Hej

Opaliłam się

.Piecze...
Amelce dziwnym trafem (?) kaszel przeszedł.Czyżby dobroczynny wpływ morskiego powietrza???

"Wielka piaskownica" bardzo się jej podobała;-), zbierała kamyki i muszle do wiaderka, z zapałem "poprawiała" babki i zamki, które jej robiliśmy.Potem zobaczyła dwóch chłopców, takich mniej więcej 7-9 lat i dalej ich zaczepiac

.Obśmialismy sie, bo takie podchody do nich robiła- podeszła kilka kroczków, zatrzymała sie i cos tam do nich po swojemu nadawała, z ożywioną gestykulacją.Za chwilę znów kilka kroczków i tak powoli,powoli i już była przy nich i włączyła sie do zabawy w zakopywanie ich w piasku

.Chłopcy nie mieli nic przeciwko, więc dłuższą chwilę miała zajęcie. Potem zjedliśmy "lunch" i czas było sie zbierać. W drodze powrotnej nam zasnęła i jeszcze po dotarciu do domu spała w ogródku do 16.30.
Chętnie wrzuciłabym Wam tu fotki, ale nie chce mi sie teraz ich zmniejszac, bo inaczej nie da rady, robione innym aparatem i o!


.A w ogole to musze zapamietać na przyszłośc, by aparatem zajmowac się osobiscie

, bo M.,ten nasz "fotograf z bożej łaski" pstrykał sobie widoczki, a Amelka ma tylko 2 czy 3 , w tym jedno całkiem tyłem,no i ja sie załapalam, czego nie cierpie- cale zdjecie popsute

.
Nie mam nic przeciwko widoczkom, bo ładne, ale i tak ten aparat sie nie nadaje, nie ta jakosć, to po co, pytam????Ech, faceci....

Ale jedna fajna rzecz, bo wracając odkrylismy scieżkę- skrót dla pieszych i rowerzystówi nie musimy już chodzić poboczem jezdni- nie było to dużo, bo tylko 1 km, ale zawsze przyjemniej iść taka ścieżka niz po ulicy.
Teraz zapowiadają pogode na cały tydzień (no, zobaczymy, czy to sie utrzyma), ale nie wiem, czy jak M. będzie pracował, to będzie nam się chciało....no i roboty w ogródku i wokół domu nadal mnóstwo...
Sorry, ze dzis tak tylko "o nas", ale póki Amelka spi, chciałabym cos zrobic jeszcze, wiec tylko
Wszystkiego najnajnaj dla DAWIDOWE z okazji urodzinek, oby następne udało Wam sie spędzić już we troje przynajmniej :***
A jeszcze co do następnych dzieci, choc mnie to mnie juz nie dotyczy, to pamietam, jak Tomir był mały, to tez wcale za drugim jakos mi sie nie tęskniło, byłam szczęśliwa i spełniona z tym jednym.Po 5ciu latach urodził sie Maksio i też byl cudowny, bo całkiem inny, calkiem inna przygoda....

Co do lekarza, to , oczywiście mam możliwość, ale tu lekarze i tak nie są tak skłonni do zapisywania leków, więc myśle, że z takim kaszelkiem nie ma sensu nawet sie wybierać.Zresztą, jak pisałam, juz jej w zasadzie minąl(zobaczymy rano, jak wstanie), daję jej syropek z cebuli , miód i chyba to wystarcza.A tak w ogóle to to chyba od zębów...piątki idą czy co????Bo poszlaki w sensie paluchów w buzi, obslinionego Abdullacha i kup by na to wskazywały....heh....prawde mówiąc mogłyby poczekac ze dwa tygodnie, by całkiem po tej ospie doszla do siebie, no, ale na to wpływu nie mam- smiałam sie wczoraj , ze przestane wit. D dawać i w piwnicy zamkne, to moze przystopuje z tymi zębami

;-).
Miłego dzionka Wam wszystkim:***