reklama

Październikowe Mamy 2010

Witam się wieczornie,
Kroma, Kania, mój kontakt z rodzeństwem jest OK, choć różnie bywało. No ale jak jest trójka, to często w zabawie czy kłótni jest dwa na jednego. Ja zawsze byłam w tej dwójce. Jakoś mi nie fikali. Z bratem na pewno mniej się kłóciłam i biłam niż z siostrą, ale ona ma trochę specyficzny charakter, więc to może dlatego.
Wioli, projekt łazienki zrobiono nam w firmie, w której je zakupiliśmy, ale nanieśliśmy kilka poprawek. Jutro mają zadzwonić do nas z wyceną. Szkoda, że synuś tak źle przeżywa rozstania z Tobą… Hania na szczęście chętnie zostaje z moją mamą, choć widują się rzadko, ale jakoś bardzo babcię kocha. Może wyczuwa, że to mama mamy?
Dziulka, przeżyliście prawdziwy koszmar… Nie wyobrażam sobie tego. Boję się, że bym spanikowała w takiej sytuacji. Oby Leane szybko wróciła do zdrówka. Jak Hania miała biegunkę, to poza Smektą podawaliśmy też probiotyk. Enterol jest na takie problemy właśnie albo Linex. No ale nie wiem, jakie są ich francuskie odpowiedniki.
Dawidowe, klub wybrany. W piątek jedziemy na dwa tygodnie do moich rodziców, więc chyba poślę ją po Wielkanocy dopiero (albo JUŻ).
Kroma, mam nadzieję, że jakiś hak na tego faceta się znajdzie i uda Wam się ściągnąć należną kasę. Nie znoszę takich cwaniaków.
Kania, i jak prześwietlenie zatok? A to, że Oliwka nie je jest smutne, ale dorośli jak mają grypę też na nadmiar apetytu nie narzekają. A pije?
Alicja, słodkie to z tą fotką. Ale Cię kocha Isia! A jak Ty zniosłaś to 4-dniowe rozstanie?
Sarisa, pakowania nie zazdroszczę… Nie znoszę tego robić, ale na pewno dasz radę.
Dziulka, właśnie doczytałam, że Leane zjadła makaron. Super. Oby tak dalej!
A ja jednak zdążyłam na fitness. Po powrocie zrobiliśmy z mężem łazanki na jutro, wychlałam piwo,a zaraz pomykam do łazienki i spać. Dobranoc!
 
reklama
RAGNA nauczylam sie przy Leane zachowywac momentami zimna krew i dzialac czego wczesniej nie umialam. latwiej bylo spanikowac i sie oddalic zeby nie rozwiazywac problemu... duzo tez wlozyl od siebie moj malz. momentami to on mna kierwal co mam robic bo ja chcialam robic wszystko naraz.
 
Dziulka, dokładnie. Zimna krew to podstawa, ale jak sobie pomyślę, że Hania by tak się rozchorowała, że musielibyśmy na pogotowie pojechać, to dostaję gęsiej skórki... Dobrze, że udało Wam się tak dobrze opanować sytuację i że Mała czuje się już lepiej.
Zmykam, bo spać mi się chce.
Dobranoc!
 
Ostatnia edycja:
FRANCJA NIEMCY 2-1 !!!!:)))))))))))))))

RAGNA ja w szpitalu tez morde otworzylam bo Leane byla jedna z mniejszych dzieci i rzygala jak kot i w koncu wydarlam sie zeby ktos nami sie zajal bo mam dosc patrzenia jak dziecko cierpi.
 
No to zaczynam :-)

sarisa, Patryk i Zuz bliźniaki dwujajowe hahaha dobre dobre i chyba coś w tym jest :-D;-) Już się nie moge doczekać jutrzejszych wieści po usg, odrazu eska wysyłaj :tak: To wy już jutro wyjeżdżacie ?? :szok: Jakoś nie zakumałam że to teraz, tylko że dopiero za jakiś czas :sorry: To chociaż dawaj znak życia co jakiś czas ;-) Udanego wyjazdu o przede wszystkim bezpiecznej podróży :*

elwirka,
w takim razie czekam na wieści jak już bedziecie po wszystkich badaniach, napewno wszystko będzie dobrze...musi być!

kania,
nie mam pojęcia co ja tu robiłam o 1 w nocy ... chyba stwierdziłam że szkoda życia na spanie ;-) Ucałowania dla ciebie i Oliwki :* A jutro razem będziemy nie pracujować :rofl2:

kroma,
nie wysypiam się, ale chyba się już do tego przyzywczaiłam :-pciocia dopiero co skończyła 62 lata :-(super, że po waszej myśli rozprawa się zakończyła, ale widze że to nie koniec waszych zmagań z tym nieuczicwym człowiekiem :shocked2:
dziulka, współczuje takich przejść z Leane! Dobrze, że chociaż teraz jest jakaś poprawa, oby szybko jej wszystko przeszło i się już bidulka nie męczyła :sorry: My mieliśmy podobną akcje, jakiś czas temu w nocy Patryk też non stop wymiotował, najpierw jedzeniem a potem już nawet nie miał czym, ale nie pojechaliśmy do szpitala, spał z nami w łóżku i jakoś przeczekaliśmy to a potem nic od rana się już nie działo :no: Do tej pory nie wiem co to było, ale pamiętam ten stres i zmienianie pościeli co chwile, koszmar :-(

alicja, ciesze się, że Isia ma się już lepiej, oby szybciutko ząbki jej wyszły i was już nie męczyły ;-)

ida, to ja się odwdzięczam i :*** ślę :-) co do filmu to chyba faktycznie za dużo oczekiwałam i się rozczarowałam, ale ty oglądaj śmiało teraz to ci się napewno będzie podobał :-D
Ja z ciebie podwójnej mamuśki nie robie, przynajmniej narazie :-p bo mam nadzieje, że za jakiś czas wyparuje ci z głowy pomysł żeby Misie jedynaczką pozostawić :sorry:;-)
Oooo widze że cudowne ozdrowienie na korkach dzisiaj było :rofl2: Obyś więcej takich "cudów" dokonywała :laugh2:

ragna, plasiam za pominięcie :sorry: ale chociaż późną porą moge się wytłumaczyć ;-) No i tym że dużo o remoncie piszesz a dla mnie to jakaś czarna magia, nie dość że żadnego nie doświadczyłam to jeszcze specjalnie w takich rzeczach się nie orientuje :zawstydzona/y: Chyba jak kiedyś kupimy mieszkanie to mężowi to wszystko na głowie zostawie ... oczywiście ostateczny wybór wszystkiego będzie należał do mnie ale niech on myśli że tym zarządza :rofl2::-D;-)
Co do tych kłótni i waśni, to człowiek nagle sobie to uświadamia ale potem życie znowu wraca do "normy" i nie da się często tego przezwyciężyć, żeby ze wszystkimi dobrze życ ... tylko potem się tego żałuje najczęściej :-(


wioli, czytam tak o tym co teraz przechodzisz ze swoim maluszkiem i bardzo współczuje bo wiem jakie to frustrujące i wykańczające na dłuższą mete i dla ciebie, dla małego i dla mamy też, ale z autopsji ci powiem że potrzeba wam troszke czasu. Przede wszystkim niunkowi żeby przyzwyczaił się do nowej sytuacji. Patryk dopiero teraz zaczął sypiać w żłobku dłużej niż 15 min, a chodzi tam od października. Panie też były nim wykończone bo tylko na rękach chciał być, zresztą tak samo jak dziadkowie na początku z nim zostawali, to prawie ręce im się urywały a on za chiny ludowe nie chciał sam się sobą zająć ani nawet bawić, tylko żeby go nosić. Wydaje mi się że dzieci tak reagują na utrate z oczu rodzica, który ciągle był z nimi. U nas naszczęście wmiare szybko się wszystko unormowało, ale też są gorsze dni, albo chwile kiedy idzie pod drzwi i płacze, myśle że to normalne, tylko trzeba zagryźć zęby i być konsekwentym a dziecko się przywyczai, zobaczysz :tak:

alicja, no no no twoja Isia to faktycznie już zaawansowana w bajkach i piosenkach ;-)Wyginam śmiało ciało hahaha chciałabym to zobaczyć w jej wykonaniu :-D
U nas dzisiaj wiosna, no może taka zimniejsza ale w powietrzu już wiosne czuć było i nawet ptaszki ćwierkały jak z pracy wracałam :-)

dawidowe, jakbym poprosiła to i śmietane by teściowa zrobiła :-p ale już nie chce jej tak wykorzystywać ;-) a że lubie iść na łatwizne to śmietana zwykła sklepowa była :cool2: A jak tam Laurka ? Do żłobka chodzi ? Z tego co piszesz to nic specjalnego u alergologa się nie dowiedziałaś ? czy się myle ?

kania, ragna, to faktycznie wasi rodzice mieli nieźle przerąbane :szok: nas jest trójka rodzeństwa ale z większymi różnicami wieku, a i tak wiem że rodzicom jakoś super łatwo nie było :no: sama kiedyś chciałam mieć trójke ale już sie wycofałam z tego pomysłu ;-) dwójka styknie :rolleyes2:


A ja się pytam gdzie doris, mała mi, emiś ?
eliza
też dawno nie pisała :rolleyes2:


A u nas jakoś powolutku leci, wizyty lekarskie dwie zaliczone. Najpierw byłam ja sama ze sobą ;-) Zbytnio zdrowa nie jestem więc do końca tygodnia zostaje w domu. Patryk naszczęście zdrowy, obym go tylko nie zaraziła :eek: W poniedziałek bedzie smutny dzień bo pogrzeb bedzie :-( No i tyle chyba ... nic ciekawego :sorry:
 
ROXI jaki pogrzeb? czegos nei doczytalam??? :szok:

a co do Leane to u nas nie ma opcji zeby z nami spala. ona polezy minute a ptoem wariuje albo jak zaczyna usypiac to nagle ryk zeby ja zaniesc do jej lozeczka tak bardzo je kocha:))) dobrze ze jest ewolucyjne to bedzie jej jeszcze sluzyc dluzej :))) potem przemieni sie w lozko normalne bez szczebelkow. w momencie jak ja klade to ona tak fajnie sie rozciaga i prezy i kokosi az milo patrzec:))))

chcialabym jutro ja zastac w dobrym humorze i zdrowa.

a co do rozstan to ja je bardziej przezywam niz Leane:ppp jak zaprowadzam ja do niani to niera tylko odwroci sie do mnie pomacha lapka i " au revoir" (dowidzenia), a mnei serducho sciska ze to nie ja z nia moge byc. a tak bardzo sie balam ze bedzie cyrk z rozlaka. jest. mamusia glupieje hehehe:))))
 
Ostatnia edycja:
reklama
dziulka, moja ciocia zmarła przedwczoraj :-(
Patryk też śpi w łóżeczku ale jak tak wymiotował to woleliśmy go mieć koło siebie bo odrazu reagowaliśmy, a tak normalnie to raczej z nim nie śpimy bo nawet jak uda mu się zasnąć to takie akrobacje podczas snu wyprawia że ja się z siniakami budze ;-)
No i rozumiem cie z tą rozłąką, ja ostatnio pierwszy raz zaprowadziłam Ptyśka do żłobka, bo zawsze to mąż robił ... i jak zobaczyłam jak mój synek wbiega do sali zabaw, taki słodki i kochany to miałam ochote pobiec za nim i go wyściskać. Dumna z niego jestem że jest taki dzielny i towarzyski :-)


Dobra, uciekam spać, dzisiaj troszke wcześniej niż wczoraj ;) Ale mam nadzieje że może rano dłużej pośpie albo chociaż poleże w wyrku bo spać to raczej Ptysiek nie da :/

Dobrej nocy :*
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry