscie w ciagu dnia. No, to teraz chyba podyskutujemy o karze smierci,
Alicja, prawda?


Oczywiscie mam nadzieje, ze nie bierzesz tego zbyt powaznie, ja Cie tylko "wywoluje" do tablicy, bo jakos zapadlo mi w pamiec to, co kiedys napisalas, mimo ze inne dziewczyny tez sie wypowiedzialy...
Jesli chodzi o umiejetnosci taneczne mojego "wywloka slubnego" (hahaha,
Makuc) to jest podobnie jak u wiekszosci z Was - on tylko umie "slow-dancing" czyli takie rytmiczne kolysanie sie bez ladu i skladu

Od dawna mam w planach, ze kiedys sie zapiszemy na kurs tanca, jak tylko dziecko(ci) podrosnie ;-) Ja to juz kilka takich kursow przeszlam, ale nie umiem na tyle, zeby mojego meza poduczyc w tej kwestii.
I jeszcze powiem, ze wlasnie mam na stopach takie "puchate" skarpetki, w odniesieniu do dyskusji w czym spimy. Ja czesto tak zasypiam, bo, podobnie do ktorejs z Was, jak mam zimne stopy, to zasnac nie moge (
Kania?). Ale prawie zawsze w nocy sciagam, bo mi za goraco. Spie roznie, czasem w pizamie czasem bez

ale w majtkach i staniku to byloby mi niewygodnie. A w ogole to malz mnie nauczyl spac nago... ale to sie chyba skonczy, jak nam dziecko podrosnie

I w ogole to juz koncze, bo sie chyba spilam

Kreci mi sie w glowie i nie wiem jak wstane do ubikacji

Malz juz mi zapowiada, ze nie chcialby podtrzymywac mi dzisiaj w nocy wlosow, jak "zachoruje" od alkoholu...

No, ja tez bym tego nie chciala, wiec moze sie poloze. A jutro odpoczywam, wiec jeszcze Wam dotrzymam towarzystwa, jesli bedzie sie cos dzialo
Dobranoc i przepraszam, ze wszystkim nie odpisalam... z wiadomych powodow.