laski przepraszam ale nie jestem w stanie nic konstruktywnego napisać bo miałam nocke rodem z koszmaru. pamiętajcie: nigdy nie dawajcie tak małemu dzieciu zupy pieczarkowej. małż miał takie poczucie winy że aż mi sie go szkoda z robiło. Iś męczyła sie w sumie cała noc, co pół godz. sie przebudzała z płaczem. Do bólu brzuszka doszły chyba jeszcze zęby więc dziś ledwo funkcjonuję. I jedyno co napisze - brakuje mi tu tego naszego dawnego forum. Kiedy rozmawiałyśmy o kupkach, szczepieniach i ślinieniu sie dzieci. Kurde serio. Wtedy liczyło sie tylko to że jesteśmy wszystkie razem, że sie wspieramy i że każda każdą rozumiała. i ja własnie tego teraz bym potrzebowała, że miałam nocke do bani, ze mi źle i wiem że jak przeczytam choć jedno miłe słowo to bedzie mi raźniej bo poczuje ze nie jestem sama.
I staram sie do tego wszystkiego podejść obiektywnie i nie oceniać nikogo. Ta cała wczorajsza dyskusja, dobra polały sie ostre słowa ale może właśnie tego było potrzeba, może takie oczyszczenie sie cos da? bo ja wierze że jeśli tyle tych emocji sie nagromadziło to nie bez przyczyny. ja po prostu chce wierzyć że te wszystkie nerwy, te słowa dotrą do wszystkich, bo każdy po cześci w tym mniej lub bardziej uczestniczy, odczuwa itd. I przyniesie to sens. Nikogo na siłe nie zmienimy, nie da sie ale wierze że ta cała dyskusja uświadomi nam że najwazniejsi nie jesteśmy my sami tylko Ci wszyscy ludzie tutaj. i żebyśmy czuli sie tu dobrze powinniśmy miec na uwadze innych a nie tylko samych siebie. I ja rozumiem że jedna osoba będzie potrzebowała większego, inna mniejszego wsparca ale najważniejsze żeby uszanowac to, ze każdy ma do niego prawo i ze nie ma tu równych i równiejszych. Dlatego tak naciskałam na Ciebie nat żebyś zobaczyła że Ty też miałaś swój udział w tamtym sporze, zebyś zobaczyła że nie jesteś bez winy. Bo myśle że trzeba sympatie odłożyć czasem na bok i zastanowić sie czy jestem fair, czy naprawde dobrze sie zachowałam. Bo każdy ma prawo popełniać błędy. Każdy. I jeśli sie przyznaje do nich, przyjmuje że może sie mylić, to coś normalnego, kurcze jesteśmy tylko ludźmi. Nikt z nas nie jest doskonały. I nie zasłaniajmy sie stresami, problemami, chorobami czy innymi doświadczeniami. Bo to owszem wpływa na nasz odbiór świata ale nie powinno dawać nam prawa sprawiania przykrości innym. Ani monopolu na zrozumienie. I jeśli ktoś sie myli, ktoś nie ma racji to inni moga, a nawet powinni mu to wskazać, bo dzieki temu nie nawarstwią sie właśnie takie emocje. Wskazać błąd nie po to by sie wyśmiewać, tłamsić tylko po to aby pomóc tej osobie być kimś, hmm lepszym? bo przecież o to tu chodzi - żeby było nam razem dobrze. I ja naprawde bym chciała żeby tu było dobrze, zeby tego znowu nie rozgrzebywać, żeby każdy potrafił to przemyśleć i uświadomić sobie: ok tu i tu sie myliłam. i już. Życie toczy sie dalej, naprawde nie ma sensu w nieskończoność rozpamiętywać, nosić w sercu zawiść. Kurcze no, ja jakiś czas temu pokłóciłam sie z Happy i co i ja mam jej teraz nie lubić? a dlaczego? było minęło, to wspaniała, mądra osoba i nie wyobrażam sobie żeby jeden spór miałby przekreślać to wszystko co o niej mysle. jesteśmy tylko ludźmi, mamy prawo sie mylic, zmieniac zdanie. Ale zawsze powinniśmy pamiętać że nie jesteśmy tu sami. I nie jesteśmy ważniejsi od innych.
kurcze nie wiem czy wiecie o co mi chodzi, ale ciężko mi sie dzisiaj myśli, jestem mega senna