doris, też czekam na wiosne, dzień będzie dłuższy to czasu i sił będzie więcej :-) aaa wiem co miałam ci jeszcze napisać, u nas też tata jest na pierwszy planie, czasem nawet Ptysiek potrafi się popłakać jak traci tate z oczu mimo że ja przy nim jestem

no i ciągle chodzi i mówi tata albo dada

Ale za to jak się uderzy albo stanie mu się jakaś "wielka tragedia" to wtedy do mnie łapki wyciąga, nawet jak jest u tatusia na rękach, i nieszczęsliwie zawodzi "maaaammmaaaa"

roxi gratuluje kolejnego ząbka

. U nas jednak najgorsze były 4;-)
oby i u nas tak było
A co do upadku Franka, to widać najlepiej człowiek się uczy na własnym doświadczeniu

moriam, uuu zdrówka życze! Ja też chodziłam do pracy w najgorszej fazie choroby, ale teraz musiałam zostać w domu bo jak sobie przypomne ostatnią niedoleczoną chorobe i zmaganie się z katarem kilka miesięcy to już bym tego nie chciała przechodzić znowu
doris, nie do końca podatkowymi

jak coś to pisz na priv albo smska, może bede umiała pomóc
Gdzie reszta mamuś ?????????






