reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
witam się jaka taka zalatana, zmeczona psychicznie itp. Dzien ładny to spacerki, zakupy, prania. Za mało doba trwa aby jeszcze ws nadgonic.

Moriam trzymam kciuki aby choc dokumenty się onalazły.
 
DAWIDOWE jeszcze troche i bedziesz miala mezusia przy sobie:)

MORIAM moze ktos uczciwy ci papiery chociaz zwroci??? ja keidys znalazlam portfel wypchany dokumentami i kasa i zanioslam na policje zeby dostarczyli osobie do ktorej nalezy. wiem ze najgorsze to stracic papiery i wyrabiac od nowa....

KANIA moze akurat u ciebie tez jakos to bedzie:))


a tera dla milosniczek bobu: wlasnie niedawno zjadlam kilo mlodego bobu zieleniutki pyszniutki:)))))))))))))
 
Ostatnia edycja:
A ja jeszcze nie miałam okazji przejechać się autkiem a dzień minął wspaniale na galerii są fotki Amelki a w tej fontannie to w lato dzieciaki biegają tylko nie widać jej całej a ona duża jest i na kolorowo podświetlana
 
hejka:) ja jak zwykle ostatnio wpadam tylko przeciągiem bo niestety czasu nie mam kompletnie na nic,ale musiałam znaleść czas by powiedzieć Wam przynajmniej dobranoc:tak::-)
 
Hello z rana wszystkim:-)
Moriam,strasznie przykre to, co Cie spotkało.Kasy żal, pewnie, ale najgorsze to dokumenty...:-(:-(:no:.Mam nadzieję, ze jednak jakos się znajdą...:***
Kaniu- kciuki za "bezbolesny" powrót do pracy...tzn. wiem, oczywiscie, że pracujesz, ale jednak w firmie to inaczej,nie? no i chyba przynajmniej kaska z tego lepsza będzie, niż to, co masz teraz?a w ogóle speszyl for ju :***- za pamięć i "w ogóle":tak::tak::tak:
Elona- wazne, ze bułeczki "poszły" wszystkie, mimo Twoich szalonych eksperymentów;-):-D.Ja na palniku nigdy nie stawiam w podobnych sytuacjach, tylko na garnku z gorąca wodą- tak jest bezpieczniej, choc tez trzeba uwazać, bo jak raz zapomniałam zmniejszyc gaz pod nim, to pod spodem ciasto było juz "upieczone", gdy chciałam je wyrabiac. No, nic to, zawsze się czegos nowego uczymy:tak:.

U nas chyba też coś z zębami- ostatnia, dolna lewa trójka juz prawie na wierzchu. długo, długo był zastój w tym temacie, a potem jak się sypnęły, to przestałam to kontrolowac. Wiec praktycznie juz tylko piątek nam brakuje na razie.Casperek ma już chyba wszystkie ząbki, bo jak się smieje, to jak tylko zęby i zęby widac;-):-D. W ogóle dzieci przypadły sobie do gustu tak, że ostatnio nawet Tofika przestały molestowac, tylko sobą sie zajęły. A najzabawniejsze bylo to, ze jakby się umawiali, wszystko robili symultanicznie - rozumiecie-nie patrząc na siebie, nie "porozumiewając sie" w zaden sposób nagle jednoczesnie przechodzili od jednej zabawy do drugiej. Śmiechu z nich mieliśmy co niemiara:tak::-D. był tez maly wypadek, Amelka przycięła mu paluszki drzwiami:-(:-(:-(. Na szczęście nic się nie stało, bardziej sie wystraszył , bo my spanikowaliśmy...Nie zamykala ich gwałtownie na szczęście, tylko pomalutku i Casper, jak nie mogł ich uwolnic ze szpary, podniósł alarm.Całe szczęście, że nawet śladu nie było, nawet nie zsiniały, juz po chwili dalej oboje szaleli

cdn.
 
hejka

Moriam- nie wiem chyba jakaś grypa, w sumie nocka bez gorączki, za to mnie trzyma. Ale ktoś nie ma sumienia, ja mam nadzieję, że się i dokumenty znajdą i ten złodziej wpadnie.
Kania- moja Olka zjada u teściowej 3 talerze a w domu tylko pół, ale fakt teściowa robi rosół nie do podrobienia, więc może Oliwii bardziej smakuje w gościach :-)
 
...c.d.
Nie zorientowałam się wcześniej, ze komp nie podłaczony i bateria byla na wyczerpaniu,musiałam szybko wysłac, co nastukałam,by nie "zeżarło";-).
Kroma, to zdrówka Wam życzę. I innym chorowitkom też :***
Amelka cos mi smarkac zaczęła, ale nic dziwnego. Najpierw po piatkowym spacerze, juz na podwórku u miniu zaczęła szalec w kałuży, ale to tak, że była mokra do pasa, musiałysmy pożyczyc od Casperka buciki i rajstopki, by wrócic do "domu'.Bo nie mieszkamy teraz u nich- dwojka dzieci pod jednym dachem to nie jest najlepsza opcja:-p:-D- jak jedno ma isc spac, to drugie własnie postanowi speeda włączyć i wrzaski, hulanki, swawola. Na szczęście ona ma przyjaciela, Duńczyka, który ma pusty domek po rodzicach i byl tak miły, ze nam go na ten czas udostępnił. Więc w ogóle jest super, bo mamy domek z pięknym dużym ogrodem, gdzie dzieci mogą szalec do woli.A my i tak odwiedzamy się codziennie- jak nie my jedziemy do niej, to ona z dziećmi (Tofik musi być ,bo dzieci go kochaja i słuchają,biedny:-p:-D) wpada tu do nas. Dziś "nasza kolej" na wizytę;-), więc jak Amelka wstanie, to wybieramy się do niej. Przy okazji zmolestuję ją wreszcie o te fotki, co robiliśmy na spacerku. Akurat w Assesns odbywał sie jakis "tydzien mody" czy cos w tym stylu, przez cały deptak na Starówce był rozwinięty czerwony dywan i zrobilismy Amelce kilka fotek na nim.
A w sobotę, jak Miniu z chłopakami była u nas, to dzieciaczki szalały po domu, potem spocone wybiegały do ogrodu i tak w kółko- nie nadążalismy tego ogarniac i w kółko ich ubierac i rozbierac. Ale mam nadzieje, ze dziś będzie juz lepiej, że z tego kataru nic gorszego się nie rozwinie.
Jedna rzecz ciekawa- tu, w Danii nie uswiadczysz takich spacerówek, jak u nas. Żadnych. Wszystkie dzieciaczki, duze i małe jeżdżą w takich ogromnych gondolach. Oczywiscie i dla nas taki wózek sie znalazł, coby Amelka nie czuła sie gorzej;-):-D. Jest tak wielki, ze ona swobodnie w nim śpi, jak w łóżeczku. Albo sobie jechali z Casperkiem w jednym, twarzami do siebie i mieli radochę.
Pogoda 'w kratkę". Z jednej strony niedobrze, bo nigdy nie wiesz, co zaplanowac- grill, spacer- wszystko pod znakiem zapytania. Na przykład w sobote własnie mielismy robic grilla u nas, w ogrodzie.No,ale ze w piatek padało, to zrezygnowalismy z tych planów i Ania nie przywiozla grilla.A okazało się, ze jednak była piękna pogoda. Nic to, "grill' sie zrobił w piekarniku i tez było dobrze;-). Z drugiej strony dobrze, bo nawet jak rano są chmury czy pada, to zawsze można liczyć na to, ze za chwilę wyjrzy słonko:tak:. Jak do tej pory się udawało i codziennie słoneczko mielismy choc po kilka godzin- dobre i to.
Jeden minus- zmiana wody sprawiła, ze obie z Amelką mamy okropną cerę:no:. Cóż...zawsze coś :cool:...
no, dobra, kończe na razie, moze jeszcze uda się poczytac tematyczne, póki Amelka spi.
 
Bry :-)

Happy
to ja dziękuję :**** i cieszę się że wyjazd udany, że dzieciaczki przypadły sobie do gustu i szaleją razem :-) Czekam na foto-relacje:-) Gratki dla Amelki kolejnych ząbków, a co do wypadku drzwiowego, dobrze że na strachu się skończyło i nic poważnego z paluszkami się nie stało :-)
Kroma zdecydowanie teściowa, moja mama lepiej gotują niż ja, moje zupy są nijakie więc normalne że Oliwii tamte bardziej smakują. A jak Ola i Twoje samopoczucie?
Dawidowe to Ty w weekendy zamiast odpoczywać to szalejesz ;-)
Rysia myślami jestem z Tobą :-)

Do tablicy wywoływać dziś nie będę, bo rozumiem że każda z Was ma swoje życie, obowiązki i inne przyjemności. W każdym razie o każdej z Was ciepło myślę i tęsknię.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Dzien doberek

U nas week do bani moja mama sie strasznie pochorowala chyba zarazila sie od moich dzieci:-( niestety u niej bylo jeszcze gorzej w piatek zemdlala dobrze ze moja siostra byla w domu bo udlawilaby sie wymiocinami jak siostra do mnie zadzwonila co sie dzieje to malo zawalu nie dostalam zlamalam wszystkie przepisy drogowe i wrecz na sygnale pognalam mama jest caly czas u nas moja siostra sie przestraszyla a i ja wole miec ja na oku moja mama to taki twardziel wiec jak widze ja taka slaba i bezradna to serce mi peka!



Dzisiaj zaczyna sie szkola wiec znowu poranki w biegu kubus sie orzestawil i wstaje codziennie o 6 co mi sie wogole nie podoba:no: postaram sie was pozniej nadrobic jedli czas mi pozwoli!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry