reklama

Październikowe Mamy 2010

kroma współczuję samopoczucia, niech ta niedziela szybko minie i jutro nastanie miły dla Ciebie dzień :** i duuużo zdrówka życzę!

moriam jeszcze raz bardzo współczuję zguby :-(

kaniu będzie dobrze, zobaczysz. ja tez sie obawiałam bardzo powrotu do pracy a okazało sie że wcale nie jest tak źle, teraz przyznaje ze jestem bardzo zadowolona że znów jestem kobietą pracującą ;-)

E-lona ciesze sie że już z gardłem lepiej :-) a co do sagi to ja sie długo broniłam z nudów na plaży pożyczyłam od koleżanki i jak sie wciągnęłam tak z zapartym tchem cały pobyt nad morzem z nosem w książce spędziłam :-D a Tobie Słońce pasowałby 1.05 na spotkanie w Krk?

Dziulka współczuję :-(

My zaliczyłyśmy długaśny spacerek, do południa było tak pięknie że do krótkiego rękawka się rozbierałam, teraz nieco chłodniej ale słońce i tak świeci, az w szoku jestem ze tak pogoda dopisuje, ciekawe jaki bedzie majowy ;-)
 
reklama
Kania super, ze apetyt Oliwii dopisuje.
Kroma zdrowka dla Oli i Ciebie.
Alicja mnie prawdopodobnie w weekend nie bedzie. Co do sagi to też nie wiedziałam czym się tak zachwycają, jakiś tam film o wampirach i tyle.

Zrobiłam bułeczki drożdżowe z serem i oczywiście wpadłam na szalony pomysł i bułeczki popsułam.
 
Dziulka ani śmiem porównywać moją pracę do Twojej, po prostu ja dłużej niż do 6 to raczej nie pospałam odkąd się Oliwia urodziła.
Alicja u Nas też dziś pięknie było, ale oczywiście popołudniu się pogoda popsuła a tym samym moje dziecko też, płacz od godziny 17 do 18 nie wiadomo o co. O 18.30 zażyczyła sobie spania i śpi bez kolacji, mąż jej teraz na śpiocha mleka dał, ale i tak się budzi z płaczem. Pewnie zębiska dają o sobie znać, bo dziś już przecięte dziąsło było na dolnej trójce tyle że nie da mi włożyć palca do buzi żeby coś wyczuć.
E-lona co popsułaś w tych bułeczkach? Możesz podrzucić ja wszelaką ilość pochłonę, ostatnio słodkie za mną po prostu chodzi...
Kroma zdrówka życzę Tobie i Oli, spadła jej temp?
 
Kania to się bidulka męczy przez zębiska. Może jak jej bardzo dokuczać ból będzie to daj jakiś syrop.
A co do bułek to mimo,że w smaku zalatywały spalenizną to i tak zniknęły wszystkie. Co do zepsucia to trzeba było do michy wsypać mąkę i cukier, zrobić dołek i wlać ciepłe mleko do którego wkruszyć drożdże. Moje ciepłe mleko po wlaniu i dodaniu drożdży zrobiło się zimne więc pomyślałam, że drożdże w zimnym nie zaczną puszczać bąbelków i postawiłam na palniku. Mąka się przypaliła i tak oto powstały bułeczki drożdżowe z serem o smaku spalenizny. Normalnie HIT dnia. :wściekła/y:;-)
 
witam sie w wisielczym nastroju
jak juz niektore z was z fb wiedza , ukradli mi dzis portfel. Wybralam sie na zakupy na targ, co sie tu jeszcze wczoraj chwalilam, no i stalo sie:( a ja glupia baba wzielam na ten plac nie tylko kasiure(i to sporo, bo mialy byc mega zakupy) ale cala zawartosc portfela-karty, dokumenty wszelakie, mialam tam nawet karty podarunkowe do Zary i M&S(same karty to ponad 300zl:( ), nawet pare popodbijanych recept...
no i ktos sie oblowil
na komisariacie bylam juz 9 z kolei w sprawie kraciezy z tego targu, a za mna jeszcze dwie panie... troche licze na to, ze moze zlodziej rzuci gdzies portfel i ktos go znajdzie i choc dokumenty odzyskam..

Kania- Oliwcia juz spi? jak ona sie czuje? te dwa talerze zupki zostaly na miejscu?
Alicja- ja z tego wszystkiego nawet nie wiem, jaka u nas pogoda byla, ale nie tak ladnie, nawet padalo troche. Slicxzne fotki Isi.
e-lona- ano mialam pania do spraztania, przychodzila dwa razy w tyg, sprzatala i prasowala, a do tego nic mnie nie kosztowala, bo moj N. mial taka usluge w kontrakcie jako obcokrajowiec na obczyznie. Ale firma, jak wszystkie, zaczela koszta ciac i pania mo zabrali. No a ja nie taki burzuj, zeby na 55m2 pania zatrudniac.:))
kroma- a co Olci? goraczka minela?
 
E-lona ważne że wszystkim smakowały a jak już zostały zrobione to już wiesz ;-)
Moriam strasznie mi przykro z powodu kradzieży, mam nadzieję że jednak uda się odzyskać te dokumenty, bo tylko z nimi problem będzie, wyrabianie itd...Oliwia poszła spać, bo strasznie dziś po południu marudna była i choćbym się dwoiła i troiła to i tak nic bym nie zdziałała. Podobno u teściowej zjadła dwa talerze tego rosołku, wierzę mężowi, bo czemuż bym miała tego nie robić. Cieszę się że zjadła ale byłam zaskoczona że aż tyle.
 
Moriam trzymam kciuki za odzyskanie dokumentów. A z tą panią do sprzątania fajnie, zawsze to pomoc i ułatwienie życia. A swoją drogą to fajnie firma pracowników traktuje.
 
witam sie wieczornie. po moim ostatnim poscie usnelam i spalam prawie do 17h. Leane tez niezle dala czadu bo do 16.30 i to jeszcze maz poszedl po nia bo cczort wie ile by spala od 13.10. w kazdym razie mojemu dziecku od 3 dni wlaczyla sie neisamowcie gadka, mowi ladnie i wyraznie i doslownie ciagle gada. od wczoraj pieknie mowi " non!!" ( nie) i dzisiaj sie z nia klocilam:) chciala wepchnac pod meble kabelek jakis i mowimy jej "non" a ona pwotarza " non" i wpycha i sie smieje. w koncu maz zabral kabelek i powiedzial patrzac na nia " non". zrozumiala, wziela kabelek poszla do pokoju swojego i odwrocila sie i pyskuje " non non non non" takim tonem jak rozwydrzone dziecko:p a ja jej na to " oui oui oui oui" (tak) maz mial polewke bo ona swoje " non" a ja moje " oui":)))) i tak zesmy sie " klocily" z 5 minut:))) bylismy na spacerze bo bylo calkiem fajnie i nie wiem co mojej sie dzieje ale maruda sie zrobila dzisiaj jak szok. na spacerze chciala chodzic, niemalze biegac ale za 2 raczki, na co my NIE, jedna raczka i koniec. to ona zlapala mnie za rog bluzy i druga reka sie trzymala bluzy a prawa mojego palca. jak zdjelam bluze (hehehe) to miauczala, marudzila, probowalap lakac, za co ja opieprzylam ze jak nie przestanie marudzic to do wozka jak maly dzidzius. pozniej maz ja prowadzal po placu zabaw i tez mu szopki zaczela odstawiac. w koncu byl czas powrotu do domu, szla " za kare" 3/4 drogi za 1 reke mimo protestow. ogolnei jakas marudna byla dzisiaj i wieczorem zero apetytu. zrobilam jej kanapeczki z serkiem topionym i szynka. ugryzla z 3 razy. odgrzalam jej miesko i fasolke- poszla do smieci. ugotowalam jej ukochany makaron, moze dziobnela 2 kluski. cos mi sie zdaje ze nowe zeby w ataku bo jak ona nie chce gryzc tzn ze cos sie dzieje. jak dawalam jej jogurcik i serek to tak wlasnei otwierala dziobka jak ptaszek... obysmy tylko nocy nie mieli ciekawej bo na rano do pracy....

a teraz wieczorem jeszcze prasowanie zaliczylam i zrobilam mlodej gulasz wolowy do ryzu na jutro. ciekawe czy zje. ogolnie jakas zmeczona byla dzis wieczorem...ehhhhhhh z tym dzieciem....
 
reklama
KANIA to ja ci powiem lepszy numer: Leane w domu np brokula nie zje a u niani jak jest to cala miche. a to ja wszystko robie nie ona. owoce w calosci w domu NIE, u niani banan i gruszke potrafi zjesc. tak wiec nie dziw sie ze mldoa ci zjadla rosolek u kogos:)))te maluchy sa niesamowite momentami....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry