Hej,
Wioli, bardzo Ci współczuję choroby synka i trzymam kciuki, by szybko mu się poprawiło!
Kaniu, noga w miarę OK, dzięki, choć noszenie pończochy średnio przyjemne, ale znośne. Na szczęście nie ma upałów. Niestety trochę to potrwa, nim noga będzie wyglądała całkiem ładnie, ale zobaczę, co mi lekarka powie na wizycie, a idę 14.06.
U nas niestety ostatnio kiepsko. Hania ma od soboty katar. W ogóle w sobotę zaliczyła straszny upadek z kanapy na głowę. Ja go nie widziałam, bo byłam w łazience, a ona wykorzystała moment, że mąż poszedł do pokoju zanieść bluzę, wskoczyła na kanapę i spadła... Baliśmy się, że dostała wstrząsu mózgu, ale w związku z tym, że zachowuje się normalnie, nigdzie nie pojechaliśmy. Choć sama nie wiem, czy dobrze zrobiliśmy. Przez trzy ostatnie wieczory przeżywałam koszmar. Normalnie zasypia, a potem po godzinie-dwóch budzi się z mega rykiem i nie daje się uspokoić. Raczej nie ma to związku z upadkiem, bo w ciągu dnia zachowuje się normalnie. Nie wiem, może zęby... Wczoraj mi tak ryczała ponad godzinę... Do tego dochodzi katar i już dwa razy zwymiotowała podczas tego płaczu... Wczoraj było naprawdę strasznie. Jak już się nakręci, to nie da sobie ani podać picia, ani jakiegoś środka przeciwbólowego, bo wydaje mi się, że ją coś boli. Nie wiem, co o tym myśleć, ale już się boję, co będzie wieczorem. Spróbuję jej podać Ibum profilaktycznie przed snem. Może raczy zjeść, choć z apetytem to marnie u nas ostatnio. Ja jestem niewyspana, przeziębiona i mam łeb jak sklep... To tyle narzekania ode mnie... A, właśnie zaczęło konkretnie lać.
Makuc, podejrzałam fotkę Alicji. Śliczna jest
